RSS
niedziela, 04 czerwca 2017
Klątwa

maja trwa, chociaż to już czerwiec! 

Wczoraj dowiedziałam się, że w  piątek  na drodze do Wrocławia zginął nasz kolega, brat męża kol.W . Skoro świt napisał żonie kartkę, że jedzie motorkiem do Wro i po południu wróci.  Ot,tak, taki kaprys miał, czasami miewał takie pomysły, że gdzieś tam sobie szedł, jechał, bez większego opowiadania się. O 7 rano dostała telefon, że nie żyje, znaleziono go na poboczu pod Wro. Sekcja, bo nie wiadomo, co się stało, wiec pogrzeb pewnie grubo po niedzieli. No rozpacz w rodzinie, co tu dużo gadać. 51 lat, i taka durna , niepotrzebna śmierć. Bardzo mi go żal, i jego żony, tak fajnie się dobrali, pasowali do siebie idealnie, późna, wreszcie trafiona miłość, odżył po przeszczepie nerki, żyli sobie zwyczajnie, spokojnie, a tu ciach.

...

Dobrych wiadomości mi trzeba, bo zwariuję!

10:19, dorota4311
Link Komentarze (6) »
piątek, 02 czerwca 2017
Jaka

męczarnia,ten dzisiejszy wyjazd do Wro.

W jedną i drugą stronę jechałyśmy po  ponad 2 godziny, bo korki i  objazdy z powodu stłuczek, czy innych  nie wiadomo jakich przyczyn. Upał, auto  stare, bez klimatyzacji, wiec stanie w słońcu  dawało się we znaki. Koszmar!

No a po za tym co, szwagier lezy na sali z innymi facetami,jeden po bajpasach, bo chodzi w specjalnym gorsecie. Pokój jest czymś w rodziaju r-ki ,bo pod nadzorem pielęgniarki. Dowiozłam co potrzeba ,porozmawialiśmy, nawet całkiem z sensem, trochę żartowaliśmy. Śpiący nadal, ale nie powinien za bardzo w dzień spać, bo  męczy się w nocy.No ale przypuszczam,ze jak wyszłyśmy to zaraz zasnął, bo co tu zresztą robić jak  atmosfera sprzyja spaniu.

W poniedziałek ma mieć tą operację, więc prawdopodobnie pojadę we wtorek, zresztą będę dzwonić, dostałam bezpośredni numer  na informację pooperacyjną.

No i tak to.

Jestem zmęczona tą podróżą, idę poleżeć.

 

20:00, dorota4311
Link Komentarze (11) »
środa, 31 maja 2017
Jest

źle, późnym wieczorem miał migotanie,  teraz leży w pampersie , cewnik, i kupa innych rurek, nafaszerowany lekami, wiec trochę nie wie co się dzieje.

Kiedy do Wrocławia jeszcze nie wiadomo. Lekarz mówi wprost, że ciężka sytuacja.

...........

Bez zmian ,właśnie wróciłam ze szpitala.

..........

Nie wiem co się dzieje, ale nie mogę komentować !

11:35, dorota4311
Link Komentarze (29) »
wtorek, 30 maja 2017
Od wczoraj

szwagier w szpitalu, tutaj, źle się czuł w niedziele, w poniedziałek miał wracać do siebie,ale pokręcił się po domu i znów zrobiło mu się słabo.Tętno 40, za niskie. zadzwonił po pogotowie, przyjechali, zbadali, wypytali i do szpitala.

da radę pan iść? Dam. Dał do pewnego momentu, później im się osunął na schody i zjechał na tyłku kilka schodków. Facet  go trzymał a babka poleciała po wózek. Nadeszłam jak już go tym wózkiem zwozili te parę schodów  i na chodnik, jeszcze musiał wtarabanić się na łózko i do ambulansu.

Boszz.

Na izbie przyjęć leżał prawie 2 godziny, na obserwacji, zbadali mu ciśnienie i czekali na lekarkę, ta w końcu zadecydowała, że nic się nie normuje, więc na kardiologię.

W tym czasie kwitłam na korytarzu i czekałam  na wieści.

  Na kardiologii kazali mu już zostać, jak wróciłam z papierami z izby przyjęć, to już leżał na R-ce  podłączony do ekg.

Wróciłam do domu, o 14 zadzwonił, że zaraz mu zrobią koronarografię.

Po 17 pojechałam z rzeczami, powiedzieli mu, że rokowania nieciekawe, niedrożne naczynia, być może będą potrzebne inne zabiegi, bo przetkali tylko jedną żyłę a to za mało,  nadal tętno nie podskoczyło.

 Po 22 zadzwonił, że miał kolejny zabieg, tym razem stymulator serca, tętno podskoczyło,wiec ok.No ale niestety,  trzeba leczyć dalej,bo to za mało, potrzebne bajpasy. Już mu szukają miejsca i wywiozą go  na 99% do Wrocławia.

....

Teściowa jako tako, bałam się, że będzie gorzej, ale trzyma się.

.....

Upał  straszny, dobrze, że wiatr powiewa i trochę chmurek.

.....

No i tak to. Zaraz jadę, może coś więcej będzie wiadomo.

 

 

 

13:27, dorota4311
Link Komentarze (11) »
piątek, 26 maja 2017
O nie!

To się tak napracowałam, napisałam ,dodałam zdjęcia i zeżarło!

No to jeszcze raz,ale już pisać mi się nie chce.

Byłam na wiosce, koszenia po kokardę, nie obrobię się w dwa dni, czyli ciąg dalszy nastąpi.

To teraz już wrzucę te kilka zdjęć z dziczy  i zieloności.

przetacznik ożankowy

dzicz trawiasta i dmuchawcowa i przetacznikowa

dmuchawce,latawce ,wiatr

latawiec dmuchawcowy:)

odpoczywałam i posilałam się w przyjemnym cieniu pod dębem

i nie byłam sama!

No i to tyle, do jutra.

20:44, dorota4311
Link Komentarze (19) »
niedziela, 21 maja 2017
Byłam

na wiosce, no, od razu mi lepiej jak podziubałam w ziemi i poparzyłam się pokrzywami :)  Co prawda ziemia mokra, źle się plewi, ale odchwaściłam w ogródku. Wszystko pięknie rośnie, ale koniecznie trzeba ogrodzić całość sadu, bo sarny i jelenie dobierają się do drzewek.

Młodsza mnie zawiozła i pojechała  dalej z chłopakiem na wycieczkę a w drodze powrotnej mnie zabrali.

Nazbierałam mięty, która już pięknie  się rozrasta  przy kamieniach (ten mój dziki skalniak),   ze starej melisy jednak wyszły nowe pędy, więc będzie  sporo melisy, bo posadziłam ostatnio nową sadzonkę.

  Mam zamiar  jeszcze posadzić bazylię  i posiać kwiaty, następnym razem, jak już wykoszę i  ogarnę zielsko przy skalniaku. Tak więc niech przyszły weekend będzie ładny!

 

15:16, dorota4311
Link Komentarze (10) »