Blog > Komentarze do wpisu
I już

środa. Wczoraj porządki do południa, później  wyszłam z domu, odwiedziłam ciotkę, już dawno zapłaciłam za grób babci tylko pokwitowania jej nie miałam okazji  zanieść. Burcia zwyczajowo się ukryła i nie miała ochoty się pokazać,  Mrusia sama słodycz,dawała się głaskać,zaczepiała do zabawy,  ale dla Burci  niedobra, bo ja próbuje atakować i przeganiać. Mija 8 miesiąc pod jednym dachem ,a ciągle nie mogą się dotrzeć:/

Na odchodne dostałam bukiet białego bzu, pachnie cudnie!

Kiedy wróciłam do domu, okazało się, że sąsiedzi od kotków, czegoś potrzebowali ode mnie, więc poszłam się zapytać.  Zaprosili do pokoju i mogłam wygłaskać wszystkie już trzy koteczki. Trzy, bo niedawno  odkupili od jakiejś Czeszki kocurka sfinksa. Miał być reproduktorem, ale okazało się , że ma szmery w serduszku, więc babka go odsprzedała za małe pieniądze. mają już umówiona wizytę u kardiologa kociego,bo chcieliby go wykastrować, wiec potrzebna konsultacja, czy to możliwe i ogólnie czy można go leczyć.

Miałam dla wszystkich smaczki, chętnie przyszły  i zjadły, w ogóle wszystkie wyluzowane, przyjazne, dały się głaskać. Fajny ten sfinksik, taki delikatny, a jaki gorący. Trudno go koteczkiem nazwać, tak różni się od innych. Pyszczek poważny,pomarszczony, uszy spore, nóżki długie, ma się wrażenie, że niemal przezroczysty, bo tak się wszystko odznacza przez ten brak futerka.

No i tak upłynął mi dzień. Dzisiaj czekają mnie zakupy, może wymienię ziemie reszcie kwiatów na balkonie ,kol.G przymierza się , żeby wpaść ,ale nie jest pewna.

Tak więc zaraz ruszam z domu póki jeszcze nie ma dużego upału, bo słońce świeci, że ho,ho.

A Ryszardzik przespał dzisiaj całą noc  obok mnie. Katar wyleczony, nic nie kapie i nie zatyka noska,ufff. Krople pomogły.

 

środa, 17 maja 2017, dorota4311
Komentarze
Gość: Ewa2, *.dynamic.chello.pl
2017/05/17 14:49:42
Dobrze, że Ryszardzik zdrowy. Sfinksy są dziwne, mają swoisty urok, ale chyba nie chciałabym takiego, ciągle by mi się wydawało, że się uszkodzi.
Bzy pachną nadal, a dzisiaj w słońcu jeszcze bardziej.
-
2017/05/17 15:39:32
Dopiero 8 miesiac wojny Burci z Mrusia? U mnie wojna trwala ponad trzy lata i pewnie trwalaby nadal, gdyby nie wspolny wrog i przymusowe zamkniecie w jednym pokoju. Nie zeby juz sie zaprzyjaznily, ale co najmniej Miecka przestala syczec, a Bulka sikac. :)))
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/05/17 16:09:40
Ewo2--odpukać..! Teraz wygrzewa się na słoneczku. O właśnie,tak jak piszesz,to bardzo delikatne kotki i też miałabym takie obawy. Ale sąsiadka widzę cała wzięta na koty, odkąd tą kolorową kitkę przygarnęła z podwórka, niedługo później pojawił się czarny kocurek a teraz ten sfinks. Żartuję, że jeszcze jednego brakuje, żeby każdy z nich miał po jednym, bo to 4 osobowa rodzina.

Aniu-- wiesz,mając do dyspozycji sporo miejsca, 3 pokoje i kuchni, sień i weranda,o łazience nie wspominam, no i pokój z przedpokojem na piętrze, myślałam, że ewentualnie podzielą się terenem, a tu ciągle jakieś walki. najpierw Burcia burczała i nie dała podejść Mruśce, teraz odwrotnie, Mruśka leje Burcię. Szczęściem nie ma sikania po kątach. Tam już jest pies, wiec nie ma możliwości posiadania wspólnego wroga.


-
Gość: Pasiasta Pigmejka, *.dynamic.chello.pl
2017/05/17 16:48:48
Nie chcę Cię martwić Dorciu, ale w sierpniu, minie 3 lata jak mamy Sztygara a on nadal chce przegonić Perłę...
-
2017/05/17 16:55:41
Pasiasta--no właśnie, tego się obawiam,dodatkowo kotka najlepiej czuje się przy wnuczce ciotki,a ciotki zwyczajnie nie lubi,lub jej się boi. To kotka ,która wspaniale by się czuła ,gdyby była jedynym kotem w domu. bardzo zawsze się dziwię, jak to jest ,ze u innych nie ma takich problemów, np.u tym moich sąsiadow, jakoś wszystkie trzy koty ,kazdy z innej parafii,niedawno wzięte,a po kilku dniach juz sie dotarły i jest ok.
-
2017/05/17 18:38:31
Sąsiadom się udało. Koty się polubiły i git. Mój Sztysiu trafił do nas, jako max 3 miesięczny gówniarz. Perła przyjęła go z otwartymi ramionami, matkowała mu. Zaczął dojrzewać i jeszcze przed obcięciem jajec, mu odbiło. Po nic się nie zmieniło. Ale jest tragicznie wręcz, bo on na nią napada, wyrywa jej sierść i dotkliwie gryzie. I wszystko jest jego - my, micha z wodą, drapaki, wszystko. Jedyne wytchnienie Perlisi, to moje kolana i miejsce na szafie, gdzie ma swoją michę i leże a tyran nie umie wskoczyć. Myślałam nad oddaniem kotki, bo na oddanie terrorysty (no ok ja też go kocham) nie zgodzi się mój mąż, który go sobie przyniósł z pracy. Ale nie znalazłam dla niej DOBREGO domu.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/05/17 18:46:48
Pasiasta, to stres dla Perełki,cholera, jakis behawiorysta koci by sie przydał. Moze byłaby szansa na poskromienie Sztygarka. No wlasnei ja tez nie znalazłam domu dla Burci, ciotki dom wydawal sie przyzwoitą opcja,ale liczyłam,ze bedzie lepiej. A tu bunt na pokładzie.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/05/17 18:48:27
u kotów jak juz potomstwo podrosnie nie ma czegos takeigo,ze to matka i syn, tylko samiec i samiczka, on jest bardzo odminujący,a ona sie mu poddała.
-
2017/05/17 18:48:44
dominujący,oczywiście
-
Gość: ex-ruda, *.komster.pl
2017/05/17 21:04:04
Koci behawiorysta? A myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy. Ale jak patrzę na koty Inżyniera, to jak dzieci, kurwa, jak dzieci (przepraszam za brzydkie słowo, ale bez niego to już nie to powiedzenie) :) Pozdrawiam Kociary :)
-
2017/05/17 22:56:49
ex--ruda--oczywiście, że są behawioryści dla kotów i psów, nie ma w tym nic dziwnego, tak jak i inni lekarze i specjaliści.
-
Gość: mitenki, *.dynamic-ww-09.vectranet.pl
2017/05/17 23:17:51
Można zapytać o te kocie krople na katar?
-
2017/05/17 23:28:08
mitenki--dicortineff-vet, kupiłam je u weterynarza,niby do oczu i uszu,ale powiediząła,ze do noska też mozna stosować.
-
Gość: ex-ruda, *.komster.pl
2017/05/18 06:45:14
Takie krople to są też "ludzkie". To antybiotyk jest. Ojacię :)
-
2017/05/18 07:57:38
ex-ruda--tak, wiem.
-
2017/05/18 10:02:59
Bożena musi gdzieś iść na bzowy szaber, bo też by chciała miec takie zapachy w domu :)
-
2017/05/18 10:09:48
Bożenko--powodzenia, a jakieś znajome działkowiczki by nie wspomogły, czasem też sprzedają na mieście z wiaderka, przynajmniej u nas, albo pod targowiskiem.
-
Gość: mitenki, *.dynamic-ww-09.vectranet.pl
2017/05/19 01:15:48
I mam je wkraplać kotełowi do noska?
oj, będą straty w ludziach i sprzęcie...
-
2017/05/19 10:43:41
mitenki--tak, do noska kropelkę rano i wieczorem np. w zależności jak mocny ten katar. Najpierw podawałam tylko bioimmunex,ale to był oza mało,katar dalej był. Kocio miał tylko jedną dziurkę niedrożną, gęstą wydzielinę, jak np.chodził.lub spał, to gil białożóltawy (sorry za taki konkret) wisiał mu z nosia, albo zasychał , zatykając dziurkę. Zatem poprosiłam o krople.
Mój jest przyzwyczajony i lubi jak go głaskam po pyszczku i nosku, wręcz masowalam mu nozdrza ,zeby mu się lepiej oddychało,no i wtedy hop,kropelka na noska,nie buntował sie.nawet taka malutką niemowlecą gruszką ,delikatnei wyciągałam mu gilki.
-
Gość: dorota4311, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/05/19 10:47:09
Trzeba na spokojnie, kiedy kotek wyluzowany, tak do niego podejść, żeby jego tył opierał się o nasze ciało. Główkę unosić lekko do tyłu i wtedy zakropić. Najwygodniej mi było kiedy np.siedział/leżał na pralce lub biurku. Takie iwesz,jakgdyby nigdy nic,głaskanko mizianko i cyk.