RSS
środa, 17 października 2007
wyjde z siebie ,stanę obok

 

Moja córeczka,dziewczynka kochana, pierworodne dzieciątko  (,małpa jedna,zaraza wcielona) w tajemnicy przede mną  zafundowała sobie kolczyk w nosie! malutki,ładny,ale ku....., co jeszcze? no i oczywiscie kryła sie przede mną ,zebym nie zauważyła ,co akurat jest łatwe, w koncu nie gapimy sie na siebie całymi dniami,tylko kazdy robi swoje.  Oczywiście  moje jakies tam argumenty a przede wszystkim to ,ze ja sie na to nie chciałam  zgodzić (juz wczesniej  naprowadzała mnie rozmowami) najzwyczajniej w swiecie olała.   W szkole nikomu to nie pzreszkadza,inni tez mają i nic,  tylko ty masz  jakies pretensje i dlaczego  nie chcesz ,zebym go miała, co ci to przeszkadza... oooo , to moje ciało..

oszaleję ,skoncze w domu wariatów alboco

 

z tego wszystkiego zapomniałabym ,ze 20 lat temu w usc podpisałam taki jeden papierek:)

zdjęć nie mam tylko slajdy, tydzien  po cywilnym był koscielny  i mam czarno-biale zdjęcia,bo do fotografa nie chodziliśmy. Ot tacy to wyluzowani bylismy:) skromni i jakby troche na wariackich papierach

 

19:16, dorota4311
Link Komentarze (15) »
wtorek, 16 października 2007
taaaa:)

   Się nachodziłam dzisiaj.

Wpierw do dziadka, niby daleko  troche za miastem (jeżdzą busy), ale spoko, idzie sie marszem jakies 20 min ,tylko droga nudna.  Ze szpitala tez na piechotę, potem szybko obiad i  na zakupy  ogólne..

   Zabrałam córkę  młodszą ,przeszłysmy  miasteczko  wzdłuz i wszerz , w efekcie  ona ma  lewisy i jakies jeszcze portki fajne ,ja sztruksy HiM, kupione rzecz jasna gdzie?  w szmaciuszku:)   -nówki ,przynajmniej tak wygladają.  Wszystkie  razem  kosztowały mnie 40 zł. ,no to jeszcze  fundnęłam swetr długasny  z kapturem   młodszej za 15 zl  i juz byłysmy zadowolone:).

aaaaaa no i kto zgadnie jakiego koloru są nasze   nowo zakupione rzeczy?  ;)))))))

Potem jedzeniówka , haracz za internet,gdzie sklęłam firmę,bo do 18 a tu nikto nie je doma, ale chwilę poczekałysmy ,patrzę idzie jakis facio w roboczych ciuchach z kablami, no to zahaczyłam go    i okazało sie ze dobrze trafiłam. Zapłaciłam marudząc na kiepskie dostawy ,on ze ciągle jakeis awarie ,rozbudowa sieci  ,no i tak to, czyli nie ma sie co spodziewac ,ze bedzie idealnie. Cóż.

a teraz to  juz ide spać,dobranoc

21:59, dorota4311
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 15 października 2007
babskie bleblanko

 Postanowiłam zagladnac do fryzjerki ,by podciąć troche  włosy,bo niestety po ostarniej wizycie ( u innej fryzjerki) szybko odrosły i w ogóle zle mi było je ułozyć. No i poszłam na całość , znaczy sie  obecna fryzjerka poszła a ja sie poddałam  ,no nie wiem co z tymi  fryzjerami  jest,  jakoś mam coraz krótsze włosy,  niedługo mnie córki  do domu nie wpuszczą jak usłyszą ,ze wracam od fryzjera:)      one to jak i ten  moj maż  chciałyby zebym była niezmienna  najlepiej jak ze starych  zdjec z lat 80-tych ,bo tam mialam najdłuzsze wlosy (do ramion i po trwałej ,wiec sie troszke  kreciły).   Cóż, kobieta wszak zmienną jest i nie zamierzam się ich słuchać:)  No J coprawda w oddali,wiec nie wie tym razem jak wyglądam:) ale dziewczyny jeknęły ,coooo znowu byłaś u fryzjera?maaaamooooooo

na pociechę upiekłam  marudom domowym  szarlotkę:

 

    ech..jesień,tak wczoraj juz zauważyłam ,ze nieodwracalnie dzieje sie jesień,liscie szurają,drzewa nabierają barw,sezon wegierkowy zakonczony, ludzie noszą kapustę  do kiszenia! 
    więc  powtarzam za Gang-    nalezy juz  zacząć narzekać,marudzić i strzelać fochy.  bo jesień pełna parą a i zima tuz tuż.

Pierwsze hasło -nie mam sie w co ubrać a zima idzie:)

Mróz w nocy ściął  mi  kwiatki na balkonie a to juz ostateczny znak,ze mozna ubrać rekawiczki  i  omotać sie szalem  .Zagladnac do szaf i  zauważyc powazne braki w odzieniu tak wierzchnim jak i bieliznianym (tak,tak,rajtuziory,i,ciepłe gacie i skarpeciory na chłodne wieczory)

  Osobiscie zaczynam od  poszukiwania obuwia a jest to trudne znalezc  cos sensownego,bo juz wstepne rozeznanie poczyniłam.  Potem pójde w szale i rekawiczki,aaaaaaa i spodnie,koniecznie.  No ,czuję ,że  bedzie wesoło. 

 Jak to sie dzieje,ze mysle  sobie,a co tam, w tym roku to juz  NAPEWNO nie kupie nic czarnego ani brazowego, dosc, trzeba troche koloru wprowadzic  w moje zycie...no i co? ląduję wzrokiem  tam gdzie najbardziej  czarno i mroczno:) na pólkach czy wieszakach, czasem mam juz cos innego w rękach,juz mierzę.. ale po namysle  decyduję sie na  wygodną czerń,lub nieco szalony brąz;))))) no mam  troche  kolorowych ubrań  owszem, ale zdecydowanie mniej.  ( Chociaż ostatnio trochę  króluje czerwony golf,bo jest cieplutki i mięciutki  ,ale jak zobaczą mnie jeszcze raz w nim u dziadka ,to pomyśla ,ze mam to moja głowna i jedyma odzież ciepła:)  )

Zaś   jesli chodzi  o kolor w mieszkaniu,to  dominuje u nas zieleń. Też z tych samych powodów,ogladamy  płytki,namyslamy sie,robimy  narade rodzinną,poczym pierwsze jakie widze w sklepie to w odcieniach zieleni lub brązu z domieszką pomarańczu (takie troche jesienne barwy). No bo sciany  to pfff,mozna sobie przemalowywac, ale płytek nie bede zbijac jak mi sie znudza,wiec maja byc takie  bym mogla potem kombinowac z malowaniem ścian i  resztą.  Jaka półkula mojego mózgu odpowiada za kolory?????  co  skłania mnie do takiego a nie innego wyboru?  

a was drodzy czytaciele? jakimi kolorami lubicie sie otaczać?

 

ps 1   ---ludzie dopiero co ogladalam Donalda  z Aleksandrem  a teraz patrze Donald z Jaroslawem, powariowali,niech juz będą te wybory wreszcie!

ps 2---, odezwała sie do mnie koleżanka z ,,naszej szkoły",ło rety! ,odpisalam jej no bo nie wypadalo  nie, hmm,czy ja napewno chce wznawiac jakies stare kontakty,no nie żeby aż tak zaraz wznawiac,no, no dobra, moze na pisaniu sie skonczy,  no ale ona tez mieszka  tu, rety,rety... no kiedys  sie lubiłysmy,ale byłam raczej tą 3 w przyjacielskim zwiazku,czyli troche na doczepkę i jak wiatr zawiał,hmmm :))) a ona mi tu teraz pisze,cześć Dorotko jak sie ciesze,ze dołaczyłaś .. rety,rety...:)))))))

22:54, dorota4311
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 października 2007
było tak

koniki sie pasły

zwęszyły jedzonko

pchały pyski piekniusie ,bo jabłka były mniam i dały sie głaskać po cudnych mięciutkich chrapach

kol G i pies kontemplowali jeziorko ,ach te słońce i lazur nieba

widoczek z koleżankowej włości

wycieczka była bardzo udana,pogoda wspaniała,ciepło,słonecznie  i ciszaaaaaaa ,bosko po prostu

potem poszłyśmy za ciosem i postanowiłysmy odwiedzić koleżankę W ,

  to tylko jakies 12 km dalej chyba),po drodze  musiałysmy  hamować  by  przepuścić przechadzajacą sie dostojnym niedzielnym  krokiem  panią  kurę,  wykonać parę zakretów, pozachwycac sie widokami, posnuć marzenia o domu,który sie  własnie zaczął budować  kol.G i  o tym jak bedziemy sobie  tam jeżdzic  i w ogóle  jak  bedzie  super  fajnie

Kolezanka W ucieszyła sie niespodzewaną wizytą  dwoch koleżanuś :)

 opiłyśmy sie kawy , herbaty , zjadłysmy ,,mazurek jabłkowy",czyli  ósemki jabłek ,  pocukrzone i pocynamonowane  na kruchym  spodzie:) -  pycha!     no i czas było wracać, rzuciłam tylko jeszcze okiem na ten oto krzew, czekam az mój tez wydorosleje i obrodzi czerwienią  i bedzie wygladał tak:

a to widoczek na Snieżnik z daleka, w lekko zachodzącym słoncu w drodze powrotnej

 

22:30, dorota4311
Link Komentarze (5) »
srutu tutu sobotnie

 najpierw wkurzyła mnie  córka,córka wkurza mnie standartowo i zawsze na ten sam temat,wiec jakżeby tradycji nie stała sie zadość.

 potem  wkurzył mnie maż , maz wkurza mnie od czasu do czasu jak mu sie zbiera na  wymadrzanie lub filozofowanie na odległość  potem sobie popłakałam   nad  mizernym swym losem i ze nie chce mi sie niczego wyjasniać,opowiadać i  wynurzać sie o godz.20 ,bo to nie pierwszy raz,   mezowi  akurat sie zebrało na jakies  takie. . Nie i juz. Niech ze mną rozmawia  w domu a nie przez gg .  Po za tym to i tak niczego nie zmieni ,wiem,sprawdziłam, od nowa polsko ludowa to ja nie chcę, po co,zeby sie tylko nakręcic i zdenerwowac i czuc sie bardziej niezrozumianymi,  bo i ja i on mamy swoje odczucia i one często  sie bardzo róznią,no to nie ma sensu pchac sie w takie pisane rozmowki. no.

potem sie na siebie wkurzyłam

 potem sobie przypomniałam ze  jest meczyk na  2-ce . No i był meczyk,z atrakcjami:)zgasło światło, no  tego jeszcze nie  było:)heheh,no i chłopaki troche odsapneli, moze  poszli po rozum do głowy albo ktos ich opierniczył  skutecznie, bo nagle  sie ozywili  i jak wrócił prąd(no sobie poszedł  na spacer i wrócił)  to pach,pach,3  gole koleś pyknął, potem sobie troche porozciagali piłke,  pograli na zwłoke,  polatali  i  obronili  , i juz meczyk wygrany,  za miesiąc nastepny. No i fajnie. 

Potem  maż powiedział ,ze idzie spać  ,córka wkurzyła mnie bardziej niz  wcześniej i musiałam znów być niemiła i jej nagadać do słuchu,  no i  co i też juz  musze iść spać. 

 Jutro moze na wioskę z koleżanką G na spacer 

00:32, dorota4311
Link Komentarze (3) »
piątek, 12 października 2007
no to cyk

sławetna twierdza(specjalnie dla Majora:) / w jesiennej odsłonie

mój sliczniutki bialutki  fiołek ,który raczył zakwitnać by umilić mi  jesienne wieczory

a to  moje dwa  dyńkowate plony z tegorocznej uprawy balkonowej (i proszę mi się tu nie smiać, mikrowate deczko,ale coż) i jeden zeszłoroczny ususzony o innej barwie i kształcie (pierwotnie  przypominał bardziej gruszkowaty ksztalt teraz nieco sie postarzał)

Jak widać baterie sie naładowały,mogę wyruszyć na łowy:)

14:18, dorota4311
Link Komentarze (4) »