RSS
piątek, 12 października 2007
no to cyk

sławetna twierdza(specjalnie dla Majora:) / w jesiennej odsłonie

mój sliczniutki bialutki  fiołek ,który raczył zakwitnać by umilić mi  jesienne wieczory

a to  moje dwa  dyńkowate plony z tegorocznej uprawy balkonowej (i proszę mi się tu nie smiać, mikrowate deczko,ale coż) i jeden zeszłoroczny ususzony o innej barwie i kształcie (pierwotnie  przypominał bardziej gruszkowaty ksztalt teraz nieco sie postarzał)

Jak widać baterie sie naładowały,mogę wyruszyć na łowy:)

14:18, dorota4311
Link Komentarze (4) »
czwartek, 11 października 2007
pochwała internetu po raz enty

może jeszcze nie pisalam  jaka byłam nienowoczesna i broniłam sie jak mogłam przed  dobrodziejstwem nowoczesnosci w domu i zagrodzie. No ale oswojony sprzęt juz nie warczy na mnie tak często a i ja dobra pańcia korzystam , by sie nie zastał ,prawda.:)

 Dziś własnie  J mi przypomniał  o tym,bo kolejny raz zasięgałam jego porad na odległosć :)

 się bowiem okazało,ze dupnieta jest ładowarka do baterii i mogłam sobie do usranej smierci  ładowac baterie do aparatu. Teraz już wiem, mam drugą (zastępczą gdzies mi tam połozył i ponoc mówił)  i wreszcie   bede mogla trzaskac jakies  zdjęcia.:)

dziś robiłam porzadki w szufladach i pólkach z róznymi  róznościami, ech,troche  wspomnieniowo sie zrobiło. Rysunki córek  z wczesnego dziecięctwa,pierwsze literki,zeszyty .Moja złota obraczka:) i pierscionek zareczynowy,popsuty ruski,złoty  zegarek:),kalendarze,w którym zapisywałam krótkie  informacje sprzed slubu i  po, NAKLEJKA  z naszego malucha-pierwszego naszego samochodu!:)

 i kupa  innych śladów przeszłości:)   a i takie zdjęcia  legitymacyjne , którymi wymieniałysmy sie  z koleżankami . Mojej  przyjaciólki  Gosi z lat podstawówki-(wyjechała i kontakt sie urwał na amen.),   przyjaciółki  Teresy z lat pózniejszych(bliskie spotkania  aż do ślubów  naszych ,potem coraz luzniejsze,teraz tylko kartki na swięta)  i przyjaciólki  W ,z którą  do dziś   jestem w bardzo bliskim  kontakcie.  No i  tak  oto upłynął mi wieczór na  migawkach  wspomnieniowych.

 Z tego wszystkiego   zagladnełam na portal  ,,nasza klasa",ale  okazalo sie ze tylko jedna  dziewczyna  wpisala sie   na liste z naszej  klasy i dala zdjecie,

 no to dołaczyłam  do niej,a co, poczekamy,moze sie jeszcze ktos   wpisze.  Wiele osób powyjezdżalo,niektóre  spotykam   na mieście  i tylko mowimy sobie cześć.  Spotykam też  naszych nauczycieli niektórych, moją wychowawczynię też,jeszcze  uczy  ,choc juz  na emeryturze.

  Inna nauczycielkę ze szkoly sredniej  spotykam  w szpitalu tam  gdzie dziadek lezy, ona chodząca,ale z głową  już niespecjalnie :(

No i tak to,jesien dobrą porą na  rozważania i wspomnienia? mozliwe,wszak długie wieczory przed nami

 

23:10, dorota4311
Link Komentarze (4) »
środa, 10 października 2007
samotniczek

 

spotkałam go na spacerze ,taki sliczniutki ,pachnacy

w lesie  teraz tak pachnie!!!!! liśćmi,wilgocią, grzybami.  Ludzi,że ho,ho, kurcze  nawet w lesie  człek nie moze sobie  z naturą matką pogadać, bo poszukiwaczy cennych  brązowych kapelusików jest sporo. Oczywiście  aparat odmówił współpracy  i wyłaczył się. Ze też zawsze zapomnę  o bateriach! Może jeszcze ulituje  się nade mną  koleżanka G i wywiezie  troche w plener  ito  bedzie szansa  złapać troche jesieni  na pamiątkę.

Wiedziona zapachem i smakiem grzybowym postanowiłam dziś ugotować zupę,  (  hłe,hłe, nie z zebranych grzybów,tych kilka co mam juz sie suszy   na wigilie)   ale za to pieczarkową. :)  Juz mi pyrka ,wiec  ide dogladać.

 

update

aaaaaaaaaaaaa  i jeszcze , jak mi dzisiaj jeden  jakiś pan zapachniał!!!!!!! nie wiem nawet jak wygladał,bo akurat  wybierałam ksiażki w bibliotece   i gapilam sie na półki,a on tylko przeszedł ,ale mmmmmmm   dobre miał facet  perfumy,oj dobre

13:29, dorota4311
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 października 2007
jogurciki

szlag mnie trafia jak slyszę  -smakujom,no ludzie złoci !!!

cięzkie pieniądze kosztują te zasrane reklamy, ludzie tez dostają za udział pewnie  ładne gaże  i takie byki walą  ,polszczyzno droga gdzie jesteś???

13:23, dorota4311
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 października 2007
najwazniejsze na dziś!

ciągle  niby jakies awarie  i dlatego nie mma internetu,sciec sie można,szybko lece  czytac co u ludiz słychać,bo kto  wie kiedy znów bede mogła. Wrrrr

srał pies  net i inne problemy,dzis najważniejsza jest  malutka JULIA, (córka Sistermoon)  za 5 minut ,bedzie  miała operacje głowy  bo ma krwiaczka  poupadkowego  pod czaszką

Prosze o duzo pozytywnych myśli   energii i wszystkiego co tylko

update

Juleczka  juz po  operacji, wszystko sie udało  i  czuje sie  na tyle dobrze,ze sobie gaworzy i raczkuje :) uffffff,jaka ulga

 

 

od razu mi sie pzrypomniał syn siostry i cała ta panika,stres, strach, coś potwornego.

On do dzis ma uraz ,boi sie  szpitala,lekarzy, niestety w jego życiu bedzie czesto jeszcze korzystał z ich pomocy,musi jezdzic do kontroli.

 Jest chłopcem chorym,,przy jego adhd i lekkim uposledzeniem  to nawet dentysta jest problemem, trudne zycie  ma moja siostra,trudne zycie bedzie miał   jej synek, tak niewiele mozna pomóc i  zrobic,szczególnie u nas, w malej miescinie,  z polska mentalnoscią  i na kazdym kroku odczuwa sie  brak akceptacji  dzieci  trudnych, a czeka go juz na 90% szkoła specjalna... Czuję przez skórę,ze moznaby mu wiecej pomóc, wiecej zdziałac, gdyby była pomoc z zewnatrz,same mało mozemy,potrzeba  osób przeszkolonych ,wyuczonych,dobrych i mądrych, niestety,  jest ich  niewielu w naszym otoczeniu  no i malo pieniedzy ,zeby szukac kogos  na stałe do pracy z nim, kogos kto  bedzie  pracował z nim  fachowo,miał czas i cierpliwosc. 

08:15, dorota4311
Link Komentarze (7) »
wtorek, 02 października 2007
było miło

byłam królikiem czy innym kotem   -na chwilę,

pani mi wkropiła jakies cuś, za pomocą  odpowiedniego  sprzętu  zrobiła intensywny wgląd w moje zycie (bo w oczach to  widac całe zycie no nie?) ,nie dopatrując sie niczego istotnego(hłe,hłe, no a jakżeby inaczej) zapisała mi typowe szkła  do czytania,+1 .

 Ewentualnie mogę sobie zrobić  w Wielkim miescie  badania specjalistyczne pod  kątem  jaskry (ponieważ mam w rodzinie chorujących) ale to już prywatnie .  Wychodząc zerkłam w lustereczko( powiedz przecie..)a tu  -żółtaczka oczna, i tak szłam przez cale miasto jak ta sierota z zółtymi głazami. Bardzo nietwazrowy kolor ,biorąc pod uwage ,że miałam czerwoną koszulową bluzkę i czarny sweterek wiązany.

 no nic, było,mineło. dobrze,ze nci zlego w tych oczach mi nie wypatrzyła,aczkolwiek pzreciez nie było to az tak dogłebne  badanie jak bym sobie tego zyczyła. Trzeba bedzie  umowic sie  na to  konkretniejsze badanie do W.

 Po południu padłam  jak kawka  podczas czytania ksiązki, potem tylko weszłam w strój nocny i  dalej  spałam  do rana. Odespałam całe te niedzielne  nocne markowanie.

 

16:04, dorota4311
Link Komentarze (7) »