| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
O autorze
Tagi
RSS
wtorek, 11 kwietnia 2017
jak

zwykle  pierwszy dzień razem po dłuższym czasie,to ciężko się ogarnąć i co tu robić. J.poleciał  rano na przegląd z autem swoim, umówił mechanika do auta Młodszej  na czwartek.

Chyba zaraz zrobię kotleciki z sosem pieczarkowym i będę miała obiad  już z głowy, bo zupę  mam z wczoraj.

No i co, może później zakupy  pod znakiem Wielkanoc 2017 poczynimy.

Starsza ma urodziny, ale nie miała sprecyzowanych planów na dzisiaj, to nie wiem, czy się spotkamy czy  nie, może na jakieś lody się wybierzemy do knajpki gdzieś po za miastem? Zobaczymy.

......

Nadal mnie w d..łupie, wiec wstaję już z tego krzesła i biorę się za jakąś robotę.

11:05, dorota4311
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Dobry wieczór

przywiozłem burzę.

21:37, dorota4311
Link Komentarze (10) »
Cudny,

słoneczny dzień,od rana się krzątam, ugotowałam barszcz,umyłam kuchenne okno, wyprałam firankę i od razu zawiesiłam, już posiedziałam z sąsiadką. Przy okazji  tych posiedzeń, przeczytałam 4 książki! Czasami czytałam na głos, myśląc, że  na chwilę skupię uwagę pani Ewy,(bardzo lubiła czytać książki), ale nie zauważyłam, żeby to robiło na niej wrażenie. 

Wiem jak przy opiece nad chorą osobą jest potrzebny oddech, wyjście z domu, chociaż na chwilę oderwanie się od tej szarej codzienności, to zawsze mówię, niech się pan nie spieszy, proszę wszystko sobie pozałatwiać co trzeba i się przejść po prostu.   Oczywiście wcisnął mi pieniądze i nie chciałam wziąć, to włożył w kieszeń, zwrotu nie przyjmie, nie bo nie i koniec, bo inaczej to jemu byłoby niezręcznie, a tak to jest szczęśliwy. Cóż, no dobra, przyjęłam, chociaż broniłam się! Z drugiej strony pomyślałam sobie, że też byłoby mi głupio prosić kogoś o pomoc za friko.  Szczególnie, że to nie raz czy dwa, ale dość regularnie  tam chodzę i wtedy kiedy potrzeba, czy to rano czy po południu. Uszyłam też im nowe firaneczki na drzwi wejściowe, bo poprosił.No,myslę,ze jestem dobrym tymczasowym rozwiązaniem  dla niego.

Tak więc niech już tak zostanie, dają to brać, tak? Nie zmarnuję, będzie na pomoc  zwierzakom.

...

Teraz biorę się za dalsze krzątanie, wpierw małe zakupy, później  pomyję podłogi. No i kupię jakąś maść, bo ta co mam nie za bardzo skuteczna, nadal meczy mnie ból w lewym półdupku, czyli  zapalenie nerwu mam, rwa kulszowa czy cuś w podobie.  Niby mówię samo wlazło , to i wyjdzie, ale kurka, boli jak dłużej posiedzę.  Ruch lepszy! No  to idę się ruszać.

....

Od jutra niby zimno i deszcz, buuuuuuu.

12:20, dorota4311
Link Komentarze (14) »
niedziela, 09 kwietnia 2017
Pojechaliśmy

dzisiaj  nakarmić zwierzaki w skansenie . Wczoraj dowiedzieliśmy się, że właściciel w szpitalu i sytuacja  nieciekawa. Szczęściem jest sporo dobrych ludzi na tym świecie i ruszyli z pomocą.

Skansen-gospodarstwo agroturystyczne  w Wambierzycach. Obejście nigdy nie było  jakoś szczególnie zadbane, ot, gospodarstwo, wybiegi dla zwierząt, stawik, ale też i wiaty i miejsce  na ogniska, plus kilka szopek ze starociami. Lubiliśmy tam od czasu do czasu zaglądać. Pokazywałam kiedyś zdjęcia stamtąd.

Trudną sytuacją zajęła się też fundacja z Polanicy, części zwierząt nie ma, chyba już ktoś się nimi wcześniej zaopiekował,nie znam szczegółów.W każdym razie te, które tam są, czyli kozy, dziki, daniele, dwa strusie, piżmaki, widziałam też dwa króliki, osiołek, czekają na jedzonko. Można karmić, można przywozić zapasy na kolejne dni, co kto może i ile może. Warzywa, owoce, siano, słomę, zboże. Są też kotki i pies, wiec i dla nich jakaś karmę.

My naprędce kupiliśmy marchew, buraki, jabłka, kapustę i karmę.

Mieliśmy też nóż, więc kroiliśmy drobniej  to wszystko, bo  tak łatwiej  zwierzakom jeść, widzieliśmy,że całe jabłka, marchewki, ziemniaki, czy główki kapusty leżały  nie ruszone, może pomęczą się i też zjedzą, ale chętnie wyjadały  nam z ręki takie w kawałkach. Zresztą kózka złapała buraczka w pyszczek i nie mogła sobie z nim poradzić, a strusie to łykały takie większe kawałki . Wyczytałam, że powinny mieć posiekane warzywa, zatem następnym razem już wszystko w domu przygotuję.

20:19, dorota4311
Link Komentarze (12) »
sobota, 08 kwietnia 2017
Za bardzo

nie ma o czym pisać. Przedwczesne lato się skończyło, z każdym dniem robiło się zimniej i codziennie popaduje deszcz.  Z prognozy długoterminowej wynika,ze ma być w kratkę, to nie wiem jak tam wycyrklujemy jakieś wioskowanie, bo  auta mają zaklepane wizyty u mechaników. Młodszej autko to prędko, bo ona znów wybiera się do chłopaka i wolałaby autem. Nasze to nie wiem konkretnie kiedy, chyba zaraz po świętach. Póki co to czekamy na J. Przyjedzie akurat na urodziny Starszej.

J. musi porządnie odpocząć, długo go w domu nie było, no i musimy ustalić jak to w tym sezonie z wyjazdami. Czy ja teraz  z nim pojadę , czy jeszcze nie? Nie wiem.

No i tak to.

 

11:30, dorota4311
Link Komentarze (7) »
niedziela, 02 kwietnia 2017
Byłam

na dwie godzinki  na wiosce. Przycięłam maliny, mnóstwo malutkich wychodzi, przydałoby się zrobić nowy teren pod większe malinowisko.  Zabrałam się za zruszanie ziemi i zielsko,  dzisiaj też pojadę.

Za tydzień przyjedzie J. , to pewnie jak pogoda pozwoli pojedziemy tam jeszcze coś porobić.

No a ogólnie, to wiosna tam w powijakach, ale już wychodzą pierwiosnki:) Fajnie, fajnie, powietrze super,  więc padłam wieczorem na twarz:)

O, to ten malutki ogródeczek, za malutki, trzeba więcej  przekopać  i najlepiej cały teren z sadem ogrodzić !

Nie wiem, czy z tych drzew owocowych  kiedykolwiek będą owoce, powoli  rosną, listki wychodzą, i na tym koniec. Bo później np.grad spadnie w maju i kwiatki szlag trafia. Chyba niespecjalnie znamy się na sadownictwie, ale zapał jest :))))

10:49, dorota4311
Link Komentarze (14) »