RSS
poniedziałek, 19 listopada 2007
telefony ,telefony

 ależ panie dziejku nowoczesnościa powiało:)

Oczywiście musiałam się dowiedzieć dlaczego jeszcze nie ma przelewu odszkodowania na konto ,bo nie ma tak łatwo,ze myk,myk i już. nie, ..nie to zawsze trzeba na ostatni dzwonek,kiedy wisi mi zapłacenie oc i ac,i czekam na te pieniądze  tupiac nóżką  niecierpliwie   a tu dupka blada.

Dzwonie ,srutu ,tutu  w pzu,czekają na pismo z banku ,gdzie mamy skredytowane autko, dzwonie do banku ,ale wsie telefony nie odpowiadaja, zapracowane,zajete,  wchodze na strone  banku,a tam -tadamm-połączyc sie mozna  przez skype,:)  no to prosz,czemu nie:),no i załatwiłam w try miga wszystko,miło,uprzejmie i  jakże NOWOCZESNIE

 czy to znaczy ,ze poniedziałek mogę zaliczyć na plus i jako dobry zwiastun nowego tygdnia?

(  O 17-tej zebranie w gimnazjum  , muszę sie rozdwoić nieco, a jak stamtad wyjdę   w miare  zadowolona ,to  serio uznam ,ze dzien był dobry)

10:57, dorota4311
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 listopada 2007
:)))
  wygralismy!!!!!!!!  to był   bardzo dobry mecz!!!!
22:31, dorota4311
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 listopada 2007
ależ milusi poranek

Znów durnej babie nie dogodzi, wczoraj po raz kolejny mowię jej, ze pojade do  szpitala,nich ona sobie odpocznie,to ta wstala skoro swit ,posprzątała  pokoje u siebie ,przeleciala  od razu szmatą przedpokój i spieszy sie z szykowaniem jedzenia  dla dziadka.

 Pytam wiec,to co ja nie jade? a ta z humorami,ze przeciez mowilam ,ze w weekend czyli jutro  i pojutrze, a nie że dziś, jej trzeba mówic wyrażnie, no  i  ona by chętnie dzis nie jechala,bo sprzatac chciala  i wogóle, bo nie ma czasu  i sił wiecozrem  cos robić  (sic ,wypucowane wszedzie codziennie ,ale ona tego nie widzi)  ,wiec ona dzis pojedzie bo juz sie naszykowała,jakos da rade...nosz szlag

jedzie o 12 wraca o 15,to wszystko, w domu siedzi  pzred telewizorem,ew,czyta gazety. to tyle jesli idzie o robotę w domu,no

chcialaby kompletnie nic nie robić po prostu i ma dość   jazdy  do szpitala,  bo chetnie by polezala w łozku  dluzej, po prostu,bo chyba  nie robi tego z miłości tylko z obowiązku ,czeka na te jego smierć kazdego dnia, bo wreszcie  mialaby czas zając się sobą. tak to widze i czuję, bo znam ją kupe lat i wiem  jak to było i jest

 szykuje to jedzienie z musu,bo on i tak niewiele je pol szkalnki  zupy zmiksowanej  (którą  zresztą moze dostac szpitalną ,ale nie, lepsza ta domowa ,wiec codziennie cos mu gotuje zeby bylo domowe,ok  rozumiem,to.) po za tym  np, troche jogurtu ,troche  herbaty i to wszystko

juz za durnotą nie nadazam..

boże co to będzie jak ona sie posypie i bede sie nią musiala zajmować.. chyba wtedy   wyjde z siebie i stanę obok

oczywiscie teraz ja wyrodna siedze w domu  ona  cierpiętnica jedzie..

a wczoraj wydawała sie rozumna i kumata co do niej mowilam  i myslalam ze juz  jestesmy umówione

a no i rzuciała zawieszając głos, ze do pomocy  to tyle by było...wiec  odwróciłam sie na pięcie i wyszłam z kuchni

a tak swoją drogą ,to co takiego ma ta kobieta  do robienia, jakie ma ważne zajęcia i obowiązki?

no ciekawe co?  ma posprzątane, (chyba ze w pokoju swoim i teścia to ona  raz w tygodniu sama  poslizga szmatą i odkurzaczem),  gotować nie musi, w  weekendy  jest szfagier,ktory  jeżdzi do szpitala 2 razy  dziennie i z nią na ew, zakupy, (teraz go nie bedzie ,bo pojechal na wesele)

wiec,tak na prawde to  ona  nie ma nic do  robienia, ( no chyba ze chiałaby  jak te damy ,kiedyś,nic nie robic i wzdychac do  nieba jak im cięzko,a słuzba  odwalałaby całą robotę)

to to jeżdzenie codziennie na te zakichane 2-3 godz  do  wlasnego meza,którego sama wpakowała w taki stan , to aż tak wiele?  poowinna teraz sie cieszyc,ze  nie ma go w domu, juz nie pamieta jak było? noce nieprzespane,wrzaski,bijatyki, gówna na podlodze itp..  siłowanie sie z ojcem i jego chorobą   przez 24 na dobe?

 to teraz te 3 godz z dnia to nic, po prostu

 jestem surowa i nieczuła,ale nie lubie jak mnie wpedza w jakies  poczucie winy  czy  choera wie czego, jak  wyolbrzymia swoje potrzeby , jak jęczy  i uzala sie nad sobą,bo jest rozpieszczoną, kaprysną babą. Tak naprawde to nie wie co to jest  prawdziwe zycie,zawsze była  na tyle dobrze ustawiona ,ze nie martwila sie o nic, a ze teraz  niestety troche musi ,to trudno.  Coś w końcu musi robić, mieć zajęcie. 

Cóz i tak pieknie rozoczęty dzień musze jakoś spożytkować  sensownie,bo  szlag mnie trafi ,chyba się wezme za te okna,bo słonce wychodzi

update

juz sobota, ok, olałam wczoraj sprzątanie i poszłam  na długi spacer,wywietrzała mi  złość  z mózgownicy ,zmarzła mi dupa i  jak wróciłam,to powiedziałam  tesciowej ,która akurat piła herbate w kuchni,że ok,to sie wymieniamy i teraz ja bede jeżdzic do szpitala ,mogę codziennie przez najbizszy tydzien  a ona niech odpoczywa. No. to zobaczymy co wykombinuje ,poki co dzis jade.

 troche sniegu nasypało pzrez noc i mrozik, troche ładniej wiec  za oknem.

Miłego weekendu  wszystkim.

 

10:25, dorota4311
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 listopada 2007
okazuje sie ,ze i bez tytułu mozna:)

szafy  górne uporządkowane,szafy dolne też,  szufladki u mnie,drzwi pomyte,szafki w kuchni

dalszy ciąg dziś

ileż sie zawsze uzbiera pierdół  to sie w głowie nie mieści

przerwa na gotowanie ,dzis  zapiekanka z  kalafiora,brokuła, piersi kurczakowych i makaronu

bardzo,bardzo chcę remontu naszego pokoju!!!!!!!! nowych  mebli, pomalowanych ścian,wymienionego okna!!!!!!

ech... byłoby tak pieknie

po cichu planuję ,ale co na to J,kiedy on ma za malo czasu i zmęczony  wraca,a tu znów  tyle roboty by go czekało, nie dziwie sie ze nie ma ochoty,ale ileż mozna ????  Tyle jeszcze pracy  żeby wszystko w domu lsniło  i było  tak,ze nastepne lata polegałyby tylko na odmalowaniu  pomieszczeń. Marzenie!

update  wieczorne w trakcie wielkiego tornado  nad  Berlinem ( bo już mnie wkurza)

 energię dzis miałam  ogromną, wiec poszłam za ciosem i  wzięlam sie za mycie okien,ale rąsie zmarzły,wiec skapitulowalam po balkonowych drzwiach u dziewczyn,

obiad zapodałam, poczym idąc za ciosem skoczyłam na zakupy warzywne   a jak juz  rozpakowywałam w kuchni i spiżarni  te marchewki na sok i jabłka  to  wpadł mi pomysł upieczenia ciasta.

no to siup, tym razem kruche z jabłkami  ,ale bez cynamonu za to z wisniami  ze słoiczka. Mniam

jak tak dalej pójdzie to szlag trafi zgubione 2 kg:( futruję sie na tę zimę jak jakiś  zwierz ..)

na szczęscie na żadne balety  andrzejkowe  ani sylwestrowe sie nie wybieram,więc nie będę musiała cierpieć  ,że  mam  tu i tam troche ciałka

aaaa troche mnie kusiły te bombki dzis w sklepie, no dobra, ale nie, nie skuszę sie:) na razie..

 

a jakby tak w tym roku świąt nie było? boje się jak to będzie ,czy  dziadka  brać do domu  za wszelką cenę?  czy dozyje w ogóle do tego czasu? no i w ogóle..

11:58, dorota4311
Link Komentarze (3) »
środa, 14 listopada 2007
jeden procent
15:38, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 listopada 2007
milusińskie na gorącym uczynku złapane:)

 

panna  obrusowa

panieneczka węsząca

panieneczka niewinna:)

 

J  sie zbuntował i  oświadczył ,ze zabiera aparat skoro mamy w komórkach  mozliwośc  robienia zdjeć.  Zobaczymy czy on u siebie porobi jakies ciekawe  i nam podeśle. Obiecał!

Dziś wizyta ze starszą u okulistki  się udała, lekka wada  nadal  jest  niewielka, nowa recepta na okulary wypisana (bo dziewczęciu łepek urósł nieco i tamte były za male)  .  Po wyzycie zaliczyłysmy  sklepy i stoiska na targowisku. Ceny  wszedzie  ble, w sumie  nie byłysmy nastawione na kupowanie ,to jakos  nie było nam  specjalnie  smutno .  Przynajmniej juz  moge planować  prezenty na swięta, bo pare  rzeczy  mam na oku .

Już  i do  nas zawitały  bombki, choinki sztuczne i inne  cuda  bozonarodzeniowe, ale  ja własciwie nie potrzebuje zadnych ozdóbek,mamy nasze ulubione  i nie bede nic dokupować (chyba:) )

Po za tym   zimno i nie chce  mi sie wychodzic z domu ,od jutra biore sie za  porzadkowanie  znów zapchanych szuflad i zakamarków . To i owo uprzątnę,przełozę, wyrzucę, oddam,poukładam. 

Moze uszyje torbe ze starych skórzanych spodni, no i nie wiem co tam jeszcze  wymyślę. 

 

 

21:39, dorota4311
Link Komentarze (4) »