RSS
środa, 22 sierpnia 2007
kociołek

Znów przetasowania z dziadkiem, idzie na oddział wewnętrzny,bo ma zle wyniki i  chcą go  leczyc,jutro przenosiny.Niby  szanse marne ale tak trzeba,no to kolejny raz  przeprawa z  nowym srodowiskiem, jak długo człowiek musi sie męczyć ,zeby dali mu  odejść? Jakie to ponure i trudne.On biedak nawet nie wie co  sie z nim dzieje.

Moja kochana starsza córka znow daje popisy  swojej nieodpowiedzialnosci i olewactwa, szlag mnie trafia,no.Ileż mozna  klarować   ,wymóc cos na niej to cięzki kawalek chleba.Od jutra  szlaban na wyjscia z domu,koniec i,szlus, niech sobie jęczy ile wlezie.Ma  widocznie za dobrze i nie szanuje tego.

Moje poczucie winy rosnie oszałamiajaco, jak moglam   dopuścic do takiego stanu rzeczy.Wymagajaca matka to dobra matka, taka co za bardzo rozumie i toleruje  dostaje  po dupie.Ot.

Małgos pyta  jakie mam spostrzeżenia i madrosci zyciowe,no troche Tuv mnie wyręczyła w tym w komentarzach, bo mądrze kobieta pisze.

Tak, własnie  nalezy byc madrym, wymagac od siebie i innych ,byc konsekwentnym. Rozmawiać, nie tłumić  w sobie mysli,tylko  umiec  porozmawiac   z partnerem,dzieckiem,matka, tesciowa , no niekiedy tez odpuścic jak sie napotyka na echo i mine jak stąd do warszawy,ale wtedy właczyć dystans ,powiedziec swoje i już,resztą niech martwi sie ten co usłyszal i moze pomysli troche..

przewidywać ,zapobiegać, być mądrze  wyrozumiałym,takie troche cos za coś,wypracować układ,który sie egzekwuje.Jesli sie gdzies  popełnia bład,czkawka dlugo sie odzywa.Cudze błedy sie widzi szybko,samemu  sie je popełnia  i od razu  tłumaczy sie swoja nieporadnosc  wieloma przyczynami.Bo tak łatwiej, bo cięzko znosi sie porazki,  bo trudno zaakceptowac uwagi, odniesc sie do nich ,zmienic  to co  niewłasciwe.Nie jest to takie łatwe przecie ż wpierw siebie nakłonic do przemyslenia, decyzji ,a potem wprowadzac w czyn.

Coz,kazdy ma swoj kociołek w którym sie cos  gotuje,kłebi,zazębia, kazdy ma bagaż  ,jednemu on dosc lekki jednemu bywa ciezki i pada na pysk.

Wybory jakie  dokonuję są zazwyczaj takie posrednie,  troche dobre ,troche  takie sobie. Bo nie umiem inaczej,zawsze staram sie  widziec drugą strone medalu, co nie pozwala mi radykalnie  z czegos zrezygnować,powiedziec nie, wyposrodkowuję,zeby było dobrze,ale nie zawsze jest.Bywam  oczywiscie  taka ze ide w zaparte,małymi kroczkami,wypracowałam  sporo  ,ale  zycie ewoluuje i ciagle cos nowego wyskakuje.Nie czuję  wsparcia meza, z nim włąsnie trudno mi sie dogadać  tak od srodka,broi sie i odczuwa zaraz jako atak,on woli pzremilczeć, albo ominac zygzakiem cos, albo zapomnieć,jesteśmy do siebie podobni  i cholerka go rozumiem,ze tak mu lepiej, ale  wiem ze trzeba pracowac nad soba ,zeby było lepiej, no  ale to odrębna bajka.. no  i też mam pewną  wadę ,która zwę zosia samosia,  co mi sie włacza bardzo często..oj,wiele razy załuje tego.A do zosi samosi  wszyscy juz przyzwyczajeni ,wiec cóz tu teraz wymagac.Nawet jak chce wprowadzac zmiany,probuje cos wskórać,to idzie opornie,  a czasem nie idzie,ból i jęki okrutne.Przyzwyczajenie  drugą naturą człowieka:)

No i takie to moje mądrości :)teraz musze stoczyc bój z córką,bo mi wraca do domu za pózno niż było umówione,kolejny,kolejny raz.. mimo ,ze znam odpowiedż,mimo ze wiem ,ze pomagła kolegom  robic siłownie, ale  trudno, mogłaby zachowac sie odpowiedzialnie i  rozsadnie ,poprosic mnie  ,wytłumaczyc co i jak,a nie  kombinowac jak koń pod górke, a jeszcze marzy jej sie sobotnia impreza z towarzystwem,lub koncert Armii   na twierdzy.. do póznych godzin

(na Armie to  sama pójde)

 

21:52, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
o pilocie wsród słodkiej woni kwiatu hoi

 Iksinska zadała pytanie odnosnie chęci posiadania osobistego pilota:) (nie ,nie faceta ,tylko takiego od tv:))

i owszem,pilot fajna sprawa,cofnąłby sie  człowiek  troszke w tył poprawił pare błedów, lub przewinął do przodu zeby cos złego szybciej minęlo,,niekiedy na pauze,by cos pieknego mogło  troszke dłuzej potrwać,no i  kto wie,moze nie zadrżałby palec na funkcji stop,by zakończyć kiedy byłoby juz bardzo zle.

kiedyś  mało o tym myślałam,pewnie, jako zfrustrowana młódka niejednokrotnie miałam  taki plan na zycie,jak mi cos sie nie uda to wymysle jakis  łagodny sposób na znikniecie.Ale mi potem przeszło jakoś. Zbyt ciekawe i bujne zycie  mialam  przez kilka lat,energia mnie rozsadzała  i na nastepne kilka mi jeszcze starczyło  tej energii,zeby o tym nie mysleć.

Teraz cóż, mimo ,ze w zasadzie  to jestem optymistką  i moja  obecna dewiza  zyciowa  to -jakos to bedzie,nie dam się,bedzie dobrze - czasem mam ochote  niebyć, ot tak, zniknąc,  lub cofnąc troche w tył , kiedy przygniata mnie codziennosc i kłopoty,kiedy sobie zwyczajnie nie radzę   a czuje przez skóre ,ze powinnam,ze muszę.  No i tez by przemijanie nie było az  tak juz odczuwalne.Bo sie staje.Mimo ,ze czuję sie całkiem  ,całkiem i nie na tyle lat co mam,to jednak sie starzeję no nie?I chyba juz wiem,ze moge nie zdażyć przezyc wszystkiego tak jak  bym chciała,ze troche malo juz czasu ,i szkoda tego przebimbanego na błahostkach,i szkoda wielu błednych  decyzji,bo nijak ich cofnac,szkoda niektórych pieknych chwil,emocji,ktorych juz nie ma ,a nowe nie zaistnieją,moze i pojawia sie nowe, inne,ale tamtych juz nie ma i nie bedzie. 

 Z pewnoscią ma na to wpływ  choroba dziadka,napatrze sie na tych  staruszków,zdziecinniałych tracących resztki godnosci,bedących trwaniem juz tylko.Bo takiej starosci sie  własnie boję.Ech ,zeby własnie mieć wtedy  tego pilota i wcisnąc stop,kiedy juz jest sie bez szans ,to by było coś.

 

 

 

00:25, dorota4311
Link Komentarze (6) »
wtorek, 21 sierpnia 2007
dziendobrywtorek

ale była burza fajna,troche jej nie widziałam,bo sie gościowałam wieczorowa porą,ale jak jest fajna burza to nie mam internetu,no,

, G.jest  oj,fajna ci ona jest,

jak kiedys Iksińska pisała ,ze przekreca słówka,ona ma tak samo,wczoraj  kiedy padało to pyta  sie : a okno w garażu zamkniete,(a chodziło jej  o szyberdach,bo auto stało na podwórku )bo nam do auta napada, albo  jedziemy drogą  ( w sensie ze autem)do  Gierałtowa,stoi pod domem, jedziesz z nami?:) no cała gosia,jak ma myślotok to jest niezła w tekstach. No i pojechalismy

Na tydzien jeszcze jadą do Gdyni,ale im  dobrze, kolezanka druga od kawki jedzie   do Zakopanego, gierałtowiacy jadą  do Chorwacji, no koncówka wakacji i sie ludzie  rozszaleli z wyjazdami, ech.. ja sobie za to pojezdze do szpitala nie? tez fajnie

dziś widze ,ze pogoda barowa ,miałam myc okna, e to nie bede

aaaaaaaa  nasza wioseczka wygała konkurs na najładniejszą :) no prosz!

09:13, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 sierpnia 2007
dziś bez tytułu

No i znów  zostałyśmy same.J pojechał,j chyba na miesiąc, zobaczymy,jak ja nie lubię  tych wyjazdów:( 

Był teraz dosc długo ,bo 3 tyg ale tak jakos szybko  zleciało.

 Co tu  dziś robić wobec tego? obiad mam gotowy,wczoraj  zrobiłam faszerowaną papryke i troche gołabków, szfagier pojechał z tesciową do dziadka,a ja mam własciwie troche wolny dzień, chyba pojde na spacer,spotkam sie z siostrą ,zobacze jeszcze. Musze jakoś sie zorganizować. 

update wieczorową porą:

zorganizowałam sie niezle, kolezanka przegoniła mnie po  opłotkach,w efekcie czego gładko poszła żubróweczka z sokiem, były gadki szmatki i ploteczki   a na zakończenie  mocno skondensowanej rozrywki   siostrzane pogaduchy,  wróciłam do domu po 21 jako ta czarna owca,co to zostawia całokształt domostwa  i bez opowiadania sie idzie w diabły,cóż...

czekam tylko jeszcze na wiadomość  od J ,ze juz dojechał   i bede mogła spokojnie iść spać 

aaaaa i wróciła Gosia,mam plan,ze nie poddam sie jej wpływowi,nie dam sie wciągnac w filozofowanie  i nie poddam sie nastrojowi ogólnego przygaszenia  jakie rozsiewa,palec do góry,nie bede narzekac,jęczeć i sie zwierzać,o nienienie:)

oki, pogadałam z J,dojechał szczęsliwie,acz długo mu sie jechało ,bo korki i objazdy

filmy dziś w 1-ce bdb. ,,Przerwana lekcja muzyki" i ,,Po godzinach", kultowy jak dla mojego J,uwielbia ten film, ja zresztą też:)n to nie śpie pogladam sobie

13:02, dorota4311
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 sierpnia 2007
juz piątek!

czas mija nieubłaganie,J zbiera sie do wyjazdu,ja odczuwam nerwówkę,ogólną .Wypluta jestem psychicznie,nadrabiam miną trochę ,ale ogólnie od środką mnie trzepie i już.Wycieczka niedzielna była udana,zwiedziliśmy pare  starych chałup w skansenie,wspomniały mi sie czasy ,kiedy u dziadka w stodółce było sporo takich żelaznych cudó a i w domostwie używało sie   podbnych mebli ,czy chociażby tary do prania,tak,tak,  moja babcia nie miała pralki,prało sie na tarze i ręcznie,potem była frania;),potem  pospacerowalismy po Kudowie ,ładny park  z duzą ilością palm(?!),lody, ciacho i do domu.

Wczoraj jeszcze na wioseczkę piekną pojechalismy ale przegonił nas deszcz a dziś wybieramy sie zaraz do  znajomych do Gierałtowa.Oby tylko nie padało to pokawkujemy w ogrodzie.

Z dziadkiem ciągle huśtawka nerwowa,gorączka ,leży bez ruchu,kroplówki, sonda,nawet oczu nie otwiera..jeżdzimy na zmiane z teściową ,ale to tylko własciwie juz kontrolnie ,,dowozimy jedzenie zmiksowane  ,pogadamy z pielegniarkami i bo nic juz nie mozemy wiecej mu pomóc.Posiedzimy troche i wracamy.No i tak to

 

14:07, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 sierpnia 2007
mało pisania bo duzo było dziś wioskowania

ooooooooooo,jak sie poparzyłam  pokrzywami,dzis pojechałam pomagac troche J ,on kosił trawsko okoliczne i nasze ja tu i tam sobie pieliłam o ile rwanie jakiegos tałatajstwa łacznie z pokrzywami ,tak mozna nazwać.No fajnie było,jak zwykłam mawiać zdrowe zmeczenie odczuwam .Zaraz lece spać,bo zaraz zaatakują mnie horrorem,moze zdąze lekko przysnąć zanim właczą dvd,bo potem to wiadomo,muzyczka ,odgłosy  i inne atrakcje nie pozwolą mi spać.Jutro ma być upalik,no ale  cóz,trzeba obmyslić trase wycieczki,wstępny plan jest ,ale okaze sie w trakcie gdzie w koncu trafimy,opcja 1.Pstrążna i stare domy,opcja 2 -ogólnie tereny gór stołowych ,kościółki,grzyby skalne,poszukiwanie salamandry  a jak sie nam odechce zawsze mozemy skoczyc do znajomych na ploty.

to miłego  jutra  drodzy czytaciele  jak tu moze zagladniecie :)

22:47, dorota4311
Link Komentarze (2) »