Blog > Komentarze do wpisu
Krótki

luty, ale dość zimowy. Mróz codziennie, słońca mało i ogólnie jakoś takoś nijakoś.

Wizyta u endokrynologa zaowocowała przyjmowaniem połóweczki tableteczki . Tak więc, najpierw  połówka  na czczo, później można coś zjeść po przynajmniej półgodzinnym odczekaniu i  kolejna  połóweczka  na inną przypadłość.  Żegnajcie beztroskie poranki. W kwietniu do kontroli.

Starsza też ma dalej łykać, czyli obie jesteśmy skazane na odwiedzanie gabinetu lekarskiego co jakiś czas.

....

No a co  po za tym, Młodsza już po sesji, ma tydzień ferii, wiec od razu pojechała do chłopaka.

J. wpadnie do domu chyba  końcem lutego.

Z teściową bez większych zmian.

......

No i taka sytuacja. Dzwoni do mnie kuzynka, z którą się niemal nie znam, bo po 40 latach odwiedziła w zeszłym roku ciotkę.Nie integrowałam się zbytnio, spotkałyśmy się u ciotki raz na powitanie drugi raz na pożegnanie, ale nastąpiła wymiana nr.telefonów i adresów mailowych oraz domowych.

Zatem kartki na święta krążą. I tyle.

Wtem dzwoni informując, że będzie w Lądku w sanatorium . Jedzie tak, że przesiada się w Kłodzku, pada pytanie, czy może u mnie przenocować, bo będzie w moim mieście ok,.18 tej, to nie chciałaby już po ciemności szukać tego sanatorium.

No i ogólnie okazja do spotkania się,bo to tak blisko ten Lądek.

Nie byłam ostatecznie asertywna, bo  tak mnie zaskoczyła pytaniem. Odpowiedziałam, że niezbyt mam warunki do nocowania kogokolwiek , po za tym nie mieszkam sama.  Trochę ją to zbiło z tropu i wymyślonego  super planu, zatem powiedziała, że jeszcze skontaktuje się z ciotką , chociaż ciotka mieszka dalej, wiec to gorsza perspektywa... i jeszcze do mnie zadzwoni, gdybym jednak mogła ...

O w mordeczkę.

Czuję, że to taka rodzinka, co tu sobie chce bazę noclegową znaleźć, latem do ciotki przyjechał  się wakacjować  brat tej kuzynki ze swoja córką i od razu zapowiedział, że chętnie jeszcze by skorzystał z gościny.

Ciotka jednak powiedziała, że jak zadzwonią to odmówi, bo była już umęczona tą wizytą i gościowaniem, bo trochę się rządzili, mała rozkapryszona i roszczeniowa, i ogólnie inny świat.

Nic dziwnego, w końcu tyle lat się nie spotykali/śmy a tu nagle zwalają się człowiekowi na głowę . Jakby nie patrzeć co z tego, że rodzina jak kompletnie obce osoby.

No i teraz tak, gryzie mnie to jednak, nie ma Młodszej, zatem ewentualnie mogłaby przenocować, ale wcale mi się to nie uśmiecha.  Co ja z obcą babą będę robić  cały wieczór i niedzielę.W niedzielę wypadałoby od razu zrobić spotkanko z ciotką i dopiero wyekspediować kuzyneczkę do zdroju. A i tak pewnie w kolejne weekendy chciałaby  nas odwiedzać.

No nie , BO NIE,  nie zależy mi na integracji , nie czuję więzi, no i to kłopot jednak, wszak nie mieszkam sama! Akuratnie w tym terminie i szwagier na chacie będzie. I tłumacz tu się wszystkim, kto to, po co, na co  i dlaczego.

Po za tym, dasz palec wezmą rękę,  jak teraz się zgodzę, to kto wie czy nie otworzę wrót do wiecznego nagabywania w podobnych celach.

 ŚWINIA JESTEM?

No ale tak ogólnie , to co to ma być, dzwoni ktoś nagle do mnie bo sobie coś tam umyślił, a ja mam być na to jak na lato?  Pfffff.

 

 

 

 

piątek, 10 lutego 2017, dorota4311
Komentarze
Gość: ex-ruda, *.komster.pl
2017/02/10 20:04:03
Masz rację. Też tak miałam, jak trzeba to ciociunia, jak ja potrzebuję, to inne plany. Masz prawo powiedzieć nie. Jak najbardziej!
-
Gość: tuv, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/02/10 20:28:39
a paszoł won!
jak im pasuje to przylepy,a 40 lat bez kontaktu?
Nie,nie jesteś świnia;)
-
2017/02/10 20:44:37
ex-ruda--wiesz,mi by do głowy nie przyszedł taki pomysł,nie wykorzystuję ludzi.też mogłabym pojechać na Mazury i wcinać się do nich , ale nawet by mi to przez myśl nie przeszło, tym bardziej, że nie utrzymujemy kontaktów!

Tuv--dobrze,ze nie ja jedna mam takie zdanie.
-
2017/02/10 20:47:20
Nie masz się czym przejmować i nerwy tracić.Jeżeli już to kuzynka powinna zadzwonić wcześniej i się zapytać czy możesz ja przenocować,bo będzie miała problem z dostaniem się na miejsce.Tak to bywa z rodziną/znajomymi.Jak trzeba dla nich to Cię znają ale odwrotnie to już nie pasuje.Trzymaj się,bardzo dobrze zrobiłaś:)
-
2017/02/10 21:00:42
Orko--zadzwoniła stosownie dużo wcześniej, bo dopiero za tydzien ma byc w sanatorium. Wiesz, to nie jest problem z dostaniem się,ona po prostu chce to zrobić wygodnie dla siebie, nie wiem jak to jest ,ale od poniedziałku są dopiero sprawy typu lekarz i ustawianie zabiegów, wiec ma czas .
-
2017/02/10 21:10:04
A Ty wiesz, ilu czlonkow dalszej rodziny, z ktorymi nie utrzymywalam zadnych kontaktow, nagle sobie o mnie przypomnialo, kiedy wyemigrowalam? "Zalatw jakas prace, a my bedziemy u ciebie mieszkac" - pognalam na drzewo i mam swiety spokoj, a co o mnie mysla i mowia, g***o mnie obchodzi.
-
2017/02/10 21:21:16
Słusznie. Nie miej wyrzutów!
-
Gość: Ewa2, *.dynamic.chello.pl
2017/02/10 21:36:52
Myślę, że dobrze zrobiłaś. Co innego gdyby nie było połączenia i w perspektywie nocleg na dworcu, ale tak? 18-ta to młoda godzina.
Dałam się kiedyś wrobić w odwiedzanie córki kuzynki bo depresję miała, nigdy więcej. Na propozycję jej zamieszkania u mnie na czas leczenia, zdobyłam się na odmowę.
-
Gość: MamaKlary, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2017/02/10 21:52:43
Nie cierpię takich sytuacji! Nie potrafię też do końca być asertywna. Dlatego ostatnie dwa lata w ferie gościłam Dawidka. W tym roku powiedziałam, że wyjeżdżamy (wiem, chore, że kłamię i się tłumaczę). Czekam na te ferie, żeby odsapnąć, pobyć z własnym dzieckiem, a tu co roku, że przecież ciocia ma wolne, że nauczyciele to luz i ciągle wolne! A szkoda gadać! Dobrze, że Ty się nie dajesz :)
-
2017/02/10 22:15:58
Aniu--domyślam się, u nas było podobnie.
A jakieś dwa lata temu była też ciekawa propozycja ze strony mojej bratowej ,zeby zamieszkała w pokoju córki jej córka,bo przecież moja studiuje,to jej nie ma:) Cudnie komus zycie urządzać,no nie? I nikt nie jest w stanie zrozumieć,ze teściowa to nie mebel, to ona tu jest włascicielką mieszkania i chce sie u siebie czuc jak w domu a nie hotelu. Pomijam wszelkie inne aspekty.

Amelio-- postaram się:)

Ewo--trudno być asertywnym,ale czasami trzeba.

MamoKlary-- też nie cierpię i nie potrafie sie zachowac,zaskoczona ,ze ktoś w ogóle moze wysuwac takei propozycje .
Tu przypuszczam,że łatwo nie będzie,wszak sie pojawi i jeszcze zadzwoni, ciotka poinformowana, chora była na grypę i to porządnie, dopiero wychodzi na prostą , zachwycona nie jest. Tak więc jeszcze przede mną konkretna odmowa .



-
Gość: ewa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/02/10 22:48:04
Też tak miałam. Kol. z niemiec wykupiła sanatorium w Cieplicach dla siebie i męża, na 3 tyg. ale po co płacić jeszcze za noclegi skoro można zwalić się na głowę koleżance. pół wieku jej nie widziałam. Powiedziałam, że wyjeżdżamy, chyba się domyśliła że to wymówka. Głupio mi było. Ale jej nie było głupio. Ja uważam, że to tupet jeśli nie bezczelność. Nie miej żadnych skrupułów odmawiając ona ich nie ma jak do Ciebie dzwoni. Ewa
-
2017/02/10 22:51:36
Bożena myśli sobie, że wcale nieświnia, tylko człowiek. Normalny.
Kuzynka wygląda mało poważnie ze swoimi prośbami.
-
2017/02/10 23:03:03
Jestem tego samego zdania co ty. Dasz rękę, zjedzą Cię całą.
U nas tak było z podrzucaniem kuzynki I. No bo ja przecież jestem w domu. Weekendy, wakacje, dni wolne od szkoły, bywała często, bo przecież po co dziecku zorganizować czas jak można do ciotki podrzucić, tam ma z kim się pobawić, ciotka da pić i jeść... Doszło nawet do tego, że zostawiano ją pod bramą, otwierano furtkę i bez slowa odjeżdzali, nikt nie pytał nikt nie informował. Ale miarka się przebrała, postawiłam się, przy dwójce swoich dzieci nie mam ochoty zajmować się trzecim cudzym, skończyło się podrzucanie i choć czasem mam ochotę zaproponować żeby przyjechała, powstrzymuję się, boję się że znowu się zacznie... dasz rękę a zjedzą cie całą....
-
2017/02/10 23:11:14
Ewo--no faktycznie, to miała fantazję ta koleżanka! Dobrze,że zaproponowała,żebyś jej klucze zostawila ,skoro wyjeżdżasz:)

Bożenko-- no wiesz, gdyby chociaz zapytała jaka sytuacja u mnie, nigdy przeciez u mnien ie była,nie zapraszałam jej ,a tu masz,to juz predzej by do ciotki zadzwonila,gdyby już,ale nie,bo ja mieszkam kolo dworca to JEJ wygodniej. Tupeciara.

Zielona-- no wiecie co, wspominalas,ze Ci ją podrzucają,ale zeby aż tak na bezczelnego pod bramę? Swoją drogą biedne dziecko. Dobrze,ze zmieniłas tą sytuację!
-
2017/02/10 23:19:33
Ano zdarzyło się że i pod bramę! A pewnie że biedne, bo to dziecko A nie kukułcze jajo!
-
2017/02/10 23:20:48
Dokładnie!
-
Gość: Hana, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/02/11 00:28:42
Należy babę olać. Niech przyjedzie po jasności i sanatorium poszuka. Nie znoszę czegoś takiego. Brak kindersztuby i koniec. Nie daj się zmanipulować. Powiedz, że musisz tyrać w kurniku, hrehre!
-
2017/02/11 09:32:52
Hano-- nie dam się zmanipulować !
-
2017/02/11 10:21:08
Sadzac po wpisach, wszystkie przezylysmy podobna nie do odrzucenia propozycje. Trzeba sie bronic, bo naczej bedziemy za jelenia robic. ja tak mialam po 89 roku, nagle wszyscy musieli kupowac auta w Belgii, bo podobno nie bylo cla na stare graty. Pomine milczeniem, ze przez kilka dni trzeba pomieszkac zanim sie cos odpowiedniego znajdzie, to na dodatek zazwyczaj byly to propozycje przyjazdu stadami, bo przeciez jednej osobie moze sie cos zlego przytrafic. Juz za 3cim razem odwazylam sie podac adres hotelu, gdy kuzynka polecila mi swoja kolezanke z pracy. Wyobrazasz sobie? Powiedzialam basta i koniec. Troche mnie to gryzlo, ale przezylam i dzisiaj uwazam, ze dobrze zrobilam. Powiedz jak jest: mieszkanie jest tesciowej, a ona sama chora i potrzebuje spokoju. I juz. Trzymaj sie.
-
2017/02/11 17:38:37
Ja też to znam ,kiedy pasowało to do mnie ,a ja zamiast odsapnąc pare dni od swoich to zgadzałam się i usługiwałam dzieciom i starym .Ostatnio powiedziałam -NIE ,i powiedziałam prawdę ,że sama chcę odpocząć i już nie mam tyle sił ,co kiedyś.Nie martw się ,przecież powiedziałaś prawdę -sama nie mieszkasz .
-
2017/02/11 18:08:48
Teresko--no to też miałaś przeboje , że też ludzie nie mają oporów, żeby tak się od kogoś zwalać na chama, coś okropnego.

Iro--słusznie zrobiłaś, bo bez przesady,też potrzebujesz zająć się sobą czy chociażby poleżeć i nic nie robić, bo dlaczego by nie!
-
Gość: demirja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/02/12 10:25:14
nawet się nie zgadzaj i nie mięknij powiedz, że jak bardzon chce się spotkać, to może Ty ją w niedzielne popołudnie odwiedzisz w Lądku i pójdziecie na kawę w jakieś fajne miejsce i tyle. Nie masz obowiązku wpuszczać jej do swojego domu. Tym bardziej, że nie masz na to ochoty nawet !

Moja ciotka z Łodzi była też w grudniu 2015 w sanatorium w Iwoniczu, to wiesz, że w okolicy i owszem, zadzwoniła do Mamy, że jest i że może by się spotkać. Owszem, Mama jej zaproponowała żeby na kawę nas odwiedziła, i owszem ciotka była w niedzielę u nas na kwie, i raz na tygodniu i tyle, żadnego nocowania, żadnego kombinowania, a kontakt jakiś z ciotką jest prawie zawsze, nie zeby nieustający i intensywny, ale jednak jest, a i mijesca u nas w sumie nie brakuje... ale co innego odwiedzić i pogadać przy okazji, a co nnego się napraszać i wpraszać.
-
2017/02/13 18:31:03
Demi--na razie nie dzwoni,a to juz w ten weekend ma sie pojawić!
Dobry pomysł z tym Lądkiem! tak powiem!
-
2017/02/14 11:42:30
Znam ten ból, kiedyś też rodzina i znajomi robili sobie z mojego domu hotel, ale szybko to naprawiłam, bo nie dosyć, że ludziska nocowali, to jeszcze wymagali całodziennego darmowego żywienia i żebym robiła im za przewodnika po stolicy.
Lubię gości, ale to musi być na moich zasadach, a nie tak, ni stąd, ni z owąd - przyjeżdżam.
ps. co to znaczy "nie chce po nocy szukać tego sanatorium"? Na stacji bierze kobieta taksówkę (no bo jak do sanatorium to z bambetlami na trzy tygodnie i na pewno nie będzie na nogach szorować na miejsce;) i to taksówkarz szuka a nie ona, więc w czym problem?
Dora, w tym temacie musisz być twarda, a nie miętka;).
-
2017/02/15 12:07:01
Veanko--nie wiadomo jak tam w Ladku z taksówkami, zakłada ,że może nie być( tu akurat moze mieć rację,ciezko o taxi nawet u nas wieczorem,nie mowiąc juz o nocy. No ale to juz jej problem,na pewno mozna to jakoś rozwiązać i poszukac taxi chocby telefonicznie i sie umówic na konkretna godzinę.