RSS
sobota, 20 maja 2017
Zachmurzyło

się porządnie, Młodsza z chłopakiem pojechali na torfowiska w Zieleńcu, miała mnie odwieźć na wioskę, ale nie będę ryzykować ,bo jak się rozpada,to co zrobię.

Wczoraj było za gorąco, to bym nie dała rady, a tak jeździć w tą i z powrotem to nie ma sensu, tak więc zaś koszenie odłożone na przyszły weekend. Jakoś ciągle nie składa się z tą robotą. Nie jestem zadowolona, bo trawsko porośnie wysokie i będę miała więcej roboty, no ale trudno.

Obiad już przygotowany, makaron i mielone drobiowe , resztą zajmie się Młodsza.

Poszłam na owocowe zakupy, kupiłam morele i nektarynki, truskawki drogie, a czereśnie też nie za tanie a wyglądały byle jak. szkoda,bo miałam ochotę na czereśnie, niedawno kupiłam  i były b.smaczne.

.....

No i co, nie pada, może jednak mogłam jechać?

 

12:53, dorota4311
Link Komentarze (6) »
czwartek, 18 maja 2017
Rocznica

Zapomniałam, a to już 10 lat mojego pisania tutaj minęło, kawał życia jakby nie patrzeć.

Dzięki Iksińska, że mnie namówiłaś!

 

21:09, dorota4311
Link Komentarze (17) »
Takie tam

 pierdoły  o niczym.

Zrobiło się lato, zniosłam więc sandały ze strychu i nie zawaham się ich użyć.  Chętnie kupiłabym jeszcze jakieś, wstępnie oglądałam w  ccc, ale szału nie ma jak na moje potrzeby. Nigdy więcej sandałów z jasną skórką od wewnątrz, bo  nie do doprania.  Może w innych coś wyszukam, ale to trzeba do centrum handlowego.  Bluzki mam, nawet dwie sukienki i spódnice, gdyby mi się zachciało czasem coś innego prócz leginsów ubrać.

Balkon ogarnięty, ale presja wyjazdu już siedzi na plecach i uwiera, wiec z żalem  patrzę na te wszystkie cudne kwiatki, których nie mogę kupić.

No i tak to lecą dni, co ktoś zagada, to już mokre oczy i wszystko się przypomina.

Do dupy to wszystko. Rozpieszczajcie, kochajcie swoich małych przyjaciół, jesteście dla nich całym światem, nie żałujcie miłości !

 

 

10:07, dorota4311
Link Komentarze (12) »
środa, 17 maja 2017
I już

środa. Wczoraj porządki do południa, później  wyszłam z domu, odwiedziłam ciotkę, już dawno zapłaciłam za grób babci tylko pokwitowania jej nie miałam okazji  zanieść. Burcia zwyczajowo się ukryła i nie miała ochoty się pokazać,  Mrusia sama słodycz,dawała się głaskać,zaczepiała do zabawy,  ale dla Burci  niedobra, bo ja próbuje atakować i przeganiać. Mija 8 miesiąc pod jednym dachem ,a ciągle nie mogą się dotrzeć:/

Na odchodne dostałam bukiet białego bzu, pachnie cudnie!

Kiedy wróciłam do domu, okazało się, że sąsiedzi od kotków, czegoś potrzebowali ode mnie, więc poszłam się zapytać.  Zaprosili do pokoju i mogłam wygłaskać wszystkie już trzy koteczki. Trzy, bo niedawno  odkupili od jakiejś Czeszki kocurka sfinksa. Miał być reproduktorem, ale okazało się , że ma szmery w serduszku, więc babka go odsprzedała za małe pieniądze. mają już umówiona wizytę u kardiologa kociego,bo chcieliby go wykastrować, wiec potrzebna konsultacja, czy to możliwe i ogólnie czy można go leczyć.

Miałam dla wszystkich smaczki, chętnie przyszły  i zjadły, w ogóle wszystkie wyluzowane, przyjazne, dały się głaskać. Fajny ten sfinksik, taki delikatny, a jaki gorący. Trudno go koteczkiem nazwać, tak różni się od innych. Pyszczek poważny,pomarszczony, uszy spore, nóżki długie, ma się wrażenie, że niemal przezroczysty, bo tak się wszystko odznacza przez ten brak futerka.

No i tak upłynął mi dzień. Dzisiaj czekają mnie zakupy, może wymienię ziemie reszcie kwiatów na balkonie ,kol.G przymierza się , żeby wpaść ,ale nie jest pewna.

Tak więc zaraz ruszam z domu póki jeszcze nie ma dużego upału, bo słońce świeci, że ho,ho.

A Ryszardzik przespał dzisiaj całą noc  obok mnie. Katar wyleczony, nic nie kapie i nie zatyka noska,ufff. Krople pomogły.

 

09:54, dorota4311
Link Komentarze (20) »
niedziela, 14 maja 2017
Trudno

jest. Myśli krążą wokół wczorajszego paskudnego dnia.

Wysprzątałyśmy mieszkanie, a ja to nawet telefon umyłam:/

Postanowiłyśmy pojechać do lasu na spacer. Uszłyśmy kawałek drogi, Młodsza się zniechęciła ,bo boi się węży, a  akuratnie jakiś padalczyk postanowił przejść przed jej nogami.  Po za tym coraz bardziej się chmurzyło, wiec zmieniłyśmy trasę na krótszą i wróciłyśmy do domu. Po chwili się rozpadało, ale burza nas ominęła. Deszcz  był krótki, ale już nigdzie nie poszłam, tylko gapiłam się w internety albo filmy oglądałam.

Jutro mam parę spraw do załatwienia, jeszcze do sąsiadki idę, chyba ostatni raz, bo sąsiad wspominał , że we wtorek mają już ulokować ją w tym domu opieki. 

Młodsza jedzie do Wro, a  wróci z chłopakiem  na weekend, wiec będzie intensywnie.

No i tak to. Pierwsza noc i dzień bez naszej kici minęła.

 

21:12, dorota4311
Link Komentarze (6) »
sobota, 13 maja 2017
Nasza ukochana

miała 3-4 miesiące, kiedy z nami zamieszkała.

Niedługo skończyłaby 14 lat, tak wygrzewała się jeszcze wczoraj i dzisiaj rano,

dużo lat jak na koteczka, ale liczyłam, że jeszcze razem kilka lat jest nam  dane pożyć.

Biegała, bawiła się, jeszcze dzisiaj rano! OK.10 coś się stało.

 Może to zakrzep, zator, nie wiadomo dokładnie. Atak, paraliż tylnych łapek, obrzęk , woda w płucach. Ratowaliśmy, niestety nie udało się. Odeszła  koło 18 tej, przy nas w domu.

Tyle razem przeżyliśmy, taka była dzielna i mądra, podróżowała z nami, tęskniła bardzo, kiedy zostawiliśmy ją  w domu, a sami wyjechaliśmy na miesiąc, od wtedy postanowiłam , że nigdy więcej bez niej. Uwielbiałam kiedy zasypiała przy mnie, wtulała się w dłoń, mruczała. Miałyśmy swoje rytuały, ze mną miała inne,  z Młodszą inne. Najbliższym znajomym dała się pogłaskać, do tych naj, najbliższych sama przychodziła, wyczuwała dobrych ludzi.

Serce mi się kroi, że już jej nie ma. Bardzo, bardzo będzie mi jej brakowało. Moja kochana.

 

 

22:51, dorota4311
Link Komentarze (29) »