RSS
niedziela, 23 lipca 2017
Kulamy

się jakoś.

Pogoda weekendowa nie rozpieściła, wczoraj padało z przerwami od południa, dziś obudziła nas burza, polało  a teraz tylko pada.

Kot Ryszardzik, moje słodkie niewiniątko

skorzystał z okazji , że J. nie przekręcił klucza w drzwiach i zapewnił sobie i kumplowi fajną nockę a nam spokojny sen. Obudziłam się dopiero o 7 ,to niezwykłe w tych okolicznościach, wiec od razu poszłam sprawdzić drzwi,  oczywiście  że były uchylone. Czyli kiciuś otworzył i miały wentyl na nudę, mogły sobie spacerować po klatce schodowej  do upojenia.

Dobrze, że sąsiedzi akuratnie się nie kręcili i nikt nie zostawił otwartych drzwi wejściowych do budynku, bo może pod osłoną nocy zwiedzałyby podwórko, Luther z pewnością by skorzystał.

O, przejaśnia się nieco, może się już wypadało? Zatem ruszymy się na spacer!

 

10:53, dorota4311
Link Komentarze (10) »
środa, 19 lipca 2017
Korzystam

z wolnego przedpołudnia, później jako że środa i inne ludziska tutaj  pracują krócej, zabieramy się za ogarnianie tutejszej posesji. Będą oczywiście kurwamacie, bo zaliczę rany kłute i szarpane, wszak sporo berberysów a i róża i jakaś inna kolcowatość tu rośnie. Ale cóż, taka robota.

A propos, to teraz w hurtowni jest cudny zakątek różany, ileż pięknych gatunków, zawrotu głowy można dostać. Ceny za sztukę od 7-13 euro.

Dumam i dumam, jak tu przewieźć do kraju całkiem spory  jak na warunki samochodowe krzaczek róży, cudownie pachnie, ma głęboki karminowy kolor, ach...

No a po za tym jest jak co roku jeśli chodzi o zajęcie dla mnie i  moją pomoc J. Jest nam dobrze,  ale żeby nie było za spokojnie, to jednak  mamy zmartwienie.

Na razie czekamy na wieści, Młodsza  idzie jutro do kardiologa, ma problem z podwyższonym tętnem, od czasu do czasu ja dopada, pojawia się kołatanie,wiadomo stres dochodzi, że coś się dzieje... koło się zamyka.

Wysłałam do lekarza rodzinnego, ten przebadał, z miejsca wysłał na ekg,na którym coś tam wyszło nie tak, w opisie podejrzenie choroby sercowo-naczyniowej, i od razu skierował do specjalisty. Kardiolog ten sam akuratnie do którego ja chodziłam, dość konkretny  z tego co widziałam w szpitalu, przy  okazji choroby szwagra.

Mam nadzieje,że przebada mi dziecko i zaradzi problemowi! O tym,ze sie martwię, pisać nie muszę.

Musi sobie poradzić sama, oczywiście, ma siostrę, ma też i chłopaka przy sobie, wiec nie jest sama, no ale..mnie tam nie ma!

Dobrze chociaż, że są internety i srajfony, to się jest w kontakcie.

Sprawy ze szwagrem jakoś tam się układają jednego dnia lepiej drugiego gorzej, ale nie przezywam tego, przyjechała do domu Zosia, kuzynka J i szwagra, do opieki i towarzystwa dla teściowej, i już mogłoby być spokojnie, dziewczyny planowały wakacyjne wyjazdy początkiem sierpnia. a tu niestety, nie dane jest spokojnie  nam wszystkim pożyć.

Żal mi moich dziewczyn, bo u każdej jakieś problemy się pojawiają, a powinny  teraz cieszyć się pełnią życia, a nie latać po lekarzach.

No ale najważniejsze, żeby ogarnąć sytuację i wiedzieć na czym się stoi, leczyć jeśli trzeba , bo to nie żarty.

Starsza codziennie  raniutko chodzi na specjalne rehabilitacyjne ćwiczenia pod okiem trenerki, bo te problemy z miednicą, dba o to co je, bo alergia pokarmowa,  leczy tarczycę. No a po za tym praca,bywa, że sporo godzin na nogach przecież. jeszcze po specjalną , robioną na wymiar wkładkę do buta  musi wyrobić we Wro.

K.  ma mieć niebawem zabieg, drugi i ostatni mam nadzieję, i będzie chłopak wreszcie  miał problem z głowy raz na zawsze. Tyle, że plany urlopowe/wyjazdowe  im się z terminem zabiegu kłócą, bo po zabiegu powinien z 10 dni porządnie odpocząć, a nie akuratnie tłuc się autem jako kierowca w drodze nad Solinę. No ale wszystko się okaże, dzisiaj są jeszcze na wizycie przed zabiegiem, lekarz ustali ostateczny termin.

No i tak to . Proszę losie, niech się wszystko dobrze poukłada, wyjaśni, niech wreszcie zrobi się spokojnie a nawet nudno. Pragniemy obrzydliwej  do rozpuku nudy.

13:06, dorota4311
Link Komentarze (22) »
niedziela, 16 lipca 2017
O materdeju,

 

znów blox szaleje i nie dodaje wpisów, albo całkiem nie wpuszcza!

....

Niedziela zaliczona!

Obok plaży  tej dla piesków jest całkiem długa plaża dla ludzików bez piesków,  a że to zatoka, to statki różniste przepływają, fajno, fajno, lubię!

Jakoś tym srajfonkiem nie umiem robić zdjęć, a to za ciemne, a to niewyraźne, następnym razem wezmę normalny aparat.

Deszczowo dzisiaj, ale udało nam się pochodzić z kijkami po lesie , i to całkiem spora trasa była, a później lody i plaża.

 

18:20, dorota4311
Link Komentarze (8) »
piątek, 14 lipca 2017
Biedny

kotek Ryszardzik

21:27, dorota4311
Link Komentarze (12) »
środa, 12 lipca 2017
Mokro ,

 zimno , dzisiaj jeszcze luzik, od jutra ostra jazda.

Miałam kłopot z wejściem na zahasłowane blogi,do jednego się już dostałam,spróbuje z innymi:)

Koty odsypiają,J. wkurwia się oglądając relację z sejmu w sprawie podwyższenia  podatku do paliwa.

Ja muszę się przestawić na tutejszy tryb i nadmorski klimat.

09:43, dorota4311
Link Komentarze (8) »
wtorek, 11 lipca 2017
Jesteśmy

już na  niemieckich śmieciach.

Zapowiada się deszczowo i chłodno. Większość drogi w deszczu, nawet przydrzemałam trochę, dlatego też jeszcze nie chce mi się spać.

Rysiowi dałam tabletkę na spanie, na początku  jednak się stresował, chociaz podałam na godzine przed wyjazdem,ale później już był nieco przytłumiony i śpiący, więc większość czasu przespał,nawet nie buntował się na siedzenie w transporterze.

Teraz rozrabiają obydwa,bo przecież wyspani. Ryś zdążył już wypuścić Luthera na kl.schodową, bo drzwi nie były przekręcone na klucz. Skubaniutki, szybko przypomniał sobie gdzie jest i co tu się robi.

Trzeba coś wymyslic,bo nie daje za wygraną i chociaz juz drzwi dobrze zamknięte,to  uparcie sprawdza,czy jednak  da sie otworzyć,halasuje cholernik!

Czuje,że skończy się założeniem gałki, tak jak u nas w pokoju.

No dobra, wypadałoby sie połozyć jednak,zatem zmykam,J. już chrapie,może i ja zasnę,nie zważając na mało wygodne jak dla mnie  łożko.

 

23:52, dorota4311
Link Komentarze (7) »