RSS
czwartek, 17 maja 2018
Trochę

umęczonam, zatem zostałam dziś w domu, bo nie mogłam się zdecydować  czy jechać czy nie razem z J. Umówiliśmy się, że ewentualnie przyjedzie po mnie jak się pogoda wyklaruje.

  Wkurzam się na siebie, bo noże gubię, wetknę w ziemię, czasem gdzieś położę,  niekiedy pewnie w pospiechu ląduje w wiaderku czy na taczce  i wywalam razem z zielonymi odpadami. Parę razy udało  mi się  je odnaleźć, ale wczoraj  obeszłam cały teren  i nie znalazłam. Amba zżera, albo mi je psy kradną, wszystkie trzy noże już straciłam! 

No ale tak to jest, wlokę ze sobą różne narzędzia, rozkładam to tu to tam,  w trakcie zamiatam, chodzę, odrywam się  od pracy,  a na koniec, szybko szybko, bo już czas do domu. Obchodzę   przed odjazdem podwórko, czy czegoś nie zostawiłam, ale jak widać średnio pomaga.Ogarnij się kobieto! Ale jak?:)

A jeszcze jak  to wszystko potrzebuję wozić w trzy miejsca,

łomatkoicórkoiwszyscyświęcirazemwzięci.

Trzeba kupić  kilka na zapas i już .

Nie ma czasu  pojechać do odpowiedniego sklepu.

Czyszczę kamienie  i kostkę ceglaną karcherem,

(te jeszcze nie oczyszczone )

patrzę, w jednym wężu dziura,  ok, są jeszcze dwa, to  dam radę,  za jakiś czas okazuje się, że i z drugiego wydostaje się fontanna, kurczesz, no nie sięgnę tylko jednym tam gdzie potrzebuję! Zanim się kupi nowy wąż, to pewnie trochę potrwa, czyli skończę to robić kiedyś tam, bo... Nie ma czasu pojechać do sklepu!

:)))))

Gnaty mnie bolą, siniak na kolanie też, się wczoraj byłam poślizgnęłam na mokrym kamieniu, ale za to jaki piękny , taki wyczyszczony:)

..

A to żebrak, jak tylko usłyszy szelest papierka, to przyleci w te pędy, a po niej następne, węch mają doskonały i przecież wiecznie głodne biedactwa.

Daj,daj,  co tam masz,daj, ślina kapie

(co uprzątnie się garaż, to zaraz znów bajzel, i jeszcze marudzenie, że znów posprzątane, nic znaleźć nie można)

No i tak to upływają dni. Jeszcze miesiąc.

A teraz aby do soboty, a potem dwa dni lenistwa, bo tu święta.

11:52, dorota4311
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 14 maja 2018
Czyż nie jest

piękny? To ostrygojad.  Ma trzy paluszki w łapce,  jaja, trzy sztuki,  składa w dołku  na piasku czy żwirku, na wydmach  wśród traw. Żeby ochronić jaja, kiedy  widzą, że ktoś się zbliża, udają kaleki, czyli kuleją.  Jednodniowe pisklaki opuszczają gniazdo a kilkudniowe same nurkują i pływają, takie spryciule.  W Polsce skrajnie nieliczny, jak podają mądre źródła  występuje tylko do 25 par lęgowych .

Nie jada ostryg, ale mniejsze skorupiaki i małże, mięczaki, ryby czy owady.

No i wygrzebało sobie ptaszątko omółkę z wodorostów, a niedobra żarłoczna mewa  mu ją ukradła!

11:06, dorota4311
Link Komentarze (5) »
piątek, 11 maja 2018
Jak to

miło mieć dzień wolny w tygodniu, czy to nie mogłoby być tak zawsze?:) Jest czas na zregenerowanie sił, psychiczny odpoczynek, wyspanie się.

Wstaliśmy zatem później niż zwykle, prognozy zapowiadały burze i deszcz,wiec nie byliśmy zdecydowani gdzie tym razem się wybrać. W końcu padło na spacer z kijkami  do Sehestedt nad  Kanał Kiloński. Łączy on  Bałtyk z Morze Północnym, po obu stronach  są ścieżki, wiec można bić kilometry czy to na rowerze czy pieszo. Musimy częściej bywać w tej okolicy, bo można pogapić się na różniste statki, pochodzić po lesie, wiec same atrakcje. Muszę też ja się zabrać za planowanie  takich wycieczek, bo  kiedy już po powrocie spojrzałam na mapę,to wzdłuż Kanału jest jeszcze wiele innych  ciekawych miejsc do zobaczenia a byliśmy tylko w dwóch lub trzech. Zatem są pomysły na kolejne wycieczki!

Wyczytałam właśnie w necie, że ten statek jest japoński, z polską załogą:) Statek przewozi  samochody fińskie, brytyjskie i niemieckie.

Na  deptak i plażę w Eckernforde nie pojechaliśmy, bo przegoniła nas burza  jeszcze nad Kanałem. 

J. rzucał hasła co jakiś czas, oj chyba jednak bedzie padać, oj zaraz  przydałoby sie wracać, zobacz, ustał wiatr, jakoś tak się zrobiło  jak przed burzą..no ale idziemy dalej, bo trochę nam szkoda, tak dobrze się idzie, akurat fajne statki płyną..To chociaż  na nie popatrzymy i wracamy.  Za chwilę niebo już ciut zmieniło kolor, jakby zaczęło gdzieś w oddali grzmieć, zatem w nogi,  ale przez liściasty las,  dla większej atrakcji powrotu:) 

Pogrzmiało, postraszyło, w końcu zaczęło padać, ale zrywami, więc prawie suchą nogą, doszliśmy do auta. Widać było, że  nad morzem już porządnie się zaniosło, wiec nie ryzykowaliśmy dalszej wycieczki.

Kiedy dotarliśmy do domu, to też zaraz zagrzmiało i lunęło porządnie.

 

 

 

10:17, dorota4311
Link Komentarze (17) »
środa, 09 maja 2018
To jest

 tawuła brzozolistna, o rety jak cudnie pachnie,  wczoraj miałam okazję  się nawąchać do oporu.

 zaczynają kwitnąc bzy, ptaki świergolą od 4 rano, ponoć jutro ma padać, ano zobaczymy.

......

 Gdzie się podziała ter.be,  Tereskooooooo,  już bardzo długo  nie komentujesz, martwię się.

16:57, dorota4311
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 07 maja 2018
Wczoraj było tak.

Pięknie i błękitnie, chociaż chłodnawo, mimo 19 -20 st.

J. sprawdzał możliwości aparatu ,  bo stateczki były b.daleko.

Doczekaliśmy się też promu. Tam,tam, hen, w oddali go widać.

Zawsze trafię na jakieś serduszko:) Bardzo to lubię.

Nazbierałam trochę kamyków , muszelek tutaj nie było wcale.

Później pojechaliśmy  jeszcze do parku na kijki, to taki park z ostoją dzikich zwierząt, czyli sarenki, dziki , kozy . Ja zdjęć nie robiłam, J. zrobił  ale niezbyt dobrze wyszły, więc nie ma co pokazywać.

No i tak nam przyjemnie upłynęła niedziela.

Teraz w czwartek święto, wiec też wolny dzień, może pojedziemy zwiedzić jakieś miasto.

........

Ogólnie  jest ok, jak zapierdzielam,to nie ma czasu na nic,  bywa, że nie jadę z J. jak np.dzisiaj, to ogarniam  mieszkanie i gotowanie. zaraz posprzątam i pójdę do  hurtowni  kwiatowej, popatrzeć co tam mają, nic kupować nie będę, ale chociaż pooglądam:)

Tutaj wiosennie,magnolie jeszcze kwitną,tulipany, fiołki, niezapominajki, jakaś typowo wiosenna cebulkowa drobnica, bez niedługo zakwitnie, tak więc  jest kolorowo, pod gruszą  jeszcze nic nie robię ,bo czekam aż szafirki i  tulipany przekwitną. Na razie jest  gąszcz.

pod gabinetem z masażami kwitła forsycja,a teraz  wiśnia japońska. Niestety, one są przycinane jak krzewy, jak żywopłot, ktoś ,moze poprzedni ogrodnik, albo jeszcze wcześniejszy nasadził  róznych krzewów, troche bez wyobrażni, blisko budynku,przy oknach,wiec trzeba mocno ciąć , bo panie narzekają,  wiec  wisnia nie ma szans na zaistnienie w pełni swoją urodą, ale i tak cieszy oczy kwieciem.

Szkoda, że szef nie chce inwestować  w tutejszą posesję, bo można byłoby tu  coś pozmieniać, żeby było i wygodniej dla klientów i ładniej ,bo kupiłoby się kilka drzewek, jakieś iglaki a  mniej byłoby do koszenia:)

No  i tak to, dni nam lecą dość szybko, szczególnie kiedy się od rana do wieczora pracuje. Za to jaka frajda, kiedy  przychodzi dzień wolny:)

11:47, dorota4311
Link Komentarze (10) »
środa, 02 maja 2018
Wczorajszy

dzień, to była totalna porażka.

Wiało, lało, bez przerwy. Jak nie zgnije to co wysiałam, to będzie cud. Codziennie pada, mało słońca, zimno, kiepsko to widzę.

Dziś poprzycinam  tutejsze krzaczorki, wypielę , na koszenie u sąsiadki trzeba poczekać, aż bardziej podeschnie. Nie lubię już tam chodzić.

Ech, cholera,  bo wszystko przypomina Lutherka, tam ten jej ogródek , do którego tak bardzo lubił chodzić. No i w ogóle, nie ma dnia, żeby o nim nie wspomnieć. Bardzo za nim tęsknię. Tęsknimy wszyscy. Wspomnienia bolą.

.....

I jeszcze w trójce top wszechczasów, spłakałam się nie raz , tyle świetnych utworów,  jak się okazuje , z wielu z nich, słowa wryły się w pamięć.

10:30, dorota4311
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 465