RSS
sobota, 26 stycznia 2008
wycieczkowo

 Było bardzo  przyjemnie tylko mnie  buty obtarły:( 

Wiosny specjalnie  widać nie było jesli idzie o  jakies kwiatki,ale  wierzbowych baziek było sporo.

Sarny biegały,słonce swieciło, troche wiało,ale  było super.

widok na Ptasznik

z górki na pazurki

puk,puk,jest tam kto?

 

17:09, dorota4311
Link Komentarze (5) »
piątek, 25 stycznia 2008
pracowity piatek

 Po porannej  kawie postanowiłam  zmierzyć się ponownie z oknami,wymianą zasłon,firanki (alez głupie słowo) ,przy okazji przeleciec z drabiną po  domu,bo ciągle gdzieś czyha pajeczynka i kurze a porządne sprzatanie było przed swiętami ,potem to juz takie codzienne ,bez drabiny. Właściwie to juz zapachniało mi wiosną   ,jak już tak ostatecznie pochowałam wszelkie ozdóbki  swiateczne. { a moze to  jaśminowy płun  do płukania prania i do mycia płytek:)? }

 Na komodzie połozyłam więc  serwetke w bratki  i może jednak kupie jakieś hiacynty czy żonkile w doniczce by zainaugurować zbliżająca się wiosnę:) hiacynty są c udowne i pieknie pachną..

Jutro  jedziemy z kolezanką G  na wioskę.Pojdziemy na długi spacer,poszukamy śladów wiosny,moze uda mi sie zrobić jakieś  ładne zdjęcia,byleby tylko pogoda   przyzwoita była, bo dzis  słonce  kusiło ,oj, kusilo, ale twarda byłam i nigdzie  nie poszłam.

Za to szycia nie ruszyłam:) Ale co sie odwlecze to nie uciecze.

Coma  domaga się  witaminek:)

19:21, dorota4311
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 stycznia 2008
nie znam dnia ni godziny

 Syndrom nie pracujacej zawodowo osoby.

Budze sie  i zastanawiam jaki to włąsciwie dzisiaj dzień. Jeszcze jak to jest blady swit  to juz  całkiem sie zatracam.  Dzis kota postanowiła   uraczyć  mie  skoro świt rzygiem   i nie zdazyłam nawet oka  dobzre otwozryc jak juz musiałam sprzatać. Ta łobuzica   w nocy wyszła sobie z mojego pokoju, skokiem  na klamkę  pokonała kolejne drzwi ,do pokoju dziadkowego a  tam stały kwiaty jakies ,które maja w ozdobie jakąs trawkę. To wystarczyło,zeby potem walnac mi pieknego rzyga w prezencie porannym.  Owszem ,potem jeszcze dosypialam ,jak juz  dziewczyny poszły do szkoły. Uciełysmy sobie dzremkę z kotą ,tak jak lubimy,ja  lezę na boku  a kota rozłozona  na moim biodro-udzie. 

  Drzemałysmy słodko az obudziły mnie jakieś spiewy bajkowe, bo po 8,30 w tv 1  są juz programy dla dzieci. No to wstałam właczyłam tvn i  zamiast  cos pozytecznego robic to zasiadłam przed komputerem i  czytałam rózne róznosci, w tym  blogi.

Ciekawe  zjawisko to blogowanie  i relacje jakie zachodza miedzy komentujacymi  a  autorami,pzryjaznie znajomosci, nie tylko wirtualne,  a frotka napisała o spotkanych , zyczliwych ludziach w pociagu  niedawno  (ze   opowiadali sobie o znajomych ale  ciepło z sympatią   i przyjaznią ).

 No i na blogach też mozna  własnie odnalezć wiele takich   miejsc gdzie czuje sie  to COS. Normalność,cos ciepłego ,dobrego i jeszcze często  fajne poczucie humoru . 

 No i tak to upłyneło mi przedpołudnie,upichciłam obiad   i zabieram sie do  jakiejs roboty wreszcie.

 update

ależ mam  klar w szafach, wywaliłam tone  przydasiów,kolejny raz,uszykowałam ciuchy do ew.przeróbki  i jutro zamierzam  usiąść do  maszyny do szycia. 

ciekawa jestem   wyniku konkursu na  bloga roku 

a przed snem coś na ząb:

 

14:29, dorota4311
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 stycznia 2008
halny

 Wiatr okrutny,współczuje dzieciakom,ze musza zasuwac do szkoły  skoro swit,do szkoły w ktorej teraz wieje również ,ale nudą  .Przed jakimkolwiek wolnym  zawsze o pare dni jest wyluzowanie klimatu a juz pzred feriami  i w czerwcu  to własciwie  chodza tylko po to żeby  była odnotowana obecność. Cześć nauczycieli  gdzies jezdzi,lub chora (no ale to ok,w koncu choroba nie wybiera) a reszta zajeta  wypełnianiem  papierków nie ma czasu na nic wiecej. Bardzo wkurzajace,nie ma nic gorszego jak chodzić do szkoły  tylko po to żeby  sie pałetac,nudzić,gnieść sie w bibliotece  ,lub miec zastepstwo z panią pedagog,która w kółko   o tym samym nadaje.

 Zaraz sie zbieram i idę  na zakupy zywieniowe,bo zapasy się pokonczyły. Potem bedę drukowac jakies zdjecia dla koleżanki W ,bo chce ozdobić  pokoje  obrazkami,juz ma antyramy,wiec  zaproponowałam,ze cos wyszukam.  Do 5 pokoi ,tematyka dowolna.  OK.

 

 

10:00, dorota4311
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 stycznia 2008
wiosną pachnie

 Dla mnie ten dzien nie był zły,wręcz był udany i wesoły. Kolezanka G odpaliła swoje auto i pojechałysmy na babskie ploty przy porannej kawie   do kolezanki W,która to juz niecierpliwie  tupiac nózką czekała w drzwiach. Oj nagadałysmy się porządnie,bez facetów to inaczej sie gada:)))) po kilku godzinach nakarmione kapusniaczkiem  wracałyśmy zadowolone z siebie z postanowieniem kontynuacji takich porannych wizyt. Po drodze podziwiałysmy piekno okolicznych pagórków wcale nie narzekajac na brak białej posypki .  Poczyniłysmy wstepne plany wycieczkowe,bo okolice  urocze i warto wykozrystac pogodę.

W domu zastałam nieco zgłodniałe latorosle,coprawda pojadły troche ciasta,które Babcia z racji swego świeta  zakupiła i  poczestowała,wiec  spokojnie zapodałam ziemniaczki ,surówkę z marchewki i sos kurczakowy. Babcia obdarowana fiołkiem alpejskim  doniczkowym w kolorze fuksji i bombonierką z czekoladkami  byla w dobrym humorze ,wiec w nagrodę  dostała jeszcze świezo wycisniety sok z marchewki od mła:)

Potem już opowiesci szkolno-towarzyskie,zabawy z kotem w chowanego i  zaleganie przed tv,komputerem i ogólny luz,oraz próby robienia zdjeć   z marnym efektem,bo spoooro musze sie jeszcze nauczyć:) ale proszę melonik i czarne cieplutkie  futerko wyszły całkiem przyzwoicie:

mniej słodki niż miodowy ale smaczny

zmeczony zabawą czarny kłebuszek:) 4 lata nasze to 34 kocie,niesamowite

23:51, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 stycznia 2008
bura niedziela

   Nie pada jednak ,cos muszę robić. Trochę mnie nosi  to idę.

update po powrocie

ojjjj,chciałam,to mam,wychodziłam sie porządnie i nawet zmarzłam ,bo w drodze powrotnej coraz mocniej wiał wiatr  a ja  bez rękawiczek,bez szalika,no zuopelnie jak na wiosnę ubrana się wybrałam. Teraz rozgrzewam sie  herbatą . Dzisiaj muszę sie pochwalić  nie ciągnie mnie do jedzenia,znaczy sie troche ciągnie,ale jakoś daję radę . Oby tak dalej. Wczorajsza gimnastyka zaowocowała lekkimi zakwasami,ale rozchodziłam  je ,moze to dobry początek i wreszcie  zaczne pracować  solidniej nad poprawą sylwetki. Wiosna tuzm,tuz nie wspominając o lecie ,gdzie to  niekiedy  trzeba sie troszke obnażyć,nieprawdaż.

Odwiedziłam tez przy okazji ciotkę,wyciągnelam na spacer, ale wpierw wyglaskałam jej  obie kotki,które łaszą sie  tak milusio. Są juz bardzo wiekowe, 16 i 15 lat!! niesamowite. Oczywiscie okazało sie   juz na początku spaceru,ze baterie  mam rozładowane i nie  zrobiłam zadnego zdjecia:( , musze poszukać,powinnam miec jakies zdjecia kotów z tamtego roku.   Reksia przejechało auto   ,wiec juz  nie mają pieska  a taki kochany urwis z niego był. Szkoda go bardzo,bardzo :(

 Mrusia i Pusia-mama i córka

14:18, dorota4311
Link Komentarze (4) »