| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Tagi
RSS
czwartek, 03 sierpnia 2017
O,

jak niedawno lunęło, ale to tak lunęło, że hej! Bo teraz to już zwyczajnie rzesiście  pada. I taki oto mamy czwarteczek.  J. wrócił szybciej z pracy,jak się przejaśni to pojedziemy po jakieś jedzenie, zapasy się skończyły.

 No a skoro taka pogoda, to zamiast ciąć chaszcze rzuciłam się do porządków w łazience, takich bardziej dokładnych. Zresztą przy kotach,to wiadomo, co chwilę trzeba  bo kłak ściele się gęsto, szczególnie kłak Lutherkowy.

Po za tym nadal szydełkuję w wolnych chwilach,tym razem takie oto serwetki

 

Wczoraj dostąpiłam zaszczytu i kotuś wszedł  mi na kolana, na spanko i przytulanki ! Ale fajnie!

Rysiulek wynalazł sobie fajną miejscówkę, piętro wyżej niż drukarka:)  Tam Lucio nie wejdzie, więc  chłopak króluje, nie wygląda to na zbyt wygodne miejsce, ale skoro sam sobie wyczaił to niech i ma.

No proszę już po deszczu, świeci słońce, można jechać.

16:39, dorota4311
Link Komentarze (12) »
wtorek, 01 sierpnia 2017
Przyszła

kolej na porządki w ogródku sąsiadki, do przycinania drzewek potrzebny J. ze sprzętem, ale co mogę to robię sama. W ogóle w tym roku to wszystkich ogarnęło jakieś szaleństwo z tym przycinaniem  u wszystkich trzeba  przycinać żywopłoty,lub skracać czubki drzew, formować bukszpany  i inne krzewy w kule . Nie ważne,ze to niezbyt odpowiednia pora na takie prace, szczęściem nie ma upałów ,i jakoś te krzaczory to znoszą.

 U sąsiadki wczoraj dopiero zaczęłam, skosiłam trawę,część zielska wyplewiłam,  dzisiaj zamierzam skończyć. Nie muszę się spieszyć aż tak bardzo, bo pani jeszcze na urlopie, ale będzie z głowy, trzeba wykorzystać, że nie pada, tam i tak mokro, bo sporo drzew i dużo cienia.

Szefostwo również wybyło na pourodzinowy urlop, więc J. ma czas na prace w innym miejscu, ja z kolei  na wszelkie porządki tutaj, na terenie posesji. Przy okazji  coś tam  pichcę, żeby było na kilka dni. Dzisiaj sałatka i mielone . Jutro cały dzień nas znów nie będzie, wiec w sam raz.

.......

Turkusową włóczkę już niemal skończyłam, powstało 15 kwadratów, jak mnie najdzie  to pozszywam, ale i tak nie będę tu usztywniać i  napinać, bo nie mam tylu szpilek, zatem efekt końcowy nastąpi po powrocie do domu.

......

W polskim domu względnie spokojnie. Szwagier wczoraj pojechał do siebie załatwiać rożne sprawy, wraca na weekend, a wtedy Zosia  wyjeżdża.

On na 8 ego umówił się tam  do urologa, a we wrześniu tutaj wstępnie umówiony jest na zabieg- koronarografia i stent, którego nie udało im się na pierwszym razem wstawić. Chyba, że jednak  tam lekarze mu coś innego  powiedzą, bo też chce  do kardiologów się wybrać, więc będzie tak kursował tam i z powrotem, i wtedy teściowa będzie sama. Trudno, tak głupio to zorganizował, nie licząc się z planami  dziewczyn, wyraźnie mówiły,że są w domu na czas jego pobytu  w sanatorium a potem wyjeżdżają, to zamiast na czas ich nieobecności umówić się z Zosia,to  nie,  no to teraz niech się  sam męczy. oczywiście już się dopytywała i ona i on  kiedy my przyjeżdżamy i czy ja zostaję w domu, na co odpowiedziałam, że konkretów nie znam, okaże się . Jeśli będę tu potrzeba to wracam, ale przypuszczam, że nie będę potrzebna, bo widzę , że w tym roku  aż takiej jak poprzedniego lata napinki nie ma, chociaż takie  dopytywanie było czy na pewno przyjadę . Przed urodzinami szefowej i w trakcie zrobiłam  sporo, od rana do wieczora zasuwanie,  moim okiem to jeszcze jest do zrobienia to i owo, ale już na spokojnie, akurat  dokończę i mogę wyjeżdżać.

10:24, dorota4311
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 31 lipca 2017
Tak,

to była udana niedziela!

Statki, mewy, gęsi, piaseczek, chwilami nawet słońce przygrzewało. Przyjemnie i bez pospiechu.

sztuka kamuflażu

Pozdrawiam!

23:29, dorota4311
Link Komentarze (7) »
sobota, 29 lipca 2017
Podobno

jutro ma być ciepło  i bez deszczu,no,no,  J. już spakował  kąpielówki, bo ma zamiar zaliczyć kąpiel w morzu i uprawiać leżing na plażing:)

Kto wie, może i ja zamoczę odnóża?

Udanej niedzieli,  podobno fala afrykanskich upałów dociera  nad ojczysty kraj. Trzymajcie się!

 

22:58, dorota4311
Link Komentarze (5) »
piątek, 28 lipca 2017
Czekam

na kuriera, więc mam czas i produkuję

Dzisiaj mam wolne, akuratnie fajnie, bo po wczorajszym nadal czuję się przeczołgana a szydełkowanie sprawia mi frajdę i odpręża.

Pogoda raz deszcz raz słońce, czyli typowa. Młodsza z chłopakiem wybywają teraz do niego, a w przyszły weekend nad morze. Starsza  za tydzień nad Solinę, tak więc dom zostanie w rękach starszyzny, teściwa,szwagier, Zosia-kuzynka szwagra i J.

Bieżące rachunki popłaciłam, wiec spokój, kwiaty na balkonie żyją, co chwilę polewa z nieba a jak nie to Młodsza  się zajmowała, a te w pokoju podleje przed wyjazdem, czyli jutro i też będzie ok. Byleby nikt tam łap  do nich nie pchał do dożyją mego powrotu! Mam nadzieję, że tym razem  teściowa skupiona na synku  nie będzie się interesować .

No a my chyba w drugiej połowie sierpnia, może po 20 tym, już będziemy wracać.

 

13:26, dorota4311
Link Komentarze (8) »
środa, 26 lipca 2017
Taka

scenka.

Dora zabrała się za porządki w mieszkanku. 10 rano. Portki dresowe, koszulka, włos rozwiany, paputy czyli letnie klapki:) za oknem leje.

Wyniosłam śmieci , co wiąże się z ekwilibrystyką kluczową, czyli  wychodzę zamykam drzwi na klucz, wchodzę otwieram, klucz przekładam od wewnątrz i przekręcam w zamku, by Rysiu nie otwierał  skacząc.

Już chwytałam za odkurzacz, kiedy...zauważyłam puste butelki po mineralnej. O, no to na strych z nimi, gdzie ich tymczasowe miejsce.Tymczasowe, bowiem w tym kraju puste plastikowe butelki po wodzie mineralnej  pożera specjalna maszyneria w markecie i wyrzuca za to karteczkę z cena zwrotną. Karteczkę pokazuje się w sklepie i kwota jest  sumowana przy płaceniu za zakupy.

Ale nie o tym..Zatem chwyciłam butelki, strych naprzeciwko ,więc otwieram drzwi ,szybko  na strych,wrzucam butelki do kosza...a tu drzwi od mieszkania zdążyły się zamknąć.

Ożesz w mordeczkę! Co teraz, co teraz, lekka panika, deszcz leje,J. w pracy i nie wiadomo kiedy wróci.  Klucz zapasowy, ok, ale  co z tego skoro tamten w zamku i nie da się go  wypchnąć,szukam drucika,  może akurat..nic z tego.

Ale, ALEEE! Tu pojawia się dymek jak nad głową pomysłowego Dobromira . No panic, jest wyjście! Ryszardzik!

Poczekam, na pewno będzie skakał na klamkę i otworzy drzwi!

To czekam, czekamczekam. Czekam. Skoczył raz, ale nie udało mu się, drzwi nie otworzyły się.

Kuuurdeeeeeee, żeby tylko nie poszedł spać, bo, zaszyje się w pokoju i pozamiatane.

No to wpadam na pomysł, że sprowokuję go drucikiem, jeszcze szpara od podłogi,drut sie spoko mieści, wiec  bawimy się, łapcie łapią drucik, jest ok, zachęcony do zabawy  kręci się koło drzwi.

Przestaje się bawić, zapada cisza, czekam, w myślach proszą,no  kotku,skacz,skacz na klamkę!

Po ok 20 min. skoczył,  udało się, drzwi otwarte! UF. jestem uratowana! Mój kochany, zdolny, mądry koteczek!

....

W pokoju już monity od Młodszej, bo właśnie dzwoniła z wiadomościami po badaniach, a wiadomo,czekałam jak na gwoździach ,  a J. wrócił po 18 do domu.

Gdyby nie Ryszardzik ,bo Lucio nie potrafi otwierać drzwi, byłabym w czarnej dupie.

.......

J.planuje wymienić klamkę od wewnątrz na gałkę,( od planów do czynów droga daleka) , wtedy nie trzeba będzie zamykać drzwi  na klucz i po kłopocie, bo  niby się pamięta, ale jak widać niekoniecznie zawsze.

11:01, dorota4311
Link Komentarze (12) »