RSS
wtorek, 17 lipca 2007
wtorek-budowa na podwórku ruszyła z kopyta skoro świt

nie no kurwa! tesciowa dała do wiwatu.Wczoraj jak mnie nie było to czepiała sie   dziewczyn,przeszkadzało jej ,ze sobie  robia jesc w kuchni,chciala im  cos swojego wepchać,powiedzialy ze jak mama wróci to   zrobi ,ale   po za tym to jadły juz i nie sa glodne i jeszcze sobie mogą wziac i zrobic same jak zglodnieją,a ona rzucila tylko ,ze  cytuję< matka wróci pózno wieczorem>  i jeb drzwiami,ależ milusio doprawdy,a potem sie dziwi ,ze one mają ją w dupie i unikają   jak mogą.Babunia,

jak dzis pojade   znow do szpitala ,  to tez sie bedzie na nich wyżywać pewnie,moze od razu wezme je ze sobą,połażą sobie po okolicy

07:42, dorota4311
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 lipca 2007
jaki to dziś dzien mamy?

 no ogladam koncert w 2-ce Shinead ,niestety głos juz nie ten,ale  co tam posłucham,popatrze

ostatnie wieczory bogate w koncerty,wczoraj   w tvn  z chorzowa pieprze:)a w dwójce chyba,  wspomnieniowy  Ciechowskiego, ogladałysmy z zapartym tchem i wzruszeniem

szpitalowo nadal, cale popołudnie  siedziałam przy dziadku,robiłam za popołudniową zmiane, jutro chyba też,  dzis było niewesoło, opieka lekarska pod wielkim znakiem  zapytania i wkurwu, nie podano mu leków,trudno bylo znalezc lekarza,olali dziadka wlasciwie,polozyli  na sali i juz,kto wie czy z cichacza nie dali mu cos na sen,bo  od wczoraj do dzisiejszego południa pogorszylo mu sie,spał i spał i spął w  przerwach krótkich ledwo kontaktował ,mamrocząc cos w świat  bez kontaktu z kimkolwiek,ni jadl ,nie pił,tyle co go wcvzoraj nakarmiłam  i przed wyjsciem jeszcze  dalam pić,rano nie podano mu nic,moze jakąs kroplówke  bo ma wenflon,szlag wie,nic w rozpisce nie było, makabra, po interwencji tesciwej  zmienili taktyke i   podali mu lek , ,który powinien brać (przywiezlismy mu z domu specjalnie) no i troszke  jakby lepiej,zobaczymy jak jutro bedzie,.czeka go  powtórne ktg głowy czy jakos tak,w kazdym razie na noc przyszla jakas fajna  pielegniarka, wiec zdecydowałysmy ze nikt z nas nie zostanie tam na noc, wyspimy sie i jutro znow  podyzurujemy przy nim.

jak szłam na autobus powrotny do domu to  tak cudnie pachniało lipą ,lasem,(szpital w polanicy jest juz prawie za miasteczkiem w lesie),jak przyjemnie  było sie przejść

23:49, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lipca 2007

od 10-tej w nerwach,teraz juz lzej.Mianowicie, dziadek spadł z kilku schodów  na kl.schodowej.

Szli do koscioła, szfagier uparł sie ,ze z dziadkiem. Zosia  spakowana do wyjazdu ,w rekach bagaże, tesciowa przy drzwiach otwartych z  dziadkiem, wypycha go,nakazuje stój tu i nie przeszkadzaj!  I wraca do przedpokoju,szwagier szuka kluczyków od auta, dziadek juz  wyszedl   na kl.schodowa,tesciowa wola do niego  zaczekaj nie schodz sam, nagle  w  krzyk a dziadek poturlał sie na pólpiętro, na kafle .Miał w reku laske, upadł na nia ,ze skroni leciala krew,on jakby nieprzytomny,ale  po chwili sie ocknal,tyle ,ze po swojemu jak we snie cos tam mamrotał. Pogotowie ,szpital w Polanicy,badania,tomograf nie wykazał obrażeń, ma potłuczone kosci twarzy,ma go jeszcze obejrzec chirurg ,wiec tam siedzą i czekają, dziadek lezy i  co chwile chce do domu..czyli   po staremu, pewnie niespecjalnie wie co jest grane ,ale to nic nowego,wiec jak nic mu takiego nie jest to moze wróca do domu razem, tyle z relacji szfagra..no i tak  to,trzeba chyba powiedzieć ,ze chłop silny  i byle co go nie ruszy:) nawet  lot  ze schodow.

14:42, dorota4311
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 lipca 2007
a nic ciekawego wczoraj internetu nie było cały dzień

 po za tym,  upału nawrót ! no z deszczu i zimna nagle wychodze dziś jak czlowiek w dżinsach i koszulce a tu ściana upału i duchoty o 10 rano! to nie dla mnie, jak juz stara kobieta jestem, zrobilam zakupy ,wypilam kawe z siostrą ,po której lekka telepawka mnię  naszła i tak o. Tumiwisizm .Zwalam na upał nie:)?

Teściowa i szfagier szumnie zjechali wczora z wieczora, Zosia jutro wyjezdża, zostaniemy  w stalym składzie, oj wątpię żeby bylo ok, bo dziadek rozpuszczony przez Zosie da nam w dwójnasób popalic, bo juz  nieporadność jego jest wielka jak stąd do  hohoooooooo.

A J ciągle nie wie kiedy  przyjeżdza, chyba za tydzień...ja już chce do lasu, na wioske, i w ogóle

i wspominałam dziś zabawy dzieciństwa mego a siostra swego:)heh,robiłam np, królewny z róż, :obrywałam  rozwinięte róze,oskubywałam z płatków,potem z jednego  takiego ogonka zielonego przy szypułce( bo głowa to była wiec reszta zielonych ogonków to były włosy  ) , potem na łodyżkę  jako sukienkę nadziewałam kwiatki floksów:), no i co tam jeszcze..sok z floksów lubiłam wysysac,słodki był,no i jak obrywałam kamyczki z elewacji domu i scieralam na farbę  dolewajac troszke deszczówki ,co zawsze stała w starej wannie na podwórku, jak właziłam na starą jabłonke -zimówkę na końcu ogrodu i bawiłam sie ze to mój dom-czytałam  ksiązki i jadłam agrest,

a wy? jakie mieliscie  ulubione zajęcia  bedąc dziecięciem  bardzo mlodym?

 

22:02, dorota4311
Link Komentarze (1) »
środa, 11 lipca 2007
:)

w czasie deszczu dzieci się nudzą..moje nie ,zjadły frytki i  wybrały sie  autobusem do  swoich znajomych,wrócą wieczorem.Za to ja? hm,myslałam o  myciu okien,musze byc w domu przecież,bo Zosi samej zostawiać nie chcę  na zbyt długo z  dziadkiem.W nocy znów zaczyna  wstawać,przewracać sie,kombinować  ,wołać , znów leki malo działąja, chyba ze  nalezałoby walnąć końską dawkę. Ale ja nie rozporządzam lekami, szkoda:) chociaż noce byłyby przespane   w całosci a nie na wyrywki.

 Tesciowa wypoczywa  u ukochanego synka,dzwonila wczoraj zaliczyła wizyte u ortopedy, wlasciwie  nic nowego jej nie powiedział , wiedziała to juz  bedąc popzrednim razem.,wiec jak przypuszczłam,miała okazję wyrwać sie z domu   sama, odpocząc  ,więc  skorzystała.Operacja na hallusa  najprawdopodobniej  bedzie we wrzesniu po niej 6 tyg  rekonwalescencji i wtedy chce   oddac na troche dziadka do szpitala,jesli sie uda oczywiscie.W kazdym  razie takie ma plany. Teść wczoraj  oczekiwał na telefon, nakręcił sie tak,ze  musiałysmy go co chwile zagadywac i uspokajać, ale nie martwil sie o  swoję zone ,(w zasadzie  zazwyczaj nie wie ze to ona i ze ja ma ) ,tylko o syna, bo wydawalo mu sie ze  syn ma zepsute auto, no i zacząl mowic jak to on   go kocha jak za nim teskni, jaki to dobry syn.. o drugim to nawet nie wspomni,pewnie  nie pamieta,kto to taki,choc czasem  bywa ,ze  zawola go, ale rzadko, chlodne układy miedzy J a rodzicami   ,wiec co sie dziwić, ale troche  było przykro mi tak słuchac 

 

J nie wiadomo kiedy przyjedzie, odwleka z tygodnia na tydzien, bo pracy sporo,tak wiec  moze bedzie pod koniec lipca na jakies 2 tyg.Przypuszczam,ze  i tak spędzimy ten czas   w domu,ewentualnie jak  to najczęsciej robimy , bedziemy troche na wiosce,troche poszwędamy sie po okolicy.Dobre i to,byleby pogoda była ładna.Remont pokoju odłozony,kto wie czy wlasnie we wrzesniu nie bedzie dobrej okazji  na to,skoro  tesciów by nie było.Musimy to jeszcze wstępnie obgadać i  w razie tak zaplanowac jego kolejny przyjazd.

O słoneczko.... chyba  ide myć te okna:)

o,własnie dziadek przyszedł i opowiada cuda na kiju, i kolejny  gąszcz myslowy.....ło ludzie, kolejny raz  wybiera sie gdzieś i szuka kluczy.

 

 przynudzam:)? pewnie ..  mało ludzi tu zagląda,ale mnie to wcale nie przeszkadza

Małgoś wpisuje link do twojego bloga,ale nie chce  mi działać,wiec ujawnij sie Iksińskiej   sama;)

15:37, dorota4311
Link Komentarze (4) »
wtorek, 10 lipca 2007
jesień piekna w srodku lata

 Leje i leje ,i zimno, za to nie rwie mnie z domu, to jakis plus no nie? nie żal  siedzieć ,nawet  jak zaszyć sie w koc i  ogladać  ,,6 stóp po ziemią" to całkiem miło.Akurat  12 odc  oglądnę zanim słonce wróci .

Rano   zadzwonila pani z banku,że rata za auto nie wpłynęła  ,no wieeeeeem, J cos wysyła  kase  opieszale ,choc wie ,ze terminy gonią, szlag, jak tego nie lubię,  jak cos wisi  na karku ,nie popłacone.Z nerwów mu smsa wysłałam,zeby pamietał . Oj Małgoś dobrze ,ze ty w tym banku  nie zostałaś:) przerąbana praca ,tak wydzwaniac do ludzi.Ale pani była b.uprzejma i w ogóle, choc jej  moralizatorski ton nieco mnie wkur....bo pani Doroto, pani  jest  współwascicielką ,wiec prosze pamietać o terminowym splacaniu rat..",no jasne pamiętam a jakze kochana pani,   no i  zesz kurde  placimy w terminie juz od  kilku ladnych rad, wiec spoko, i te  wplace jak tylko  forsa dotrze,ech......

mam ochote na cos  dobrego ,co by tu  wymyslic, ciasto? na szybki deser brak składników, do sklepu w deszcz  mi sie nie chce  wyjsc,hmmmmm,ide poszperać do kuchni,ku własnej zgubie:)

16:49, dorota4311
Link Komentarze (3) »