RSS
piątek, 03 listopada 2017
Jakoś tak.

No bo na prawdę, niby ok, ale ta ponurość pogodowa i sama nie wiem co  wpływa na mój nerwowy i rozmemłany nastrój.  W bonusie Starsza się pochorowała, kaszle, smarka, chyba zaraziła J., bo on już też się czuje niewyraźnie. Czyli jak nie ma co robić to od razu musi chorować?  Cholerka! Śpi teraz na całego, to nie wiem co będzie robił w nocy. No ale jak go rozbiera, to może będzie spał.Bidulek.

........

A w sklepie można się pouśmiechać , bo :

 

 

 

 

 

 

 

16:55, dorota4311
Link Komentarze (8) »
wtorek, 31 października 2017
Spanikowałam

a J. mówi, że to jednak stary zaciek wyszedł w kuchni, a w łazience możliwe, że jak się kąpiemy i jest nagrzane na fest ( teściowa  kaloryfer i jeszcze elektryczną dmuchawkę włącza przed swoim myciem,a jak wychodzi to zamyka drzwi, kiedy jestem w domu od razu za nią wychodzę i otwieram) , to wtedy  może wilgoć osiada i dlatego robi się to miejsce wilgotne.

No dobra,tak czy siak zaciek jest i do dupy taka robota,jak trzeba poprawić.No ale  nie teraz tylko kiedyś tam, bo dużo niedoskonałości  wychodzi a przecież niby kiedyś będzie większy remont kuchni.

No dooobra.To przestaję o tym myśleć w takim razie.

......

Ogólnie pogoda do bani, wieje, zimno i mokro, ale jak nie będzie padać to na jakieś krótkie wypady  do lasu się wybierzemy, żeby się dotlenić. I na kijki pewnie tez wieczorem.

Po za tym mam nadzieję,że luzik. 11 odbieramy kotka i wtedy się zacznie ,,od nowa polsko ludowa", jak mawia moja mama. No i chyba trzeba będzie pakować manatki i jechać w okolicach 15 listopada. Nic jeszcze nie wiem, J.wczoraj przyjechał to jeszcze na rozmowy jest czas.

No i tak to. Niby spokojnie a jakos tak...

 

 

11:30, dorota4311
Link Komentarze (14) »
piątek, 27 października 2017
Ożesz!

Ja pierdolę, tego już się nie da łagodniej powiedzieć, bo ...znów mam mokry sufit!

Tak wygląda w kuchni, łączenie sufit-ściana

a po drugiej stronie ściany w  łazience, gdzie jeszcze nie był sufit remontowany, są stare ślady plus te ciemniejsze to  mokre, nowe

Kurwaszmać!

16:43, dorota4311
Link Komentarze (19) »
wtorek, 24 października 2017
Urzekł mnie

dzisiaj taki widok

Z daleka już zauważyłam

.....

Natomiast w centrum dobiega koniec budowy ronda, już leją asfalt na poboczne ulice, wykładają kostką  chodniki.

 

21:14, dorota4311
Link Komentarze (13) »
niedziela, 22 października 2017
To

nie mogło tak długo trwać. Ta ładna jesień. Zatem już wczoraj wieczorem pojawił się deszcz i tak padał, i padał. w końcu dzisiaj po południu przestał i przeleciałyśmy się z Młodszą całkiem przyjemną trasą,( znów zapomniałam  wziąć kijki!), oglądając domostwa i kolorowe dywany z liści. Było już za ciemno na zdjęcia, ale nacieszyłyśmy oczy, a dodatkowo słońce zza chmur zachodziło na różowo. Ładniutko.

Za to mam zdjęcie sprzed kilku dni z winobluszczem

 

 

21:54, dorota4311
Link Komentarze (9) »
sobota, 21 października 2017
Mam

 dobre wieści od J. nie musi mieć teraz  urologicznego zabiegu, być może  w ogóle nie będzie to konieczne. Został wybadany na wszystkie strony, jeszcze pobrano różne próbki i  git. Następna wizyta w kwietniu. W grudniu  ma diabetologa i kardiologa, i na jakiś czas spokój.

Ja zaliczyłam wizytę u endokrynologa, na razie nie muszę brać tabletek, za 3 m-ce do kontroli, czyli też dobrze.

Cukier mam bdb, uważam na to co jem, upierdliwe to, ale idzie przywyknąć. Waga ciut stanęła w miejscu, a jeszcze bym chciała ze 2-3 kg przynajmniej zrzucić.

Porządki na cmentarzu już zakończyłam, akuratnie pogoda była super na takie działania.

Za tydzień przyjedzie J.  i chłopak Młodszej. Będzie wesoło i tłoczno.

Póki co dzisiaj wpadłam w końcu na chwilę do imienniczki, bo obiecałam a nie mam kiedy zrealizować. prawdę mówiąc i nie było kiedy i szkoda mi było czasu na siedzenie i gadanie, jak taka pogoda ładna.

No ale dzisiaj już poszłam, bo aż wstyd, doprawdy.

...

 Co tam jeszcze.

Byłam też kilka razy u ciotki, piesek ma raka wątroby, ale daje radę, leki pozwalają mu na normalne funkcjonowanie, ale bidulek  brzuszek pękaty od choróbska a ogólnie chudnie i kosteczki przy głaskaniu coraz bardziej wyczuwalne:(

Koty nadal żyją w kiepskich relacjach, są sobą zaciekawione, ale nie potrafią nawiązać swobodnego kontaktu i burczą na siebie  i czasem tłuką.  Mija rok. Straciłam nadzieję, że będzie lepiej. Burcia szczęśliwa kiedy wnuczka ciotki jest w domu, ale ogólnie płochliwa, z ciekawości wychodzi popatrzeć, ale jak się zbliżam to ucieka,  trudno zrobić jej zdjęcie.

....

 Natomiast Rysiulek słodziak, przypomniał sobie, że można się bawić i gania za zabawkami, sznureczkiem, a nawet kuleczką z papieru!  Takie cuda:)

21:06, dorota4311
Link Komentarze (8) »