| < Luty 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          
O autorze
Tagi
RSS
czwartek, 16 lutego 2017
Pozałatwiałam

swoje zdrowotne sprawy, na chwilę mam spokój. Pogoda  dopisała, cieplutko, słońce, więc od razu zrobiłam sobie spacer,no i wreszcie po bardzo długim czasie odwiedziłam ciotkę.

 Kiciusię zobaczyłam, pogłaskałam, poszeptałam dużo czułych słówek, ale  ona traktuje mnie jak obcą osobę, wiec  tylko chwilę tolerowała moje pieszczotki. 

Ogólnie wiele się nie zmieniło,  owszem  jest  śmielsza, ale i tak najczęściej siedzi w pokoju Młodej , bo to jest ,,jej " pokój , tam się czuje najbezpieczniej.

Wybawiłam się z rezydentką Mrusią sznureczkiem, wygłaskałam psa,  a Buraska (tak ją nazywa ciotka)  dopiero pod koniec mojej wizyty boczkiem, boczkiem, wyszła z pokoju i poszła sobie  gdzieś tam, chyba do pokoju na piętrze i tyle ją widziałam.Tym razem nie skłoniłam jej do zabawy. Nic to, może następnym razem się uda.

....

Wróciłam do domu, przebrałam się, przed chwilą patrzę, ubrałam leginsy na lewą stronę :)  Czy  to coś wróży?)

20:50, dorota4311
Link Komentarze (3) »
środa, 15 lutego 2017
Już

wtorek, (jaki wtorek, toż już środa! ) kuzyneczka nie dzwoni, jak myślicie, pojawi się bez zapowiedzi, czy jednak zrezygnowała?

(do ciotki też nie dzwoniła)

....

Idę sprawdzić, czy już dzisiaj cieplej, bo wczoraj nosa nie wyściubiłam, miałam taki śpiący dzień.

....

Wróciłam, cudnie jest, CIEPŁO! 8 st. w cieniu.

Wietrzę futra

12:02, dorota4311
Link Komentarze (13) »
niedziela, 12 lutego 2017
Jest

słoneczko, zatem buty na nogi i w trasę!

....

Wróciłam.Zimnoooo,brrrr,mroźny wiatr, ale trasa zaliczona.  Aparat przewietrzony, bo jakoś nie bardzo było co fotografować. Ptaszki pitoliły wysoko, nic ciekawego nie zauważyłam, wiec tylko rzut okiem na okolice ratusza

 na gniazdko na drzewie

 i  na śliczne, barankowe niebo

12:32, dorota4311
Link Komentarze (17) »
sobota, 11 lutego 2017
Kolorowe wspomnienia

 z minionej wiosny i lata , na tę szaroburość za oknem.

 

21:25, dorota4311
Link Komentarze (5) »
piątek, 10 lutego 2017
Krótki

luty, ale dość zimowy. Mróz codziennie, słońca mało i ogólnie jakoś takoś nijakoś.

Wizyta u endokrynologa zaowocowała przyjmowaniem połóweczki tableteczki . Tak więc, najpierw  połówka  na czczo, później można coś zjeść po przynajmniej półgodzinnym odczekaniu i  kolejna  połóweczka  na inną przypadłość.  Żegnajcie beztroskie poranki. W kwietniu do kontroli.

Starsza też ma dalej łykać, czyli obie jesteśmy skazane na odwiedzanie gabinetu lekarskiego co jakiś czas.

....

No a co  po za tym, Młodsza już po sesji, ma tydzień ferii, wiec od razu pojechała do chłopaka.

J. wpadnie do domu chyba  końcem lutego.

Z teściową bez większych zmian.

......

No i taka sytuacja. Dzwoni do mnie kuzynka, z którą się niemal nie znam, bo po 40 latach odwiedziła w zeszłym roku ciotkę.Nie integrowałam się zbytnio, spotkałyśmy się u ciotki raz na powitanie drugi raz na pożegnanie, ale nastąpiła wymiana nr.telefonów i adresów mailowych oraz domowych.

Zatem kartki na święta krążą. I tyle.

Wtem dzwoni informując, że będzie w Lądku w sanatorium . Jedzie tak, że przesiada się w Kłodzku, pada pytanie, czy może u mnie przenocować, bo będzie w moim mieście ok,.18 tej, to nie chciałaby już po ciemności szukać tego sanatorium.

No i ogólnie okazja do spotkania się,bo to tak blisko ten Lądek.

Nie byłam ostatecznie asertywna, bo  tak mnie zaskoczyła pytaniem. Odpowiedziałam, że niezbyt mam warunki do nocowania kogokolwiek , po za tym nie mieszkam sama.  Trochę ją to zbiło z tropu i wymyślonego  super planu, zatem powiedziała, że jeszcze skontaktuje się z ciotką , chociaż ciotka mieszka dalej, wiec to gorsza perspektywa... i jeszcze do mnie zadzwoni, gdybym jednak mogła ...

O w mordeczkę.

Czuję, że to taka rodzinka, co tu sobie chce bazę noclegową znaleźć, latem do ciotki przyjechał  się wakacjować  brat tej kuzynki ze swoja córką i od razu zapowiedział, że chętnie jeszcze by skorzystał z gościny.

Ciotka jednak powiedziała, że jak zadzwonią to odmówi, bo była już umęczona tą wizytą i gościowaniem, bo trochę się rządzili, mała rozkapryszona i roszczeniowa, i ogólnie inny świat.

Nic dziwnego, w końcu tyle lat się nie spotykali/śmy a tu nagle zwalają się człowiekowi na głowę . Jakby nie patrzeć co z tego, że rodzina jak kompletnie obce osoby.

No i teraz tak, gryzie mnie to jednak, nie ma Młodszej, zatem ewentualnie mogłaby przenocować, ale wcale mi się to nie uśmiecha.  Co ja z obcą babą będę robić  cały wieczór i niedzielę.W niedzielę wypadałoby od razu zrobić spotkanko z ciotką i dopiero wyekspediować kuzyneczkę do zdroju. A i tak pewnie w kolejne weekendy chciałaby  nas odwiedzać.

No nie , BO NIE,  nie zależy mi na integracji , nie czuję więzi, no i to kłopot jednak, wszak nie mieszkam sama! Akuratnie w tym terminie i szwagier na chacie będzie. I tłumacz tu się wszystkim, kto to, po co, na co  i dlaczego.

Po za tym, dasz palec wezmą rękę,  jak teraz się zgodzę, to kto wie czy nie otworzę wrót do wiecznego nagabywania w podobnych celach.

 ŚWINIA JESTEM?

No ale tak ogólnie , to co to ma być, dzwoni ktoś nagle do mnie bo sobie coś tam umyślił, a ja mam być na to jak na lato?  Pfffff.

 

 

 

 

19:23, dorota4311
Link Komentarze (25) »
niedziela, 05 lutego 2017
Mija

tydzień, a ja nadal nie pokazałam zdjęć z przejazdu zabytkowego pociągu.Zatem nadrabiam zaniedbanie.

Jak się okazało przejechały dwa pociągi. Pierwszy, z dużym opóźnieniem, zrobił tylko dużo dymu i hałasu, koła stukały na szynach z prędkością super expressu, jak zażartował jeden z oczekujących . Niestety, popędził bez zatrzymywania się i chętni na przejażdżkę, obyli się smakiem, postali zaskoczeni bardzo jako i ja, pożartowali i rozeszli się .

Uczyniłam podobnie, a ponieważ pogoda była świetna wybrałam się na spacer. W drodze powrotnej postanowiłam wracać  tą samą trasą, czyli przez dworzec, słusznie kalkulując, że przecież pociąg będzie wracał i może uda mi się go chociaż z oddali jeszcze zobaczyć.

Ledwo weszłam na dworzec,  nadjechał.Tym razem pociąg turystyczny, ku memu zaskoczeniu, bo inny od poprzedniego.

Elegancko  i dostojnie zajechał na peron, zatrzymał się, mogłam zrobić zdjęcia i pozachwycać się, oraz powspominać jak to przecież kiedyś się tylko takimi  jeździło, i często właśnie z drewnianymi ławkami w środku.

Do wewnątrz nie wchodziłam, nie chciało mi się jechać na główny, bo stamtąd już pieszkom musiałabym wracać, a zdążyłam na tym spacerze poczynić zakupy :) No tak to już jest, że na trasie spacerowej w małym mieście trafiają się sklepy, to zachciewa się wejść i pogapić na półki i uzupełnić zapasy. Jak się nie dysponuje autem, to zakupy robi się na raty, przecież nie da się udźwignąć zbyt wiele naraz, a akuratnie coś tam już się pokończyło i była okazja dokupić. Tym razem wlokłam do domu mąkę i jakieś mniejsze drobiazgi, słowem, jedna siata była pełna:)

No dobra, teraz już tylko zdjęcia:

pociąg  pierwszy

.........

pociąg drugi

Ooodjaaazd!

11:54, dorota4311
Link Komentarze (15) »