RSS
czwartek, 27 kwietnia 2017
Co było

do pozałatwiania, to załatwione.

Pismo do administracji zaniesione wczoraj, dzisiaj rano przyszedł rzeczoznawca, odszkodowanie jakiś tam będzie, zapomniałam zapytać, jaki to procent od mieszkania, szalu nie będzie, ale zawsze coś.

J.chce naprawić porządnie drzwi do piwnicy sąsiada, przez które złodziej się włamał,ale nie może się z nim skontaktować.Pukanie, dzwonienie ,cisza. Czy to rano czy wieczorem. Liczymy, że  mu się w końcu uda.  Jak nie trzeba to się z facetem mijam  na klatce schodowej, czy podwórku dość często, teraz nagle  amba  go zeżarła. A mieszka w patologią w jednym mieszkaniu, i jak już się raz dopukaliśmy ( wtedy  gdy odkryliśmy włam), to patologia pierwsza zachlana w sztok, wytoczyła się z lokum i truła dupę pół wieczora, o mamuniuuuuu.

Pani leśniczyna zapewniła, że szkody zostaną usunięte, jak tylko będą dogodne warunki pogodowe, no to bardzo miło z jej strony,mam nadzieję, że to nie gołosłowna obietnica,ale raczej nie, bo to porządna kobieta jest, byleby pracownicy byli tak solidni jak ona, to będzie ok:)

Dzisiaj jeszcze mam wizytę u endokrynologa. Ech, zrobiłam badania, niby poziom TSH trochę niższy, no ale kurde, trójglicerydy trochę podniesione i cholesterol właściwy też . Nie mówię już o tym, że przytyłam. Zobaczymy co powie, czy te pół tabletki  wystarczy, wolałabym nie zwiększać dawki.

Muszę się przypilnować z obżarstwem, bo tu sporo mojej winy, na brak apetytu nie narzekam, słodkie lubię, a ruchu zimą było mało. 

J. mi dokucza i wyzywa od grubasów! Jakbym sama tego nie wiedziała i nie czuła. Schudnąć nie tak łatwo jak przytyć, sam dobrze o tym wie.  Paskuda! A do żarcia namawia i wymyśla  przeróżne dania, ot logika.

Niech już wydobrzeję z tym bólem gnatów, to  się wezmę za siebie. Chyba mi już trochę mija, chociaż nadal w pewnych pozycjach napiernicza.

....

Po  lekarzu umówiłam się ze Starszą, to przelecimy się po mieście, a po południu przyjedzie już Młodsza, i tak nam zleci czwarteczek.

Planów majówkowych nie posiadam. J. wyjedzie. Jeśli się pogoda poprawi,to pewnie będę jeździć co jakiś czas na wioskę.

Do sąsiadki czasem jeszcze chodzę,może jutro np. jeśli sąsiad poprosi. Jakąś pielęgniarkę niby ma umówioną, dzisiaj miała przyjść, ale nie wiem,czy do opieki czy po co, w każdym razie  jest zdecydowany do umieszczenia żony w domu opieki, ale jeszcze  nie ustalił terminu.

Jest mu z tym ciężko, mówi, że spać po nocach nie może, ale już nie ma sił, wcale mu się nie dziwię. Nie ma wyjścia, sam też musi zadbać o siebie, żeby jeszcze trochę pożyć.

No i tak to.

A Wy macie jakieś plany na Wielką Majówkę?:)

10:39, dorota4311
Link Komentarze (13) »
środa, 26 kwietnia 2017
Kompletna

klapa jeśli idzie o pogodę. Nic się na wiosce nie da zrobić, byliśmy raz, trochę ogarnęliśmy, ale znów leje i ma lać aż do 1 maja, a wtedy to już J. wyjedzie i zostanę sama z tym wszystkim:(

O, jeszcze muszę  przypomnieć, że ma zadzwonić do leśniczyny, składowali drewno na naszej łące,nawet jeszcze trochę zostało, rozjeździli  paskudnie,w kilku miejscach,  J.się wściekł,  następnym razem nie pozwolimy i koniec, dość presji, że inni pozwalają  to i my powinniśmy. Teraz oni mają co potrzebowali a zostawiają nam zniszczony teren i co z tym zrobić. Cholera.

Namówiłam też J. by w końcu  ruszył temat pracowni na strychu,teraz jest to już na powrót strych a nie pracownia, wiec trzeba się dowiedzieć  jak zniwelować koszty.  Dowiedział się, że może częściowo się da, pobiegał po urzędach, odkopaliśmy stare dokumenty, przy okazji powspominaliśmy dawne dzieje,  a dziś pisanie podania i puścimy sprawę w obieg. Niech się uda, niby niedużo ale jednak, płacić co miesiąc 33 zł zamiast 68, to jest różnica,  skoro działalność zamknięta,  nie odprowadzam  śmieci, to za co mam płacić?!

.....

W niedzielę wybraliśmy się do Kudowy. Pochodziliśmy, zaliczyliśmy  Kaplicę Czaszek, gdzie akurat przeczekaliśmy moment załamania pogody, później znów spacerek i  obiad w całkiem przyzwoitej małej knajpce Bazylia. Kiedy dania się szykowały, Starsza z kącika dla dzieci przyniosła kredki i kartki, i zagraliśmy w  państwa- miasta:)

W drodze powrotnej kontynuowaliśmy zabawę, ale już nie pisemnie, durnota straszna, bo już nie państwa miasta, tylko czy na każdą literę alfabetu znalazłoby się jakieś przekleństwa, czy zwroty z przekleństwami, szaleństwo, wymysły były przeróżne, uśmialiśmy się do łez:)))

widok na Czermną.

......

No a po za tym , znów nas okradli w piwnicy! Jednak tamta piła, nie odnalazła się, wiec została skradziona na bank, tym razem zginęła drabina i kolejna piła. Wezwaliśmy policję. Nawet jest podejrzenie, kto to, no ale za rękę nikt nie złapał. Strach cokolwiek w piwnicy zostawiać, cholera. Zresztą na strychu również, bo tam też było jakiś czas temu włamanie, do jednego z sąsiadów. No i tak to. Jutro przyjdzie facet w sprawie odszkodowania. Może coś dostaniemy, ale nie jest to na 100% pewne.

 

16:00, dorota4311
Link Komentarze (13) »
sobota, 22 kwietnia 2017
Wczoraj

J. miał przejażdżkę ze Starszą, no i jak wrócił to się dziwnie uśmiechał.

W końcu po jakimś czasie  pytam, co tak się uśmiechasz podejrzanie,  no to kazał mi pójść do pokoju Młodszej.  Ok, idę, patrzę, a tam...zegar . Lubimy stare zegary, ale żeby tak od razu kupować?

Kupił i już.No ładny nawet, ale po co nam zegar i gdzie go powiesimy, no i będzie cykał , czego przecież nie lubimy?

Ale z facetem nie dojdziesz..

Pasuje do komody i stołu, nie za duży, tylko gdzie go powiesić, jedyne względne miejsce to  koło tv. HM.

......

Już wisi

10:23, dorota4311
Link Komentarze (28) »
czwartek, 20 kwietnia 2017
Kiedy

wreszcie wysmażyłam  kolejny wpis i już, już miałam kliknąć publikuj, szlag trafił prąd.

No to dzisiaj tylko w skrócie, bo siedzenie powoduje większy ból, uciska chyba na ten nerw, co mnie w półdupie napierdziela, oesuuuu, jak mnie to morduje!

Niejako w nawiązaniu do wszelkich dolegliwości, snuję dalej, bo otóż ta bardecka kapliczka ze źródełkiem, to bardzo w temacie.

No to co zrobiła obolała dora?  Dawaj, nabrała w usta łyk źródlanej wody i obiegła co należało obiec:)

Niby J. upamiętniał obieg, ale widocznie klisza nie strzymała, za to kiedy on obiegał  dała radę, o prosz:)

Zatem czekam na efekty, ale  niestetyż, było jakby lepiej , a wczoraj znów gorzej,buuuuuuu.

 

09:04, dorota4311
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Niedługo

jedziemy do kol.W. Lenistwo mnie ogarnęło, bo całe przedpołudnie poleguję,no ale ileż można,i tak to nie wpływa na stan mojego samopoczucia.

Święta srenta się kończą,no i fajnie. dzisiaj juz nie zasiadaliśmy do stołu z teściową i szwagrem, tylko każdy jadł kiedy chciał.Teściowa skrzętnie pochowała wczoraj wszystkie talerze i sztućce,wiec komu by się chciało na nowo wywlekać. Pffffff. 

...

Wczoraj  pojechaliśmy do Barda Ślaskiego na krótki spacer, wpierw byłam zła,ze pod górkę, boli mnie i nie mam sił, ale się rozruszałam i było  fajnie.

Słonce za chwilę deszcz i zmrożony śnieg,ale mimo to jest już ładnie,wiosennie zielono,drzewa owocowe w białych i różowych  sukienkach. Różne ładne kwiatuszki się trafiają.

Dobrze jest wyjść z domu!

poszliśmy trasą do źródełka , ale o tym potem:)

tu w kamykach mnóstwo  czerwonych robaczków, poszukam jak się nazywają,bo nie pamiętam

Piękny pejzaż na miasteczko.

14:11, dorota4311
Link Komentarze (14) »
sobota, 15 kwietnia 2017
Co było

do przygotowania, zostało zrobione. Nawet sałatkę warzywną zrobiłam, na prośbę Starszej. Szwagier z teściową pojechali do kościoła ze święconką, a my do Wambierzyc do zwierzaczków. Osiołek z  radosnym okrzykiem wybiegł na powitanie, nie był głodny, tylko chciał trochę pogadać z człowiekiem.

Po południu  złapało nas spanie,wiec krótka drzemka,to pewnie na zmianę pogody, bo teraz pada deszcz a od jutra ma być spore ochłodzenie.

Jutro tradycyjnie wspólne śniadanie, a później może jakiś wypad, o ile nie będzie lało.W drugi dzień  Młodsza jedzie do chłopaka, a my po południu do kol.W ze Starszą i niezięciem.

.......

Wszystkim, którzy tu zaglądają życzę miłych świątecznych dni. Bez spinki i zasuwania przy gościach! No chyba, że lubicie, to nie zabraniam ;)

 

 

21:19, dorota4311
Link Komentarze (13) »