| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Tagi
RSS
poniedziałek, 16 października 2017
Taka

przyjemna i cieplutka niedziela była, nachodziłam się po chaszczach w towarzystwie Młodszej.

Wybrałyśmy się na obrzeża miasta , teren byłego poligonu, który został przecięty przez drogę szybkiego ruchu, czyli nić obwodnicy miasta. Cóż, obwodnica potrzebna bardzo, może wreszcie nasze kamienice  nie będą tak pękać, hałas się zmniejszy, korki również. Mniej spalin, bo akuratnie pod moim balkonem jest największy tłok, kiedy wszyscy stają przed światłami, dodatkowo ta stacja benzynowa,ech.. przynajmniej tiry pojadą innymi drogami,  więc nie ma co narzekać.

No, ale pora na zdjęcia:

 

Wracałyśmy tak, że musiałyśmy przejść przez tory,  Młodsza mówi,eeee, chyba nic teraz nie będzie jechało, mi śmignęło przez głowę,że jak po 16 to może jechać, ale  patrzymy, nic nie jedzie, można wchodzić. Szybciutko przechodzimy już  po torach a  z daleka widzimy , jednak..jedzie pociąg , aaaaaaaaa!

Tak, akurat było po 16 i nawet później  była mijanka , którą czasem widzę, kiedy łazikuję.

 

 

17:49, dorota4311
Link Komentarze (6) »
czwartek, 12 października 2017
Pokaż

kotku co masz w środku, czyli byłam na usg jamy brzusznej. Oczywiście stres, bo kto wie co mi tam wewnątrz gra?:)  Pierwszy raz miałam mieć przegląd bebeszków, na szczęście wszystko w jak najlepszym porządeczku, więc chociaż tym nie muszę się martwić.

Koleżusie wzmogły aktywność. Kol.G wydzwania, z kol.W widywać się będę częściej bo przyjeżdża codziennie tu na zabiegi rehabilitacyjne, a kol.R zadzwoniła z propozycją spacerku. No fajno myślę sobie, tak zagaiła, że się w ciemno zgodziłam. Kiedy przeszła do szczegółów uśmiałam się , bo owszem spacerek ale ..po lidlu. Ło matko polko, wybierają się z moją imienniczką na przegląd półek sklepowych i  ewentualnie z zamiarem zakupów, jadą tam i z powrotem  busem i wymyśliły, że może i  ja dołączę.  Wysłałam sms, że rezygnuję, nie widzę sensu takiej wyprawy. Owszem, mogłabym iść na piechotę,żeby spacer zaliczyć, a one by dojechały, ale i tak później z nimi się wlec po sklepie, kiedy mnie to kompletnie nie interesuje, no nie chce mi się. Trochę głupio skoro się wcześniej zgodziłam tak ochoczo na spotkanie, ale inaczej to sobie  wyobrażałam. Najwyżej mnie opierdzielą przy najbliższej okazji , trudno.

Już dzisiaj mnie W ciągnęła na kawę i lody również do galerii, ale zabrałam ja do domu, bo głodna byłam, przecież na czczo leciałam na badanie, a nie tam, żadne desery mi w głowie nie były. Posiedziałyśmy u mnie i też było fajnie.

Co robicie w weekend? Ma być podobno ładnie i ciepło. Oby, bo mam zamiar sporo łazikować!

18:08, dorota4311
Link Komentarze (10) »
wtorek, 10 października 2017
Dzisiaj

będę miała babiniec.  Koleżusie wróciły z wojaży, wiec zamiast spotykać się z każdą z osobna zaprosiłam obie, będzie fajniej, bo  kol.G nie będzie rozsiewać swojego fatalizmu, który mnie dołuje. Kiedy jesteśmy same  zamienia się w wampira energetycznego. Kol.W jest silną babka i od razu ten wampiryzm potrafi zdusić w zarodku:)

Na okoliczność  babińca już upichciłam peperonatę, bo dziewczyny pojawią się w porze obiadowej. Mogę ew. do tego podać grzanki  smarowane czosnkiem, bo do peperonaty czosnku nie dałam, żeby  Starsza mogła zjeść gdyby się też pojawiła.

....

Codziennie bez  względu na pogodę chodzę, nie ma to tamto, dobrze mi to robi  i zawsze dobrze robiło,  zarzuciłam podjadanie, ograniczam węglowodany i cukry, chudnę, do 6 z przodu niewiele brakuje, musi się udać!

Że też tyle ludzi objada się bezkarnie, marketowo i byle jak i są zdrowi,  a tu masz, choroby cywilizacyjne się mnie czepiły!

Muszę utrzymywać poziom cukru w ryzach, póki co jest ok, oby tak dalej bo to dopiero początek tej drogi. Test obciążenia glukozą niestety wyszedł ciulowy i lekarz dowalił tabletki, dostałam glukometr i kontroluję. Pomiary  mam dobre, w normie, wiec powalczę w inny sposób póki co, konsultowałam to wczoraj w poradni diabetologicznej.

W czwartek usg jamy brzusznej, a 24 tego, endokrynolog. Po odstawieniu piguły z powodu nadczynności(dawki ciężko ustalić,bo albo za mało albo za dużo) wchodzę w leciuteńką niedoczynność,ciekawe co na to pani doktor, bo ja bym przestała się bawić tą moją tarczycą, zaprzestała brania tabletek i już. Ponoć tak jest bezpieczniej , niż te huśtawki. przecież przy tej nadczynności zaczęłam tyć jak dzik, miałam wilczy apetyt,zatrzymała się menstruacja, a teraz wszystko działa jak złoto,  czuję się dobrze, może można odpuścić. Jak ja nie cierpię chodzić po lekarzach, ale siła wyższa. Dość o tym.

Zapowiedziałam dziewczynom, że żadnego narzekania i gadania o choróbskach, bo  normalnie robi się geriatria, nie cierpię! Zamierzam naprowadzić temat na przeżycia urlopowe kol.W jak i sama powspominać piękne widoczki nadmorskie , a nawet możemy pogadać o pogodzie :)

Jeszcze co do koleżuś, to wreszcie jest czas na kontakty z kol.R, jeszcze tylko z moją imienniczkę muszę odwiedzić, bo jak się okazało  ma chorą nogę i siedzi w domu.

Z kolei co to postanowiła prowadzić sklep  z fajnostkami  do domu, niestety (bardzo mi przykro, że miałam rację, a ona musiała na własnej kieszeni się o tym przekonać) zwija interes i wyjeżdża znów zarobkować za granicę. No takie realia. Nadal nie odwiedziłam jej w ich nowym mieszkaniu, ale może teraz się uda.  Kol.G mocno naciska żeby razem,bo potem to już nie będzie kiedy,skoro tamta wyjedzie,  ciekawość to jej druga natura, wiec ok, może razem. Ja jakoś nie czuję bluesa i ta znajomość to jak odgrzany kotlet mimo to, że kiedyś byliśmy bardzo blisko , ale mam wrażenie, że i ona czuje to samo.

No tak, zapisałam tu sobie to wszystko, bo pamięć ulotną jest,a dni umykają.  Zaraz połowa października a ja pewnie do końca nie będę wiedziała, czy pojadę z J. czy nie, bo na razie są sprzeczne sygnały.

  J. zaparł się i już zadatkowaliśmy na puchatego członka rodziny. Ja tego kompletnie nie czuję, może dlatego, że mam towarzystwo Rysia, ale jak już się maluch pojawi pokocham, to jasne jak słońce. Oby tylko Ryszardzik dobrze to przyjął, bo teraz owszem nudzi mu się, ale nie czuje się zdominowany .

Dawno nie było o szwagrze i teściowej, ale czas już mnie goni, właściwie na tą chwilę zdrowotnie u nich constans, bywają momenty, że nerw się we mnie telepie, bo durnowate pomysły i działania wyprowadzają mnie z równowagi,  ale ogólnie bez większych zmian.

Zmykam, bo już 12 a chcę jeszcze wyskoczyć do sklepu.

12:01, dorota4311
Link Komentarze (21) »
środa, 04 października 2017
Takie klimaty

Jak co roku zresztą:)

Ale idzie nowe! Na pl.Jagiełły powstaje rondo,

 

w związku z tym kilka ulic dochodzących doczekało się nowej nawierzchni, a chodniki i miejsca do parkowania są wykładane kostką. Jakaś straszna moda na tą nieszczęsną kostkę.

Co po  za tym?

Młodsza już zaczęła kursowanie do Wro, Starsza do 13 grudnia  odbywa te praktyki w fitnessie, a że to rzucik beretką to  wpada do nas jak ma tylko chwilkę czasu.

W niedzielę odbyła się wystawa fotografii i  zbiórka rzeczy  dla zwierzaków ze schroniska, organizatorką  jak i  modelką min.była właśnie Starsza .  Wszystko super się udało, zwierzaki dostały zapasy żywności jak i zabawki i inne potrzebne rzeczy do ich pielęgnacji. Bardzo się cieszę,że tyle osób zechciało wspomóc bezdomniaczki. No i liczę, że ktoś może zdecyduje się na adopcję.

J. ma 17 października wizytę urologiczną ,na której mają ustalić termin zabiegu. Przyjedzie tu pod koniec  miesiąca,no a potem chyba jadę razem z nim.

Szwagier na razie więcej siedzi tu niż u siebie, i pewnie tak będzie, bo jest na rencie, ale jeździ do siebie jak ma mieć wizyty lekarskie. 

Ja wreszcie jutro  idę do rodzinnego, wcześniej nie było możliwości się zarejestrować.

Lada moment wróci kol.G i W, do kol.R mam zamiar iść w niedziele, była chora, to nie przeszkadzałam w kurowaniu.

Nadrabiam  oglądanie seriali, czeka tez kilka książek, pewnie zabiorę tym razem do J. bo podejrzewam, że nie będę aż tak zajęta pracą jak latem.

No i to chyba tyle.

 

 

 

13:45, dorota4311
Link Komentarze (12) »
niedziela, 01 października 2017
Co na

obiad?

Królowa jesieni-dynia. Tym razem makaronowa, zapiekana i faszerowana.

Zainspirowała mnie Graszka z bloga graszkowska.blogspot.com.

 

Py-szo-ta!

13:53, dorota4311
Link Komentarze (9) »
piątek, 29 września 2017
Yeeeey!

No i proszę jak to dobrze , że mam mądre i kochane blogowe koleżusie:) To będę produkować wpisy  i wklejać , jak coś:)

Ex -ruda , w nagrodę masz  malinki z mojego ogródka, oraz kilka zdjęć z mojego balkonu:))))

21:06, dorota4311
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 455