| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Tagi
RSS
piątek, 26 maja 2017
O nie!

To się tak napracowałam, napisałam ,dodałam zdjęcia i zeżarło!

No to jeszcze raz,ale już pisać mi się nie chce.

Byłam na wiosce, koszenia po kokardę, nie obrobię się w dwa dni, czyli ciąg dalszy nastąpi.

To teraz już wrzucę te kilka zdjęć z dziczy  i zieloności.

przetacznik ożankowy

dzicz trawiasta i dmuchawcowa i przetacznikowa

dmuchawce,latawce ,wiatr

latawiec dmuchawcowy:)

odpoczywałam i posilałam się w przyjemnym cieniu pod dębem

i nie byłam sama!

No i to tyle, do jutra.

20:44, dorota4311
Link Komentarze (10) »
niedziela, 21 maja 2017
Byłam

na wiosce, no, od razu mi lepiej jak podziubałam w ziemi i poparzyłam się pokrzywami :)  Co prawda ziemia mokra, źle się plewi, ale odchwaściłam w ogródku. Wszystko pięknie rośnie, ale koniecznie trzeba ogrodzić całość sadu, bo sarny i jelenie dobierają się do drzewek.

Młodsza mnie zawiozła i pojechała  dalej z chłopakiem na wycieczkę a w drodze powrotnej mnie zabrali.

Nazbierałam mięty, która już pięknie  się rozrasta  przy kamieniach (ten mój dziki skalniak),   ze starej melisy jednak wyszły nowe pędy, więc będzie  sporo melisy, bo posadziłam ostatnio nową sadzonkę.

  Mam zamiar  jeszcze posadzić bazylię  i posiać kwiaty, następnym razem, jak już wykoszę i  ogarnę zielsko przy skalniaku. Tak więc niech przyszły weekend będzie ładny!

 

15:16, dorota4311
Link Komentarze (9) »
sobota, 20 maja 2017
Zachmurzyło

się porządnie, Młodsza z chłopakiem pojechali na torfowiska w Zieleńcu, miała mnie odwieźć na wioskę, ale nie będę ryzykować ,bo jak się rozpada,to co zrobię.

Wczoraj było za gorąco, to bym nie dała rady, a tak jeździć w tą i z powrotem to nie ma sensu, tak więc zaś koszenie odłożone na przyszły weekend. Jakoś ciągle nie składa się z tą robotą. Nie jestem zadowolona, bo trawsko porośnie wysokie i będę miała więcej roboty, no ale trudno.

Obiad już przygotowany, makaron i mielone drobiowe , resztą zajmie się Młodsza.

Poszłam na owocowe zakupy, kupiłam morele i nektarynki, truskawki drogie, a czereśnie też nie za tanie a wyglądały byle jak. szkoda,bo miałam ochotę na czereśnie, niedawno kupiłam  i były b.smaczne.

.....

No i co, nie pada, może jednak mogłam jechać?

 

12:53, dorota4311
Link Komentarze (6) »
czwartek, 18 maja 2017
Rocznica

Zapomniałam, a to już 10 lat mojego pisania tutaj minęło, kawał życia jakby nie patrzeć.

Dzięki Iksińska, że mnie namówiłaś!

 

21:09, dorota4311
Link Komentarze (17) »
Takie tam

 pierdoły  o niczym.

Zrobiło się lato, zniosłam więc sandały ze strychu i nie zawaham się ich użyć.  Chętnie kupiłabym jeszcze jakieś, wstępnie oglądałam w  ccc, ale szału nie ma jak na moje potrzeby. Nigdy więcej sandałów z jasną skórką od wewnątrz, bo  nie do doprania.  Może w innych coś wyszukam, ale to trzeba do centrum handlowego.  Bluzki mam, nawet dwie sukienki i spódnice, gdyby mi się zachciało czasem coś innego prócz leginsów ubrać.

Balkon ogarnięty, ale presja wyjazdu już siedzi na plecach i uwiera, wiec z żalem  patrzę na te wszystkie cudne kwiatki, których nie mogę kupić.

No i tak to lecą dni, co ktoś zagada, to już mokre oczy i wszystko się przypomina.

Do dupy to wszystko. Rozpieszczajcie, kochajcie swoich małych przyjaciół, jesteście dla nich całym światem, nie żałujcie miłości !

 

 

10:07, dorota4311
Link Komentarze (12) »
środa, 17 maja 2017
I już

środa. Wczoraj porządki do południa, później  wyszłam z domu, odwiedziłam ciotkę, już dawno zapłaciłam za grób babci tylko pokwitowania jej nie miałam okazji  zanieść. Burcia zwyczajowo się ukryła i nie miała ochoty się pokazać,  Mrusia sama słodycz,dawała się głaskać,zaczepiała do zabawy,  ale dla Burci  niedobra, bo ja próbuje atakować i przeganiać. Mija 8 miesiąc pod jednym dachem ,a ciągle nie mogą się dotrzeć:/

Na odchodne dostałam bukiet białego bzu, pachnie cudnie!

Kiedy wróciłam do domu, okazało się, że sąsiedzi od kotków, czegoś potrzebowali ode mnie, więc poszłam się zapytać.  Zaprosili do pokoju i mogłam wygłaskać wszystkie już trzy koteczki. Trzy, bo niedawno  odkupili od jakiejś Czeszki kocurka sfinksa. Miał być reproduktorem, ale okazało się , że ma szmery w serduszku, więc babka go odsprzedała za małe pieniądze. mają już umówiona wizytę u kardiologa kociego,bo chcieliby go wykastrować, wiec potrzebna konsultacja, czy to możliwe i ogólnie czy można go leczyć.

Miałam dla wszystkich smaczki, chętnie przyszły  i zjadły, w ogóle wszystkie wyluzowane, przyjazne, dały się głaskać. Fajny ten sfinksik, taki delikatny, a jaki gorący. Trudno go koteczkiem nazwać, tak różni się od innych. Pyszczek poważny,pomarszczony, uszy spore, nóżki długie, ma się wrażenie, że niemal przezroczysty, bo tak się wszystko odznacza przez ten brak futerka.

No i tak upłynął mi dzień. Dzisiaj czekają mnie zakupy, może wymienię ziemie reszcie kwiatów na balkonie ,kol.G przymierza się , żeby wpaść ,ale nie jest pewna.

Tak więc zaraz ruszam z domu póki jeszcze nie ma dużego upału, bo słońce świeci, że ho,ho.

A Ryszardzik przespał dzisiaj całą noc  obok mnie. Katar wyleczony, nic nie kapie i nie zatyka noska,ufff. Krople pomogły.

 

09:54, dorota4311
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 445