RSS
niedziela, 23 września 2007
niedzielka

taką jesień lubię

wyprowadziłam dziś chróbsko na spacer ,zobaczymy czy odpuściło.Lekko sie broniło, podduszało i tłamsiło   moje  spragnione ciepła ciało ,ale ciało sie nie poddało, chyba:)

 J sie nie odzywa ,wiec i ja milczę, i nie zagadugaduję,biorę na przetrzymanie.

23:03, dorota4311
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 września 2007
kuracja trwa

 walczę  dzielnie,myslę,ze jutro pójde na całosc i potraktuje chrobsko  świeżym  powietrzem, słoncem i przekonam ,ze nie nadaje sie na lokum na dluzej.

a teraz z innej beczki

J niekiedy mnie tak osłabia,ze szok..brak mi sił na jego dziwne zachowania  i pomysły. Co tez  za sieczka  siedzi mu we łbie doprawdy. Wkurzyl mnie niemiłosiernie, widze jak geny po rodzicach sie odzywają, jak to ze jest daleko  od domu  ma wpływ na jego zachowanie i myslenie, jak  trudno  sie dogadać. Szlag. jak równiez bywa porażająco patetyczny i gołosłowny. Cóż..Metoda małych  kroczków nie zawsze pomaga w naszej sytuacji,wyjazdy  niweczą moje  starania o  to by nie był tak  zapatrzony w siebie . Cięzki facet, z biegiem lat coraz  bardziej.  Dziś mam go dośc, jestem  zła i smutna zarazem i absolutnie nie mam ochoty  nieczego planować na te zakichaną 20-tą rocznicę.  O! 

dopisek wyjasniający

Tym razem chodzi  nie o pomysły rocznicowe,te juz mu minęły,  teraz ma wizję,ze wszyscy powinni mu pomagać i on sie dziwi ze, kolezanka nie mialaby ochoty  pozyczyc mu auta. bo sobie wymyslil ze wpadnie na 2 dni okazyjnie z kumplem,(kumpel jedzie tu po zonę) i ze sobie złozyłby wniosek o paszport przy okazji ale to trzeba jechac do Wałbrzycha. Był tu  ostatnio 3 tyg i tego nie zrobil,bo mu sie nie chciało,miał czas, moze to zrobic  nastepnym razem w pażdzierniku,ale nie, on  sobie wymyslił,ze  teraz,no i potrzebne mu auto,najlepiej niech mu  Gosia pożyczy.!!!!wrrrrrrrr.  Gosia,! Która akurat nie ma pochlebnego zdania na temat  jego   poczynań, ze wrecz nie przepada za nim. Ma wiele powodów , a przede wszystkim ona kazdego porównuje do swojego idealnego męża i  inni faceci to zera,a szczególnie  moj J ,poniewaz podobnie pracują i podobnie zyją    ,tyle ze  z mojego wychodzi  stary ,marudny,ostrozny i  leniwy  facet  a z jej  męza zrobił sie przedsiębiorczy,pracowity, obrotny i zaradny facet. Owszem  ma troche racji,ale  co na to poradzić, tak naprawde to  nic.Kazdy ma swoje wady i zalety,jej mąż tez nie należy do takich swietych,wiele spraw załatwia czyims kosztem,ale ona tego nie zauważa. Cóż..nieważne,ważne,ze  w zasadzie to  nie lubią sie i tyle. Zbytnia  rozbieżność.

Mówie mu ze autobusem  przeciez moze pojechać, ew, maluchem siostry jak juz bardzo musi, odpali jej potem  pare zł,za pozyczenie i bedzie ok, ale on nie dalej swoje.. 

Zaznaczam ,ze on nie nalezy  do zbyt chętnych w pomaganiu innym i zawsze sie nagada i ma humory a jak juz pomoze to pamięta   a co inni robia dla niego to  jakos nie widzi. Zresztą wszystko,każdą sprawe,problem wyolbrzymia i  kopami trzeba go nakłaniać żeby  zmienił swoj tok myślenia i spradził jak sie sprawy mają.

No i jeszcze  potraktował mnie  zdaniem ,ze skoro ja nie potrafie mu  takiej prostej  sprawy załatwic (!!!!!!!!) ,to nie ma sensu zeby on tu przyjechał na te 2 dni.

 No i ok, oczywiscie ze nie ma sensu,nie wiem,po co  tak sobie  ubzdurał ten przyjazd,  dla mnie to zadna przyjemnosc ,zeby mi na 2 dni narobił szumu,  klopotu i pojechał.Jeszcze jak nie  swoim autem,to co nam z tego. Straci  pare dni pracy,bedzie zmęczony drogą i taka z tego korzysc będzie.  Ot i taki pasztet.

 

23:36, dorota4311
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 września 2007
cxdvdfh

 łeb mam jak w garnku i humor przytępiony, bo i mnie dopadło smaranie,noc pzremęczyłam na walce z zapchanym nosem i bolącym gardłem. Słonce sieci, ładnie tak   a mi sie chce zakopać w pościel i  przeczekać,przespać,miec  wszystko gdzieś.

Dopływ gotówki nie spełnił  moich oczekiwań niestety, kolejny powód do niezadowolenia,ot, jakis paskudny ten wrzesień.

 Nie chce mi sie konczyc  toreb,które zrobiłam  na szdełku, trzeba tam wszyc podszewkę podszyc pasek, eeeeee,nie mam fajnego materiału na  to. No ale muszę, mialam je sprzedać przecież a nie trzymac w szafie,jeszcze mi chetna sie rozmyśli..

 

14:07, dorota4311
Link Komentarze (3) »
środa, 19 września 2007
,.//';[;

Kaszlą, kichają i smarkają,  prawie cala  dziatwa szkolna przeziebiona,  nie dziwota jak na w-fie idą na stadion i ostatnio w deszczu biegali ,nosz pokopalo  nauczyciela.   Ogólnie póki co  jakoś względny spokój z ocenami i nauką, obie zlapaly juz kilka dobrych ocen,byle tak dalej.

mnie rypie łepetyna,do kitu z taką jesienią,no,czekam na obiecaną poprawę pogody,jutro?

Kota  zapada w sen zimowy, nawet  do swojego koszyczka się przekonała, dalam jej  podusię ,to ma ciepło, tylko nie wiem  co dać szczurkom,bo pogryzą wszystko co włoże,a duzych domkow nie ma w sklepie,tak zeby obie tam spały. Ma ktos jakis ciekawy pomysł?

Jutro obiecany dopływ gotówki:) troche sie cieszę ,nie powiem,choć wydatkow fura,ale moze  cos tam wygospodaruję na siebie.

Córka mię tu sie emocjonuje, bo leci meczyk ,odkąd ma grę komp i rznie z J  w meczyki,to chetnie ogląda sport ,dzis już zaliczyłysmy jakies cos tam  ,biegali,skakali  i znów biegali a teraz  noga:)

 

z teściową nadal ,,słozbowo",dziadkowi  ciut lepiej, dokarmiany sondą wzmocnił sie troche,długo to trwalo ,ale pomoglo, bo i leki, i witaminy i duzo jedzenia, nawet troche prubuje ruszyc rekami, moze wyciagna mu sonde i zacznie sie karmienie.

 

 

22:35, dorota4311
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 września 2007
bleble

No i pada znów,a już chciałam wyruszyć na kasztanobranie.  No to trudno, w takim razie coś moze upiekę,jakies  ciasteczka ,hmm.ide poszukać przepisów i przeglądnąć zapasy   produktów .

 Demon i panna Prym-Coelho,wypożyczyłam  córce,ale poki co  sama  czytam,(wstępna cenzura,hihi)

 

 

15:39, dorota4311
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 września 2007
odprężająco

 Od  marazmu uratował mnie telefon od przyjaciółki:) poszłyśmy na  dłuuuuuuugi spacer. Dzień nadawał sie do  podziwiania matki natury ,od której oberwałam po głowie dorodnym kasztanem.Zemsta miała być stroga, ale babcie  z wnuczkami,mamusie z dzieciątkami w wozkach skutecznie obroniły te brązowe potwory,przed  moją przepastną czeluścią torby. Nic to  jeszcze je dorwę! Wyladują  jak   kazdej  jesieni  pod monitorem,w spodach  łózek  i w koszyczku pod lustrem.  Bedą wydzielać  swoje dobroczynne własciwości czy tego chcą czy nie. A jak nie to wylądują w garnku i zrobie z nich klej! :)

  pojawił sie   dzis wieczorem  nasz coroczny mały przyjaciel balkonowy,spijający  sok z werben

zazwyczaj pojawia sie juz w sierpniu, kazdej wiosny kupowałam dla niego odpowiedni gatunek werbeny,ale w tym roku jej nie było, mam tylko czerwone,widocznie  nie są za smaczne i  posilał sie  w lepszym barze:)  bo nie widziałam go za często,ale  dzis  widocznie  miał ochote na odwiedziny:)  zwie sie FRUCZAK,czyz nie jest  piekny?

 

22:25, dorota4311
Link Komentarze (4) »