RSS
poniedziałek, 08 lutego 2010
sklerotikus multipleks

Wypucowalam  chalupe J,lacznie z oknem:) niby spzratal ,ale  pajeczyny tu i tam dyndały.Jak juz sie zabralam to solidnie,po calosci polecialam.

J wrocil i szybko  z corkami na zakupy   i cos tam komus  jeszcze szybko zrobić. No i dzwonia,ze wracaja ,bo portfel zostal w domu. No tak,jak sie komu spieszy to sie diabel cieszy.

zaraz beda i pewnie pojade z nimi na te zakupy,bo jeszcze zapomna po  co pojechali:)

17:21, dorota4311
Link Komentarze (2) »
troche kotecka

mam troche zdjec do obróbki,ale juz dziewczyny  chca  tez cos robić,  to pokaze  wam  Rysia w kilku odslonach:)

W transporterze

na kolanach

przy zlewie

w umywalce

 

11:54, dorota4311
Link Komentarze (6) »
niedziela, 07 lutego 2010
krotka relacja

Nie da sie spokojnie pisać jak czlek na czleku sie ciśnie:)  dopadlo nas znużenie feriowe,czyli ilez mozna lazic po pasażach ze sklepami,ilez mozna jeść, (moj J  zarłok i chce nas tu zapasc  ups ugoscic na amen). Owszem  jesli jesc na miescie,to gdzies w jakis miejscach z czyms ciekawym do jedzeniqa jak dla nas,nietypowym,w chińczyku bylismy uprednim razem, ,ale moze jeszcze pojdziemy i teraz, jakies tajskie cos tam zaliczylismy ,ale w sumie nic spercjalnego to nie bylo ,ryz,troche sosu kurcxakowo-grzybowego surowka z jakiis warzyw,moze i byl tam jakis bambus,ale ogolnie to chyba pzryprawy  wplywaly tu na to ze potrawa smakowala inacej niz tradyxyjnie, my z mlodsza  jadlysmy  sajgonki z warzywami ,no i tyle. Mamy isc do greka ,bo tam gyros dobry,  moze dziś w ramach biado-kolacji. Szczerze mowiac juz mi ciasno w kazdym ciuchu a wieczorem czuje sie jak  bombka opasana kokardką:)

Starsza narzeka na bolące gardlo, pogoda wiadomo-zimowa,wiec  troche spacery odpadają,choc J ciągnie nas wlasnie dzis nad jezioro, nam sie nie chce jemy tak. Starsza cos by chciala pozwiedzac wewnątrz, hm, bylismy a akwarium nad zatoka, muzeum  ich nie interesuje,same nie wiedza czego chcą.

Tak jest zawsze:)   Znajomi  choruja,to nie mamy z kim wybrac sie na kregle,czy strzelanie,  bo na strzelanie konieczny jest znajomy, na kregle ,czemu nie,ale  weselej jak z nimi, i tak o.  Marudzimy po prostu. No i boje sie o starsza,zeby sie nie rozlozyla z chorowaniem,nie dosc ze tu to i  jak trzeba bedzie do szkoly isc.

 

Kot jest niezły, wszystko go inteesuje i  bawi, zdobywa nowe horyzonty:)  wchodzi na futryne drzwi, do kabiny, lezy w umywalce, no gdzie tylko mu sie spodoba.

wypada mi umyc glowe, mowilam kiedys ,ze ta woda to inna  jest,miekka ,trzeba malo  szamponu uzywac, szybciej sie wlosy pzretluszczają, gorzej sie ukladają,pzrynajmniej moje.  No to ide myc,bo moze  trzeba bedzie wyjsc ,,do ludzi" ;)

siju

 

.... dodatek poniedzialkowy..

No to  w koncu pojechalismy na ten spacer,bo  J sie pieklil,  Nie docieraly nasze tlumaczenia, ze zimno,ze skoro nie mamy pomyslu jak  spedzic dzien,to po prostu siedzmy w domu.  Nie, on chce i juz,  bo tyle czekal, srutu tutu,  wielkie mi  halo lazic w zimnie, po lodzie nienmal, tak slisko , jezioro zamarzniete, zamiast z pzryjemnoscia chodzic,  to  trzeba bylo wgapiac sie w sciezke ,zeby nie wykorbić.  Ok,dopial swego, jak uparty gowniarz,  wiec moglismy  zaraz wracać.  Takie spacery to  owszem przyjemne,  ale  dla nas wczoraj byly  jedna wsieklizną i przymusem.

Zreszta  las jako taki i jezioro wcale mnie osobiscie nie rajcuje, a co to  malo mam lasu i to ladniejszego u nas pod nosem niemal ?

Pewnie,ze jemu jak jest tu sam,to  smetnie i  cieszy sie ,ze wynalazl sobie nowa droge  na spacery, no i  git, my az tak zachwycone nie musimy byc, szczegolnie jak telepiemy sie z zimna. Potem juz  ogladalismy  zalegle desperatki  ,mlodsza troche sie wziela za lekture  i bylo ok.

12:47, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 lutego 2010
i tu jest bialo

Do Berlina droga byla super.potem padal snieg,wialo i jechaly piaskarki niemieckie,czyli jedna kolo drugiej,jedna odsnieza tak,ze ta druga zbiera i odrzuca na bok, bo pzreciez to autostrada i szeroka jezdnia.Jechalismy tak 40-tka,pzrez ok 2 godz!

Kot nie jadl i niep il,tabletki mu nie dawalam,byl spokojny w miare,pare rzy miałknąl ,lub chcial wyjsc z transportera ,ale w koncu spal w nim i bylo ok.jak mu sie bardzo juz nudzilo,to wypuszczalismy go troche, spal u mlodszej na kolanach.

Dojechalismy na 20-tą. no i trzeba bylo sie troche zadomowić, tego nie ma,tamtego brakuje,niewygodniebo za malo polek czy wieszakow,normalka. W koncu tu mieszka jeden facet i meszkanko  malutkie,ale co tam,jakos przywykniemy,zawsze najgorsze te pierwsze  dni.

Zaraz wyruszamy  do miasta portowego, pasaż,zwiedzanie,rzut oka na zatokę,potem do znajomych.

Jak zawsze porobimy zdjecia to cos tu wkleje.

 

pa

statecek

 

10:58, dorota4311
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 01 lutego 2010
na walizkach

Auto sie spsuło wczoraj ,szybki tel .do mechanika i naprawa dziś.

Teraz mozna juz spokojnie jechać.

Jutro ma sypac, moze  jednak droga bedzie dobra,moze jakis wielkich zawieji czy zamieci nie bedzie.

Jednak  kotka zostaje w domu z tesciowa,  dla niej to byłoby duze przezycie  taka jazda,  tesciowa tez  sie dopytywała i  sama zaproponowała ,zeby ją zostawic i nie targac taki kawał drogi.   Fakt, tu w domu ma swoje sciezki, odpocznie od mlodego, tesciowa do niej  przyzwyczajona,przeciez pare razy z nia juz zostawala,   miala juz rujke,wiec bedzie spokojna, lubi cisze i,bedzie sobie chodzić  po pokojach ,tak jak lubi,z aszyje sie na kocyku i bedzie spac.  mam nadzieje,ze bedzie wszystko ok.

Cynka u chlopaka starszej, no to  jedziemy tylko z mlodym.

Dzis zrobilismy jazde próbna, nawet bardzo nie protestował siedząc w transporterze. w razie czego mam tabletki . ale pogadalam z wetka i powiedizala,ze moge dac juz w drodze,jak bedzie bardzo niespokojny,malutki  kawaleczek. Ok.

Rano zrywka i w drogę.

 

 

 

21:47, dorota4311
Link Komentarze (5) »
niedziela, 31 stycznia 2010
ferie

Napisalam  nwa notke i ja zjadło,to pisze teraz w skrócie,ze

jak pogoda  bedzie ok jedziemy jutro . Na cale ferie.

Sie pakujemy, jakies zakupy jeszcze,jutro jeszcze do weta po tabletki jakies dla kotow na droge,ponoc sie daje ,zeby nie byly  nerwowe,tylko zeby troche spaly.

na takie  wyjazdy to przydalby sie bus a nie  kombi:)

 

W piatek  poznym wieczorem szef  dowalil mnie robotą , oczywiscie  nie pojaiwal sie przez  pare dni,  zapomnial ze mam jechac,itp.   No to co mialam zrobic, wczoraj doginalam do pózna i jeszcze dziś troszke, zeby uszyc  mu wszystko co trzeba i  dzis ma sie pojawiac by to zabrac.

 

Trzymajcie kciuki za udana podróz, jeszcze z 2 kotami nie jechałam:) moze byc wesoło.

 

 

 

 

 

 

13:52, dorota4311
Link Komentarze (4) »
sobota, 30 stycznia 2010
WIELKA RADOSC

JEST ,ZNALAZŁ SIĘ  !   BYŁ  W PIWNICY !

TESCIOWA USLYSZALA ,MIALCZENIE ! ZACZYLYSMY GO SZUKAC ,ZESZLAM DO PIWNICY ,STALAM TAM CHWILE ,WOLALAM I DOPIERO  SIE ODEZWAL.LOBUZ ,W OGLOLE  NIE ZMARTWIONY.CALY ,ZDROWY ,ZADOWOLONY Z ZYCIA. WYPASIONY JEST TO PEWNIE TERAZ ZGLODNIAL ISTWIERDZIL ,ZE TRZEBA WRACAC Z WYCIECZKI.NO MOWIE WAM ,WYGLADA NA ABSOLUTNIE ZRELAKSOWANEGO,TYLKO CUCHNIE PIWNICA JAK DIABLI.

TERAZ SIE ODPIERO PORYCZALAM,Z RADOSCI.

12:09, dorota4311
Link Komentarze (8) »
piątek, 29 stycznia 2010
Wczoraj

wrócilam do domu po zebraniu  ze szkoły  i Rys mnien ie przywitał, szukałam go w domu, ,w piwnicy, na strychu, u sasiadów na podwórku, wszedzie  ,w kazdej dziurze, pytałam sąsiadow, nie wiem jak sie to stało,ale go NIE MA. Tesciowa byla sama w domu,dziewczyn tez nie bylo, ona twierdiz ,ze nigdzie nie wychodzila i nikomu nie otwierala drzwi,  no to nie wiem jakim cudem  nagle kot zginal. Szukalam go  wiele,wiele rz\y,wystawilam jedzenie na strych, nasluchiwalysmy cz miałczy  moze, wyszlam tez i w nocy, teraz, no nie ma i juz.  Gdzie taki mlody kot moglby sie  podzial  ,sypal snieg,nawet gdyby  wyszedl  po za budynek schowalby sie moze w jis zakatek lub po auto, wskakiwac  za wysoko nie umie. no nie mam pojecia,jest mi bardoz smutno, nie wiem juz co robić. Wydrukuje jeszcze zdjecie z ogloszeniem.

08:58, dorota4311
Link Komentarze (11) »
czwartek, 28 stycznia 2010
i tu i tam

troche sypie, ma sypac wiecej. J wybiera sie po na w sobote lub niedziele. Jednak tak postanowił,bo akurat ma troche luzów w pracy, ktos tam  zrezygnowął,wiec ma pare dni wolnych. W zasadzie  juz wczesniej ,w grudniu mowil,ze zostaje na caly styczen w  domu,no i gdyby nie telefony,ze jednak jest potrzebny tam,spokojnie  byłby  tutaj i pojechalibysmy razem,a tak to musi  znow taki kawał drogi jechać.

Ciagle zastanawiam sie jak  postapic ze zwierzakami,czy  Kotke juz zadomowiona i nie lubiacą zmian zostawic z tesciowa (wiadomo,ze  lekko nie bedzie,bo nigdy nie bylo  ) , czy jednak pzremycic ją również. Bo moze poczuje sie  nagle samotna i porzucona,jak zabraknie nas i malego, bo malego  zabieramy,  jak juz wczesniej postanowilismy.  Bo zostawic 2 kotow by sien ie dało z babcią.  Wszyscy wiemy,ze ona sie nie  nadaje do opiekowania ,taki typ. Powinna lezec i pachnieć, to lubi ,a taka niespełniona całe zycie. Cięzko pracowała,maz nie byl spełnieniem jej marzen,synowie tez,teraz nieudana synowa i wnuczki, nic dobrego w tym zyciu jej się nie wydarzyło. Az sie czasem lapie na tym,ze podobnie gorzknieję,bo sobie wymyslam fabule do zycia  i sie rozczarowuje,zamiast budowac i brać to co jest ,jakim jest.

No ale nie o tym chciałam,prawdaz :)

No i jeszcze Cynka, tez nie wiem czy starsza  ma dla niej opiekuna,czy tez musialaby z nami podrózowac.  Kol G sie nie nadaje, brzydzi sie ogona  szczurkowego .

No i jak tu czlowiek moze spokojnie myslec o  jakichkolwiek  wyjazdach jak ma zwierzyniec.

Wypadałoby  mi pomyslec co trzeba zabrac i zrobic listę.

Szef od kilku dni  sie nie pojawia,czekam na kase i  przypomne mu ,ze sa ferie i ze jade. Pewnie zadowolony nie bedzie. Ale gdyby nie jego opieszałosc, wiecej by mial  przygotowanych  gotowych rzeczy pzreze mnie, co na to poradze,ze  jest niesłowny  i czekam na  materiały i zamowienia.

o jest G na kawe,to zmykam.

 

 

.

 

08:56, dorota4311
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 stycznia 2010
znow zmartwienia

Ciotka znow w marcu kladzie sie na badania do szpitala, czyli czeka mnie opieka nad malą i psami.

Podejrzewają u niej miastenię.  Wystraszylam sie czytajac info  o tej chorobie. No czy ta kobieta nie zazna spokoju,ciągle ja cos gnębi , trzyma sie jak moze,ale  choroby  ją sobie  upodobały. Byle dalo sie to jakos leczyć  jesli badanie potwierdzi  ze to to. Boje sie mysleć nawet o tym, ze moglaby przestac chodzić, czy w ogóle ruszać się .

 

Z kolei  u szfagra  w kamienicy zdarzyło sie nieszczescie . Kiedy wrocił z pracy do domu  okazalo sie ,ze nad jego mieszkaniem  jest pozar,  spalił sie sądziad,  mieszkanie szfagra zalała woda ratujaca tamto .

Miasto zapewnilo  mieszkancom 2 noce w hotelu.

Wczoraj tylko zagladnąl  jakie sa zniszczenia, prad odcieli,ciemno,zimno,  to poszedl  nocowac to tego hotelu.  Juz dzis byl w domu, posprawdzal co i jak, ucierpiala  kuchnia, w sumie to szczescie w nieszczesciu, bo w pokojach  mial wartosciowe rzeczy a w kuchni  nie az tak bardzo,   Jutro juz bedzie spal u siebie, trzeba tam wziac sie za wyrzucanie  rzeczy ,ktore sa zalane i zniszczone. Samemu, pracując nie bedzie mu az tak latwo sie  z tym uporac. Moze wezmie jakies wolne z pracy. No i nie wiadomo  czy bedzie mogl mieszkac jesli okaze sie ,ze  stropy sa do wymiany.

W kazdym razie musi teraz palic porzadnie w piecu,osuszac , a tu ta zima.

Ech

........

dopisek srodowy

-22  z rana, szczerze mowiąc  zbrzydła mi ta syberyjska aura,  zapowiadają ocieplenie ale za to  znow ma padać snieg.  Fuj.

Dobrze,ze zaraz beda ferie, to chociaz  dziewczyny nie beda musialy doginac z rana .

Co z  naszym wyjazdem dalej nie wiem.

Moze bedziemy tu potrzebni szfagrowi jakos,  tesciowa jeczy troche,ze on tam sam , no ale co wtedy musialby J pojechac do niego,  a raczej nie ma takiej mozliwosci,bo pracy  duzo. Nie moze wziąc wolnego ,bo pzreciez dopiero co pojechał. Zreszta szczerze mowiąc, to szfagier na miejscu ma pomoc,bo poki co to jest ekipa ,ktora sprzata to mieszkanie  spalone (kupa gruzu,tynki poodpadały same ze scian) ,wiec juz mu powiedizeli ,ze wyniosa od niego te pzremoczone rzeczy ,(w kuchni mial tapczan z posciela i panele na scianach i suficie,wiec poodpadaly) ,z resztą upora sie sam, po prostu musi powynosic  naczynia itp z szafek do pokoju, zeby szafki sie osuszyły, woda po nich splynela, wiec raczej nie sa tak zniszczone by je wyrzucać z tego co mówił.

Odszkodowanie dostanie,ale nie wiadomo kiedy, wlasciciel budynku równiez,to ewentualny remont bedzie mogl zacząc,moze w miare szybko. Hm.

No to wlasciwie da sobie radę. No ale wypada zapytac czy potrzebuje pomocy, zastanowic sie .

Zobaczymy  co sie wykluje do konca tygodnia.jesli nic konkretnego to musze postanowić czy  J ma w te niedziele po nas jechac ,czy dopiero za tydzien.  No i czy beda dobre warunki na drodze skoro ma padac.  Czyli zwyczajowo,zawsze jakis problem jest i trudno zadecydowac o  totalnej labie.  w razie czego juz  wczesniej upzredziłam szefa o ewentualnym wyjezdzie,ciekawe czy pamieta,bo jak widzę rozpedza sie z zamówieniami,choc troche ostudził go rachunek za prąd, na wypate tez czekam juz tydzien,bo on ma teraz duzy wydatek,wczesniej kupił 2 bele materiału,teraz musi zaplacic  za wat, wiec troche cienko  z kasą. No ale do konca tygodnia ma niby  uregulować rachunek. mam nadzieję.

Teraz przy tym zimnie  ciezko oszczedzac na ogrzewaniu, wrociła tesciowa,jej zimno ,jak jej nie bylo  tamte dwa pokoje byly odkrecone na mini, bo nikt tam nie wchodzil  a drzwi zamkniete, jak nas w domu nie bylo cale pzredpołudnie,to tez skrecalam kaloryfery,a teraz hulaja wszedzie,nawet w kuchni i pzredpokoju,jak nigdy,bo babcia marznie.Nie dziwie sie,jak sie siedzi  i nie rusza,to zimno a starsi ludzie to w ogóle szybciej chyab marzną.

Juz mnie strzyka w kosciach na mysl o przyszłym rachunku za gaz. A te prognozy mnie wkurzają jak nie wiem co.Wolałabym placic konkretnie za dan yokres,a nie jakas tam jeszcze prognozę zakichaną, rownie wysoką jak biezacy rachunek.

Byle do wiosny,tak?

 

 

 

 

 

23:00, dorota4311
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43