RSS
sobota, 03 listopada 2007
Zaduszki pechowe

 nie dośc ,ze pluszczyło  ,to wyjazd do wałbrzycha okazał sie  pechowy.  Naszemu autku  zrobili kuku. ( Na szczęscie  J cos tak podciągnął, zaśrubował i  normalnie  dalo sie jechać i wrócic do domu ,).

Tuż przed zakupami  była ta stłuczka ,wiec zakupy były nieudane,bo wciąz mialam na uwadze ewentualne koszty naprawy autka. No bo zanim PZU cos zwróci to ho,ho, a moze trzeba bedzie naprawiac,zeby dało rade normalnie jezdzić.  W drodze powrotnej  żeby troche wyluzowac   poszliśmy na pizzę  i juz nigdzie nie chcialo nam sie zatrzymywać i cos zwiedzać.

Dzis moze za to wybierzemy sie na chwile  gdzis, J mówi,ze da sie  jeżdzić wiec ok.  To ide grzac obiad.

13:39, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 października 2007
plan częściowo wykonany

 

4 sztuki  grobów  -oporządzone,kwiaty  i znicze zakupione

Mistrzu + dziatwa-wzglednie zaspokojone zywieniowo

Teściowa-wyniki odebrane,pełna szczesliwość

Dziadek-oporządzony

Zwierzyniec domowy-oporządzony

SzWagier- pełna niegotowość urodzinowa,czyli  dalsze poszukiwania prezentu

jeszcze tylko : do szewca,upiec mięsko na jutro, wymyslic obiad,  modlić sie o pogode ,zeby można było isć w Stołowe, w wolnej chwili zrobic sałatke brokułową,upiec jakiegoś placka (może wykorzystam Mistrza),ogladnąc 5 odc   desperatek

 

 ku pamięci:

moja ukochana babcia ,kuzyni i ja

moj dziadek  i ja :) (i kawałek  psa Murzyna),

niewiele zdjęć zostało z przeszłości,muszę poszukać u  ciotki,moze cos jeszcze kitrasi a sie nie przyznaje.

update :

na poprawe humoru  (bo nie znalazłam jakiegos  fajnego  golfu czy swetra ogólnie)   kupiłam sobie fioletowe sztruksy:)

13:03, dorota4311
Link Komentarze (5) »
wtorek, 30 października 2007
a moze tak mała rozpierduszka?

 

Wyszłam ci ja  na kawke i zakupy ,wracam ,a tu Mistrzu zrywa kafelki na balkonie. Tak, wilgoć nam sie dostaje do pokoju  córek,bo zle był kiedys wyremontowany balkon,przez jakiś Fachowców,no to teraz jest doskonała pora na naprawę,prawda?   sajgon  ,nadeptane,  syf i brud  ,bo po co  przygotowac sobie teren  do pracy, ?   trzeba  koniecznie  wziąc  mlotek i  wybijak, wiaderko i  do roboty,resztę olać. Droga z balkonu przez pokój do reszty mieszkania,  jak znam zycie bedzie upaprana  na cacy. Teraz posprzatac nie mogę ,bo sie dzieje,to  nie ma sensu, ile sie bedzie działo tez nie wiem, bo praca balkonowa bedzie  przerywana innymi czynnosciami ,  ot i tak to.  Mistrzu  rządzi.

 

10:54, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 października 2007
:)

 

Troche mniej mnie tu  bedzie, bo J już w pieleszach i  bedę teraz przykładną żonką:)

Poki co czeka nas   jezdżenie do dziadka, jakies porzadkowanie na cmentarzu, zakupy  na ur szfagra ,wyjazd do Wałbrzycha,moze sie tez uda wyrwac jakas chwilę na  spacerek niejeden  po lesie. Czasu bedzie mało na  siedzenie pzred komputerem szczególnie ,ze pewnie J tez bedzie chciał cos  w kompie podziubać.  mam nadzieje,ze uda nam sie pojechać   do Zielenca i Miedzygórza (uwielbiam  te miejsca)  a i  młodszej marzą sie Góry Stołowe. No to oby tylko  ładna pogoda była a  uda się nam  wszystkie  obowiązki z pzryjemnosciami pogodzić i spełnić.

 Ide teraz poczytac  co tam u blogowych znajomych,bo sie steskniłam. Oczywiscie calutką sobote nie było internetu i myślałam,ze mnie skręci! Dzis wszyscy sie dorwali, bo J cos tam musiał, ja bym chcetnie poczytala i popisała, corki  jakies lekcje miały do odrabiania  i musiały cos  drukowac,szok,bez internetu jak bez reki, ale czasy:)

 

 

20:15, dorota4311
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2007
parę słów

 Jak sie  cieszę , troche ładniej nareszcie i  zaczynam  planować  jakies  krótkie wypadziki na łono ,bo juz pojutrze J będzie w domu.  Musimy troche  jeszcze  pocieszyć się jesienią  zanim  znów   sypnie  sniegiem. 

 Od kilku dni jestem stałym klientem  pewnego warzywniaka ,do listy stalych zakupów dołaczyły  kaki-owocki, ktore  tak lubimy a  najsmaczniejsze są jesienią , takie juz mocno dojrzale . Najciekawsze jest to ,ze  własnie jak sa takie bardzo miekkie ,to sa przecenione :)  mniam.

No i  co tam  jeszcze? Butów sie naogladałam, troche dowiezli nowych fasonów,ale gdzie tam, nic mi sie nie podoba  żebym od razu poczuła,ze muszę je mieć., Jesli nawet podobały mi sie średnio ,to mierzyłam,ale niestety  nr 37 nie dopina sie w łydce a  do nr 38  to juz bym mogła wskoczyć w trzech wełnianych skarpetach z pomponem na czubku:).  Czuje,ze kupie jakies  byle jakie   w końcu i o chodzeniu w spódnicach mogę zapomnieć. Buuuu

Szfagier ma ur niedługo  i znów nie wiem co tym razem mu kupić,   no i wypadałoby myslec juz i o gwiazdkowych prezentach..wieczny problem  co kupic tesciowej i szfagrowi. W tym roku teść odpada,bo jemu to  juz nic nie mozna  sprezentować .

Ech...

 To idę spać,moze mi sie pzrysnią pomysły na prezenty:) no i musze  jeszcze sobie wygodnie pospać, bo od jutra   bedzie ciasnawo i z chrapaniem  za uszami:)

Miłego weekendu

  update zakupowe : kozaki

00:37, dorota4311
Link Komentarze (8) »
czwartek, 25 października 2007
zaczyna sie

 

nerw mi skoczył, no, teraz oczywiscie,jak juz niemal wszyscy obkupili dzieciarnię w mundurki ,okaże się ,ze na darmo wywalili  forse,bo  będzie je mozna sobie kurwa w buty włozyć. Pzreciez nowe rządy trzeba koniecznie od  mundurków pieprzonych zacząć ,można sie było tego spodziewać.Dziecinada psia mać.

21:21, dorota4311
Link Komentarze (2) »