RSS
poniedziałek, 16 lipca 2018
Miałam

mieć wolne, dla siebie! Poczytać, popisać, odpocząć psychicznie, ale niestety, pora się zbierać,bo J. już nadjeżdża.

10:16, dorota4311
Link Komentarze (6) »
środa, 11 lipca 2018
Jak to

 zazwyczaj przed urodzinami  paniusi, zapiernicz , w piątek pierwsi goście. Na razie pucowanie domu, ale pewnie dojdzie i obejście.

Zielenina wszelka wyrosła, ale i szybko przekwitła, za to chwastów nie widać, bo kwiaty zagłuszyły. Natomiast jest co podwiązywać i przycinać.  W każdym razie na brak zajęć nie będę narzekać.

Jeszcze nie patrzyłam na tutejsze wioskowe rośliny,  lipa ściele się gęsto, trzeba będzie od czasu do czasu zamiatać.

Wczoraj popadało, dzisiaj umiarkowanie ciepło, a od jutra podobno gorąc.

Byle do niedzieli.

20:37, dorota4311
Link Komentarze (7) »
sobota, 07 lipca 2018
Chciałabym

dla pamięci zapisać te ostatnie dni, korowód z załatwianiem  karty zgonu przyprawił nas o mdłości, nerwy na postronku, oraz wybuchy złości. No ale nie ma kiedy na spokojnie usiąść do komputera.

W środę  był pogrzeb, przyjechało mniej osób niż się zapowiedziało. Dwóch kuzynów wyjechało tego samego dnia wieczorem, a troje następnego dnia. Tylko Zosia spała u nas, a Henio i Marysia wcześniej już zamówili pokój hotelowy, więc luz. Chodziliśmy jak zombie przez te dni, teraz już jest lepiej.

Szwagier ciągle był zajęty, wiec się trzyma, mam nadzieję, że jak zostanie sam, to też da radę.

Większość spraw załatwiliśmy, reszta we wrześniu.

No i tak to.

Upalik.

 

12:05, dorota4311
Link Komentarze (18) »
niedziela, 01 lipca 2018
Przykro mi,

że innym jest przykro, w końcu to była matka  szwagra  i J, więc każdy po swojemu przeżywają. No i babcia moich córek,wiec im tez jest smutno,ale nie były zżyte,  babcia wręcz zniechęcała do kontaktów  i jej złośliwość i dyktatorski charakter zniechęcał do bliższych relacji, nie mówiąc o serdeczności. Zatem cóż,  88 lat, schorowana, z demencją coraz bardziej wyrazistą, odeszła niemal jak chciała, bo coraz częściej mówiła o tym ,ze chciałaby już się nie obudzić. Prawie tak było, bo szwagier znalazł matkę leżącą na podłodze twarzą do ziemi . Obudził nas , ciągle jeszcze sprawdzając czy może jednak żyje, o matko to było okropne.

Zadzwoniłam na pogotowie, podali mi telefon do szpitala, w szpitalu kazali dzwonić pod następny nr, bo musi przyjechać lekarz stwierdzić zgon. Zadzwoniłam i dowiedziałam się,ze do 4 godzin czeka się na lekarza. przyjechała lekarka po 2 godzinach, popatrzyła,dotknęła dłoni,wypisała kartkę, bez żadnych pytań, zero zainteresowania, na koniec w drzwiach kazała zadzwonić do usług pogrzebowych.

J.już wcześniej to zrobił, ponieważ też całodobowo można dzwonić, zatem już zgłosiliśmy, żeby byli przygotowani, (niedziela nad ranem, wiadomo), i że  damy znać kiedy mają przyjechać.

Przyjechali, zabrali . Starałam się nie patrzeć i nie myśleć, ale kto zbiegał po schodach , żeby panom przytrzymać drzwi i bramę?

Jutro reszta formalności do załatwiania i organizowanie pogrzebu i stypy. Jakaś rodzina przyjedzie, nie wiadomo jeszcze kto. Zamówić knajpę na stypę, w domu ogarnąć i też coś mieć na poczęstunek.

Póki co wyrzuciliśmy pościel z łóżka i kupę uzbieranej makulatury.  Kazałam szwagrowi uporządkować lekarstwa,  niech ma co robić.  Przeterminowane oddamy do apteki do zutylizowania, a nowe jeszcze nie używane oddamy chyba do szpitala, bo ponoć przyjmują, ale jeszcze zapytam w przychodni.

No i tak to. Pogrzeb będzie najgorszy, nie wiem co szwagier  nawymyśla, bo już powstrzymujemy jego rożne dywagacje.  Przeżywa, ale trzyma się jako tako.

Dzięki za kondolencje.

 

 

15:49, dorota4311
Link Komentarze (33) »
1 dzien lipca, o 4 rano

 zmarła Teściowa.

10:11, dorota4311
Link Komentarze (11) »
piątek, 29 czerwca 2018
Czas

nieubłaganie mija i znów muszę zacząć myśleć o pakowaniu . Najdalej 9 lipca musimy wyjechać.

Oczywiście  szwagier jełop umówiony do lekarza na 11 wiec znów problem , kto popilnuje domu i teściowej. Może będzie Starsza, ale tez planuje wyjazd, więc nie wiadomo. Pewnie zaangażuje sąsiada lub znajomą  teściowej , bo się jednak ostatnio uaktywniła i ze dwa razy przyszła w odwiedziny (ta durnowata, co kiedyś nakrzyczała na moją Starszą,  jej nie cierpię  tej baby chronicznie) . No i ciul, niech sobie radzi,  mam namiar na opiekunki, ale to jeszcze nie ten etap, i on nie widzi potrzeby i możliwości , żeby skorzystać z takiej osoby, skoro teściowa jeszcze nie całkiem odpłynięta w swój świat. Ona się buntuje na jakąkolwiek opiekę, wiec trzeba to robić tak żeby nie zauważyła, ze ktoś jej pilnuje. No i tak to, obca osoba w domu absolutnie nie może się pojawić.No i tak to.

.....

No właśnie odstałam wiadomość od Młodszej, że już po , zatem, taram, taram, taram!

Powitajmy świeżo upieczoną panią magister!

Cieszę się bardzo. 5 lat minęło jak w pysk strzelił.

No a co dalej...

a kto to wie, brak sprecyzowanych planów, będzie poszukiwanie pracy,dorywczej lub stałej, spędza mi to sen z oczu,wiadomo.

No ale co poradzę.

Tych wszystkich spraw spędzających sen mam więcej,  ale będzie co ma być, tylko jest mi z tym wszystkim trudno i smutno i ogólnie kichowato.

Czuje się wypruta a światelka w tunelu brak.

Ech.

Póki co kawa i serniczek ze Starszą.

Łąki się koszą, ja dzisiaj postanowiłam nie jechać, tylko myć kolejna część okien.

 

 

13:47, dorota4311
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 467