| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Tagi
RSS
poniedziałek, 11 września 2017
Dni

prędko mijają, cały czas w ruchu, bo jak nie badania i lekarze, to wioska i koszenie a teraz sufit w kuchni. J.ma pomocnika w postaci chłopaka Młodszej.

Jak sufit, to od razu odmalowanie ścian, reszty niestety nie da się ruszyć, mam nadzieję, że jak założymy roletę zamiast koszmarnego karnisza, to  dużej awantury nie będzie.

Ogólnie teściowa skwaszona,zadekowała się w swoich pokojach ,zgarnęła pod pachę  mikrofalowke i czajnik takim migusiem, że aż nam szczeki na podłogę pospadały ze zdziwienia,takie tempo było, a, taka biedna, ledwo stojąca , chora staruszeczka...tia :) 

Czajnik odzyskałam, bo bez przesady, w ogóle można było w przedpokoju czy łazience ew. dla ogólnego użytku wszystko postawić,ale nie zdążyliśmy po prostu!

Zatem jak  trzeba coś prędko odgrzać to wchodzimy do niej i tyle.

Szwagier na razie u siebie, operacji mu nie zrobią, bo jednak za duże ryzyko. Chce tu już w środe przyjechać, ja ciągle powtarzam,ze będzie kiblował razem z teściową, bo  nie ma warunków na spacery i zawracanie dupy, z kuchni korzystać się czasem da,ale jak go znam to by się plątał, zadawał durne pytania i po prostu wkurwiał.  Samo to, że chce tu przyjechać już mnie wkurwia wystarczająco. Nie mógłby teraz pomieszkać u siebie?

No i tak to się plecie.

Głupio tak z jednym Rysiem, tęskno za czarnulkami, pustka wielka. Ale jestem rozsądna i nie spieszę się , nie myślę o kolejnym kocie.

Pchły chyba  wytrute, ale pewności nie mam, niby nic nie znajduję, ale jeszcze kupy z futerka się wysypują, chociaż malutko,ale jednak.  To powstrzymuje J. od kupna jakiegoś malucha.

Upiera sie dalej na tę rasę, bo zakochał sie w niej, ja mam obawy, jaką będziemy mieć gwarancję, że będzie zdrowy?!   Też tęsknię i rozumiem, że on bardzo tęskni i przeżywa, i chciałby mieć  swojego ukochanego przyjaciela, jednak radzę mu odczekać, albo wziąć  koteczka znajdkę,  tyle przecież jest malutkich kotków, potrzebujących  domu, ale on  uparty i czuję, że i tak postawi na swoim, prędzej lub później.

......

 Ależ się rozpadało.No nic, idę  do roboty.

 

17:12, dorota4311
Link Komentarze (10) »
niedziela, 03 września 2017
Nadal

mój organizm nie może się przystosować do zmiany  miejsca.U rodzinnego byłyśmy,  jesteśmy w trakcie robienia badań i,z tego wszystkiego zapomniałam zaklepać miejsce u endokrynolog, chociaż powoli tracę do niej zaufanie, może to będzie moja ostatnia wizyta u niej.

Młodsza czuje się lepiej, ale nie zupełnie dobrze, wiec jeszcze konsultacja z innym kardiologiem, no ale to wszystko są złożone sprawy, być może to zupełnie od innej strony trzeba?  Np.jakiś ucisk od kręgosłupa, bo akuratnie  ma jedna łopatkę niżej to moje dziewczę? W każdym razie płuca w porządku, bo też robiła zdjęcie.

 O Starszej to już nie piszę, bo dziewczyna sama lata po lekarzach ,drąży i radzi sobie kochana jak może.  Już 3 miesiąc lata na siłownię i pod okiem trenerki personalnej  ćwiczy , by poprawić stan tej asymetrycznej miednicy, bo znów wyrotowała i ból się odzywał coraz częściej.

Poszła za ciosem i dostała się na 3 miesięczny kurs trenera personalnego z dietetyką, sponsorowany przez UE, czyli za darmo!  Super sprawa, tylko trzeba w soboty i niedziele jeździć do Wrocławia. Właśnie dzisiaj ma egzamin. Trzymamy kciuki!

Dodatkowo  podchodzi znów do prawa jazdy, kiedyś  dała ciała i odpuściła po niezdanych kilku  egzaminach z  jazdy, teraz już nie odpuści. Dzień dla niej  musiałby być z gumy, bo ciągle to dziecko w biegu od świtu, bo na ćwiczenia najczęściej  idzie  na 6 -7 rano.

Moja dorosła córka, jestem z niej bardzo dumna.

....

No a po za tym to walka z pchłami trwa, jakie to upierdliwe, że niech to szlag trafi i kurwica bierze. Kot zakropiony i czekamy na efekty, środek do pryskania  mieszkania też w użyciu, ale to takie cholerstwo,że zostawia śliski efekt, prysnęłam podłogę i teraz mamy ślizgalnię w pokoju. J.wynalazł w necie jakieś cudo -łapkę, może też kupimy. 

Na kocie ponoć dorosłe pchły mają się struć do 24 godzin, a ogólnie z tydzień może potrwać totalne oczyszczenie futerka i otoczenia. Jak to wet.powiedział ,że jak już się nie będzie widywało  odchodów wysypujących się z futerka. Na razie jeszcze się pojawiają.

OMG!

 

.....

Egzamin zdany.Teraz zostało chodzenie na praktyki. Może uda się tu na miejscu, oby!

10:22, dorota4311
Link Komentarze (22) »
piątek, 01 września 2017
Pada,

a nawet leje, już po upale,uf,  mogłoby się tylko ochłodzić,niekoniecznie padać, bo trzeba zająć się wioską trochę, ale może to i dobrze, bo odpoczniemy chwilę od ogrodowych tematów.  Wczoraj chodziłam do tyłu, dzisiaj czuję się już lepiej.  Posprzątałam mieszkanie i balkon. Od dziś zaczynam rundę po lekarzach,ze sobą i z Młodszą, na pierwszy ogień rodzinny, po skierowania, potem badania i  specjaliści. Starsza już w trakcie, bo też akurat potrzebuje , tak wiec tematy lekarsko  zdrowotne na topie.

A, corsa już  u nas, wczoraj skoczyliśmy wieczorem na kontrolna przejażdżkę na wioskę,przy okazji zebrałam  garść malin i jeszcze  białe porzeczki, bo tylko one się ostały, niestety borówki amerykańskie już po owocowaniu, kilka sztuk wisiało, reszta albo zjedzona przez ptaki,albo opadły,albo wyschły.

Poziomki jeszcze są, no i będą teraz już do mrozów dojrzewać maliny, wiec fajnie. Jeden cały krzak usechł ,nie wiem dlaczego, no ale są inne wiec nie ma zmartwienia. Lubczyk nieciekawie, ale obetnę i  jeszcze nowe liście zdążą wyrosnąć.

Zielsko trzeba skosić , no i to tyle. Niechby była fajna pogoda ,to by się  posiedziało przy ognisku.

We wtorek przyjeżdża chłopak Młodszej,  J. postanowił zająć się sufitem w kuchni, wiec będzie miał pomocnika.

W sam raz szwagra nie będzie, to nie będzie się nikt zbędnie kręcił  i przeszkadzał :) No a co od szwagra i jego spraw zdrowotnych, to ma w poniedziałek zabieg urologiczny,  nie powinien, ale sytuacja patowa, wiec co robić. Jedzie do siebie, operacje ma w Katowicach, Zosia dobra samarytanka  ma do niego przyjechać  w razie gdyby była mu pomoc potrzebna.  I dobrze, bo my mamy dość swoich spraw.

Teściowa na razie ok, dzisiaj ma imieniny, nie wiem czy szwagier nie planuje nasiadówki, nic nie mówił jeszcze, ale my nie mamy czasu na gościowanie się, bo będziemy  po za domem po południu.

Kupimy kwiaty, złożymy życzenia i tyle.

.....

Ok, udaję się do kuchni , bo dynia czeka. Będzie zupa:)

 

 

 

 

09:40, dorota4311
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 sierpnia 2017
No to

jutro wyjeżdżamy, pewnie koło południa. Dostałam od jednej paniusi wodę termalna z Vichy w prezencie, fiu,fiu, zaskoczona jestem. Nie lubię prezencików, bo czuję się niezręcznie i zobowiązana do rewanżu. Prace wykonałam, zapłacono mi  i finito a nie jeszcze jakieś prezenciki w bonusie. No ale cóż.

Ogólnie oczekują mnie jesienią, mam nadzieję, że będę mogła przyjechać.

.....

To do napisania już z polskich pieleszy.

..............

Dojechalismy ,szybko podróz minęła, zaczynam oswajanie starych katów.Czuję się jak nie u siebie!

20:55, dorota4311
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Wczoraj

znaleźliśmy bardzo ładne miejsce na pożegnanie się z morzem w sezonie letnim.

Czerpaliśmy ile się da z powietrza, widoków, łapaliśmy te ulotne chwile, by przemienić je w  balsam na nasze obolałe serca i dusze.

11:01, dorota4311
Link Komentarze (6) »
piątek, 25 sierpnia 2017
Taki

za mnie typ, który przetrawia sprawy  wygadując się, więc wyrykuję się i żalę.  Rozmawiamy z J.,przecież to jego ukochany ,wymarzony i wychowany przez niego kiciuś. Tak bardzo był z niego dumny i go kochał. Tak wiele razem przeżyli,  tu we dwóch, sami.  To jego przyjaciel , który czekał wiernie , kiedy słyszał jak J. parkuje pod domem  miałczał w oknie i podbiegał do drzwi wejściowych z wielka radością i oczekiwaniem.

Myślimy co zrobiliśmy nie tak, czy można było zapobiec, profilaktycznie badać serduszko, np. , myśli się kłębią, ale to życia  koteczkowi nie wróci.  Został też zasiany strach, gdyby za jakiś czas chcieć znów pokochać jakiegoś innego.

Nadal nie możemy uwierzyć, że naszego Lucia po prostu nie ma, nie ma i już. Wyję w przestrzeń, kiedy jestem w domu czy na spacerze, wyję na wspomnienie. Miał  wyjątkowy i piękny charakter, był łagodny i tak ufny, mnie też już do końca zaakceptował i wtulał się często, lubił spać na kolanach. Tak bardzo go kochaliśmy. Mam taki ciężar w sercu, że nie potrafię tego opisać. Za dużo naraz a pytanie dlaczego, dzwoni w głowie.

Nagle został nam jeden kotek Rysiulek,  mieliśmy trzy koty, teraz jest jeden! Chyba nie wie co się dzieje, wyczekuje i nasłuchuje, bo pewnie mu się wydaje, że Lucio zaraz wejdzie do pokoju. Kiedy były razem inaczej się zachowywał, w końcu to nie jego teren, wiec był wyciszony ,  teraz kiedy został sam od razu lgnie do człowieka . Teraz też, nie śpi na półce czy kocyku,tylko przy mnie na biurku.

Smutno nam się teraz żyje po prostu, gdyby nie to nieszczęście to ogólnie było tu dobrze. Miło spędzaliśmy wspólne chwile, wolne niedziele, które spędzaliśmy nad morzem, a ostatnia nawet nad Morzem Północnym, czyli spełniona nasza ochota od wielu lat. Ale jak widać nie dane nam zyć spokojnie i szczęśliwie.  Teraz w Polsce muszę zostać, ale może udałoby się jeszcze tu przyjechać w okolicach listopada. Jak zawsze, nie można niczego konkretnie zaplanować, ale mam nadzieję, że się uda.

Szwagier ma zaplanowany zabieg urologiczny 4 września,jeśli wcześniej kamień nie zatka mu  do końca przewodu moczowego. Tak wiec trochę czasu spędzi  u siebie i  przy okazji odpocznie od teściowej,z którą chyba jest coraz gorzej,bo to co Starsza opowiada, powoduje u mnie ciarki na plecach.Demencja się posuwa, kobieta coraz bardziej  nie kontaktuje z realiami,szczególnie w relacjach z innymi ludźmi.

Ciężkie czasy nadchodzą, niech się ten szwagier zdrowotnie ogarnia , bo z taką parą  schorowanych marudów to psychicznie nie wydolę.

                                                                                                                        

11:19, dorota4311
Link Komentarze (19) »