RSS
piątek, 29 czerwca 2007
dzień dobry jestem z kobry:)

ja dobrze wstać skoro świt,tym hasłem zaczynam piąteczek  nie ma to jak zaczęć dzien od kapieli dziadka, wietrzeniu i szorowaniu chałupy,i  na koniec  wykapaniu siebie,z chiny ludowe juz bym nie zasnęła.No to papierosek(tak,tak,niekiedy popalam),kawka, kroma chleba z serem i powidłami sliwkowymi  no  komputer.Kota pzrytargała mysze do  łozka myslac ,ze sie pobawimy ,ale  najczesciej to skubana  patrzy jak ja  jej rzucam,  ten biały  wyciumkany zezwłok  i czeka na atrakcyjniejsze zagrywki..to po paru  podrzytać z okrzykiem szukaj myszki ..,ach ,zobacz  gdzie ta myszka jest,ojej,gdzie ona moze byc..,zrezygnowałam:)Kota  równiez i poszla spać do dziewczyn.:) no nie kawał sera wpadło mi do kawy! jak tu jest   i pisać, to se ne da.. no dobra,  niby ,ze ja mam jakies nałogi  wypisać,tak? hmmmmmmmmmmmm ,wczoraj zasnełam właśnie mysac o tym:)

to jedziemy:

1.no rzecz jasna blogi, w ogóle internet, wyszukiwanie ,czytanie, kiedys  jeszcze  czatowanie,no i tv, wstaje i wlaczam tv, zeby wiedizec co slychac na swiecie i dla rozrywki też ,filmy,muzyka..

2.słonecznik,dzien bez słonecznika dniem straconym,lubie skubać i już,najlepszy taki podpieczony na patelni,no ale ze sklepu tez moze byc

3.popalanie papierochów,no wstyd ,wiem,ale  mam czasem  chętkę,mąż w nałogu  stałym ja dorywczo i z zasady towarzysko jak tez i picie kawy czy alkoholu,sama nie  lubie:)

3.wymyslanie sobie  i układanie w głowie  róznych  odpowiedzi, róznym wersji wydarzen,jak sie mogłam zachować tu czy tu,(jak sie np zachowam inaczej niz powinnam), co by było gdyby...tudzież wymyślanie złosliwosci wszelakich, których i tak  potem nie wykorzystuję ,w stosunku do osób ,które mi podpadły:) takie :nu zajc  ,pagadi

4.kontrolowanie, lubie mieć  na oku to co sie dzieje,czy to  u córek,czy  meza,czy w domu, lubie wiedziec, nie lubie niespodzianek i trudno mnie zaskoczyć,bo zdolna jestem przewidziec  co sie moze wydarzyć ,co w przypadku spraw miłych niekoniecznie jest  własciwe

5.Kwiaty- mieć, kupować, ogladać,włazic do kwiaciarni i  napawać sie ich pięknem, na wiosne czekam z utesknieniem,bo juz planuje co tez  kupie na balkon,wymyslam koloryt  a potem i tak wariuje, i kupuje co mi sie podoba nie patrząc na wczesniejsze zalozenia kolorystyczne;)

6.las-wycieczki- no nie ma siły ,zebym gdzies nie poszla,czy pojechala,szczególnie kiedy  J w domu i auto na podwórku:) ,chora jestem jak nie moge  chociazby  niedaleko, pare km  ale w zielone,

7.spieranie sie dla zasady z moją koleżanka G,która ma  jednostronny punkt widzenia,co mnie wkurza,wiec  czasem drażnie sie z nia, dowodząc ze  na sprawy mozna spojrzec z wielu płaszczyzn i nie mozna krytykować czy oceniać  kogos  za to ,ze nie mysli tak jak ona,

8. wygodnictwo 

9.kontakty z ludzmi, nie jestem typem samotnika, lubie   pogadac przy kawie z kolezanka jedną czy drugą,  lubie  zagladac na blogi i podczytywać by zobaczyc jak tez zyją inni ludzie, jak  rozwiazuja problemy,jak  sobie radzą

10.posiadanie własnego porzadku- ( nie mylic z ogólnie pojetym  idealnym ładem  czy porzadkiem w ogóle,,bo balaganiara jestem)  czyli,moje rzeczy musza miec swoje miejsce, przyzwyczajam sie i lubie miec tam gdzie odłozyłam,nie lubie jak ktos mi przeklada ,szczególnie kiedy mysli ,ze  tak bedzie lepiej,moge wtedy nawrzeszczec  lub   zlosliwie przelozyc jego rzeczy:)

no,chyba to wszystko)

mam  piłeczke odbic dalej?

Pigmejko,jesli tu zaglądasz, Aniu, jesli chcesz, to prosze o nałogi:)

 niewiele osób tu zaglada ,wiec nie mam zbytnio  wyboru, a Owieczka i Małgos juz napisały  u siebie

 

07:35, dorota4311
Link Komentarze (5) »
czwartek, 28 czerwca 2007
cd opowiesci dziwnych treści -wspomnień czar

Mama

na to słowo niekiedy zdarza sie mi reagowac dziwnie,z czułością,kiedy myslę o  moich córkach ,kiedy je wypowiadają,  z łzami,kiedy ogladam film i  corka z mtką kochają sie i sa  w pełnej symbiozie,lub zaraz po wielkim nieporozumieniu dochodzą doń i juz sie  dogaduja bez słow..

moja mama..tęsknota mojego dzieciństwa,żałośc i niezrozumienie sytuacji.. w jednym miescie, nie tak daleko zyłam sobie ja u dziadków mojego ojca i ona.. wpierw u swoich rodziców,potem z nowym męzem.potem z synem i córką..  bez miejsca dla mnie.

to było tak (z opowiesci pozbieranych )

mama z tatą pobrali sie z wielkiej miłości,wbrew jej rodzicom,poczęli nie za długo mnie..wprowadzili sie do moich dziadków  od strony ojca,bo bylo miejsce..poczym  mama zagubiona,nie doswadczona, z tesciami pod bokiem zyla a moj ojciec pracowal i pił, koledzy, kolezanki,przylapała go na zdradzie.. odeszla od niego do swoich rodziców,ze mną..nieb ylo miejsca, wynajela mieszkanie..praca,ja malutka,cięzko bylo..rodzice nie pomogli, tesciowa tak, zaopiekowala sie dzieckeim,czyli mna..i tak tam zostłam..powoli moja mama odsuwałą sie ode mnie,a oni wszyscy od niej..była słaba, odwiedzała,ale okazywało sie ze to coraz bardziej inny świat, ze jest niepotrzebna,ze ja przekabacona na ich strone..byłam malutka.. odsuwana od niej, kiedy przyszla na 1 komunie dala zloty pierscionek,(zgubilam  ,bo zanioslam do szkoły zeby sie pochwalic),przyszła z bratem w brzuchu i męzem nowym ,spytali,czy chce mieszkac z nimi..odpowiedziałam ze nie..pamiętając nauki w domu dizdków,ze zle mi bedzie z mamą,ze ona ma nową rodzinea ja bede jak popychadło i do pilnowania dziecka..

bylo mi strasznie smutno, jej moze tez..na swoj sposób próbowała byc ze mną, ale sie nie udało..potem na ulicy  mijałysmy sie,ja harda(nie znam pani) ona mowiaca do mnie dzien dobry dorotko..

kupe lat tak..ale dzadkow od strony mamy czasem odwiedzałam,i jej siostere najmlodsza,która byla za naszym  poznaniem sie,powrotem,czy jak to nazwać. Moje rodzenstwo tez u dziadków widziałam pare razy,takie maluchy, które wiedziły ze jestem ich siostrą.

no i stało sie,siostra mamy  zaprosila mnie  do siebie, i zorganizowała nasze spotkanie,bylam tuz pzred zamązpójsciem..od tej chwili, sytuacja zmienila sie. moje pierwsze spotkanie z siostrą i bratem ich radosc,ze jestem,ze wreszcie mniem oga poznać.moje zmieszanie i wstyd. Potem juz częsdtsze wizyty i przyjażń,nooo,troche takie jak kolezanki z koleżanką. Tak jest do tej pory,moja mama,nie jest dla mnie oparciem, pomoca, radą,mama, jest moją dobra znajomą,dobre i to.. nie kocham jej chyba, nie martwie sie o nią, jest bo jest,a ja mam  swoje zycie a ona swoje, nie zrobila nic,zeby nasza wiez byla mocna..nie umiała .. szkoda, ja juz nie chcę..mam żal, choc staram sie rozumieć .

najlepszy  kontakt mam z siostrą,13 lat młodszą, spotykamy sie,pomagamy sobie,jestesmy siostrami,to ,za czym teskniłam cale zycie, kocham ją i jej synka.przyjaznie sie z nia i   tesknie jak nie widzimy sie pare dni.. a mama..jest z boku,jest,bo jest.. bardzo bym chciala czuc ze jestesmy  dla siebie wazne, starałam sie, ale ona nie umie sprostac temu.. trudno..niech zatem bedzie  moją koleżanką.. no i to tak..całe zyie chiałam miec mamę,miec oparcie,czuc ze mnie ktos kocha ,bo jestem,a nie za to jaka jestem.. czy mi sie to udało?

czy moja rodzina,maz ,córki, co oni myślą? jak czują? juz sama nie wiem.. nie pytam,daję siebie..  tylko tyle,to co umiem i jak umiem...

 

00:28, dorota4311
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 czerwca 2007
koleżanka G córka A i laaaaaaaas

ależ było fajnie! dzięki nowo nabytej umiejętnosci mojej   kol.G, udałyśmy sie na kolejna wycieczkę w poszukiwaniu jagód (plany pierogowe) i ogólnego  relaksowania.Było pieknie, przelazłysmy kawał lasu, córka zadowolona, wszyscy łącznie z psem G  zrelaksowani, usmarowani jagodami, troszke nawet uzbierałysmy do pojemnika i dzis powinnam lepic pierozki.

 Potem  jeszcze spacer po Polanicy,  dziewczyny zjadły pizze,(ja nie lubię) frutti  do mare, Ania zabrała nózke  osmiorniczki dla  koty:), no i póznym wieczorem byłysmy z powrotem w domu. Dotlenienie podziałało na mnie  tak nasennie,ze padłam niemal od razu  do łozka,nawet burza w nocy mnie nie obchodziła,dziadek spał   dobrze,bez wstawania,wyspałam sie za wszystkie czasy:)

No nie wiem,mało tych jagód,musze chyba ciut dokupic na tyle  łakomych brzuchów,zaraz musze więc na zakupy.

No i wielkimi krokami zbliża sie czas,kiedy to zostane z kuzynką Zosią  i dziedkiem, a tesciowa wybędzie  do Katowic  do lekazra ze szfagrem, już sie boje, jak to będzie ..Zosia troche spolegliwa,  umęczymy sie nieżle z pewnościa, bo dawno nie było takiej sytuacji,zeby  tesc zostal bez tesciowej i juz czuje jaki bedzie niespokojny a przy jego ostatnio coraz mniejszym kontaktowaniu ,to moze byc wesoło..pewne informacje poplatane i nispójne docierja do jego głowy  i reakcje bywają  rózne.No ale co poradzić,musimy dac sobie radę. Pare dni,czy tydzien,nie wiadomo ile to potrwa konkretnie.Pociesza mnie fakt,ze  za jakis czas,moze za miesiac, kiedy tesciowa wyjedzie na operacje   tesc  na chwile  bedzie   w tym szpitalu,,czy to domu opieki,nie wiem konkretnie jaka to nazwa,ale grunt,ze  na jakis czas wszyscy odpoczniemy . 

 

11:11, dorota4311
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 czerwca 2007
18-stka,20 lat, 28 lat..!!!!!!

 28- tyle sie przyjaznię z jedną taka dziewczyną. co ma głupie  imie na W .. ,.RETY.. kupa lat,życia,wspomnien, dziś przy okazji 18 urodzin jej córki( a mojej  chrzestnej córki ) był czas na  zdjęcia,rozmowy ,wspomnienia..:))))

Lubie  takie spotkania, choc jechałam  z pewną taką nieśmiałoscią:) a jednak z chęcią upiłabym się na maksa ,przegadała  jeszcze pare godzin, przenocowała, no ale  nie..obiecałam wrócić do domu,więc  byłam słowna, ale mile  będę wspominać ten dzien. Zebralismy się w starym gronie,ludzi znających sie juz bardzo długo, gdzie wspólnie  spedzalismy swięta,lub rózne uroczystości,  w pewien sposób  zżylismy sie ze sobą,mamy do siebie wiele  ciepłych uczuc,ktore pielegnujemy,mimo zawirowań zycia.

Hehe,dzis np,był brat  mojej koleżanki,który   przez chwilkę myslał,ze moze  zostane jego żoną:))))) te dwiadziescia pare lat temu,kiedy u niej mieszkalam,  no i strzelił mi  komplement,ze z biegiem lat jestem równie   atrakcyjna i ciekawa i  w jego typie:))) i ze  bardzo mnie lubi i obserwuje cał ywieczor i  w ogóle.. hłe,hłe,mile , choc tak  naprawde to  chyba mi brakuje troche  komplementów z męskiej  strony,więc łyknełam te  tak chętnie:)

ale i tak  najbardziej mi szkoda,ze nie mogl byc  dzis ze mną J,co mąż to mąż, z nim zawsze  fajniej  na takich imprezach i pewnie wtedy to  murowane ,ze zostalibysmy na noc.. ale  co tam,następnym razem..

a tak po za tym to pojechalam tam dzis z  jeszcze jedna  koleżanką-G , z która  z kolei od 20 lat sie przyjaznie. to ta co  niedawno  zrobiła prawko i buduje dom na naszej  wspólnej wiosce. Razem chodzilismy na nauki przedslubne(hihi,krótych i tak nie ukonczylismy bo juz byl slub)  no i   w podobnym terminie  bralismy slub,wiec  wspólnie planujemy imprezować własnie u tam u W,bo ona ma warunki ku temu, wieś ogród, grill,  prowadzi  agroturystyke,wiec sporo miejsca do spania. Musimy  tylko  wymyslic konkretny termin,zaklepać miejsce  i  juz.

No a w moim miasteczku dzis swietowanie, Formacja Nieżywych  Schabów,ale zbyt pozno ,zebym szla na drugi koniec miasta..  więc ,jesli beda  fajerwerki to pogapie sie z balkonu i  ide lulu.

23:16, dorota4311
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 czerwca 2007
rozstania

odfajkowana impreza pożegnalna,swiadectwo  i ksiązka,,koniec szkoły podstawowej.Teraz juz obie  córki bedą w gimnazjum.

Przyznam ,ze miło było, dzieci  fajne przedstawienie przygotowały, na wesoło,  tylko rodzice,grono pedagogiczne i 6-klasisci,wiec poszło szybko i  sprawnie. Tez mi sie podziekowania zebrały za pomaganie na rzecz szkoły i klasy,no bo ja troche taki społecznik byłam i angażowałam się.W gimnazjum to juz nie to samo,tam juz młodzież ,sami sobie organizują wszystko,wiec juz i ja pozegnałam sie z lataniem do szkoły:),teraz to tylko na zebranie klasowe, do jednej szkoły, bo obie  beda w tej samej ,no luzio:)

Jeszcze jutro  ide na zakonczenie do  starszej i wakacje.I nowe przyrzeczenia,ze w nowym roku szkolnym to bedą sie uczyć ,ze ho,ho:)))))) oby,  moje przyrzeczenie również,ze bede sprawdzać,pilnować, gonic do nauki.

A teraz  burza,deszcz ,wreszcie troche  chłodniej , jak ciepło to ja lubię ale  nieszczególnie kiedy jest upalnie i duszno.

No ciekawe kiedy  tesciowa zahaczy pytaniem o oceny na swiadectwie..pewnie jutro jak Marta swoje przyniesie, no  bo Ania to ma przyzwoite ,ale u Marty nie spodziewam sie cudow.Lenistwo wyjdzie jak nic. Ech.. Znów jakies zgryżliwosci i uwagi bede musiała łyknać.

Coż,jak sie nie ma prymusów to sie zbiera nieprzyjemne uwagi.. też  mam marzenia,zeby chciały sie uczyć dobrze ,nie są głupie,jak sie starją to  są wyniki,ale zagonic je do nauki to  krzyz pański ,niby uczą sie,  ale jak pzryjdzie co do czego to zawsze wskoczy  jakas  2 czy 1 i figa z makiem, nawet jak nadrobia to konczy sie  gorsza  oceną końcową..

20:02, dorota4311
Link Komentarze (6) »
środa, 20 czerwca 2007
kogut poranny

matko ty moja:)))))))to sobie pobudke zrobiłam,obudził mnie sms od jednej z mam, z Ani klasy(zakonczenie 6 kl,ja skarbnik  klasowy,organizuje  pożegnanie  wychowawcy,prezent,kwiaty,ogólnie pozegnanie sie  potem w klasie czyli mala imprezka).patrze na zegarek na połce,ok,w pół do  dziewiątej,sobie mysle, taka cisza w domu,cos dobrze sie spi dziadkowi,fajnie...Przeczytałam,oddzwoniłam,i jeszcze podziękowałam,ze kurcze juz tak pózno ,to dobrze ze mnie obudziła,(bo ona przeprosiła ,ze tak wczesnie pisze),wykapałam sie zrobilam sobie herbatkę,zadowolona,ze cos wszyscy w domu spią jak laleczki,faaaaaajnie...napisałam  smsa do kolezanki ,że w domu jeszcze spią to lece  na kawe,przy okazji zrobie zakupy,robie liste,właczam telewizor..o  w morde,dochodzi 7 rano,mówią........:)))))))))))o ty slepooto kurza, to była 6,30....ja naprawde,musze do okulisty,tylko zebrac sie nie mogę..ale to juz chyba znak nad znaki,co?:)

hehe,napisalam kolejnego smsa do kolezanki,ze pomylilam godziny,to mi odpisała,,Oj kobito,damy rade, to napijemy sie kawy o 8:)" i juz widze jak ryczy ze smiechu,  i jak opieprzy mnie ,ze do tego okulisty nie poszłam..no ale to w kolejce trzeba z miesiac czekac,ciagle zapominam zadzwonic i sie zarejestrować..ale dzis,obiecuje! zadzwonie:)

07:31, dorota4311
Link Komentarze (1) »