RSS
środa, 21 marca 2018
Owszem,

cieplej trochę pobyło, ale się skończyło. Mróz juz mniejszy, ale np.w nocy dowaliło śniegiem.Taki  to wiosny początek.

   Zdążyłam wyzdrowieć, pomyć okna, poukładać w szafach, wyoglądać zaległe seriale i kilka filmów, mało wychodziłam, bo wiatrzysko wiało i bałam się, że znów mnie choróbsko chwyci.

Za tydzień pojawi się J. a później czas zleci tak prędko, że ani się oglądnę  i trzeba będzie się pakować, stąd te porządki. Przypuszczam, że jak już wyjadę, to będziemy tam dość długo, (do lipca?), jeśli nie będzie wielkiej potrzeby tu wracać.

...

Smutne wieści od ciotki i od kol.G, bo odeszły im psiaki. Oba były starsze i schorowane, ale i tak przecież żal. Jak znam życie , to  i kol.G i ciotka pewnie przytulą jakieś następne biedy, porzuconych  i potrzebujących zwierząt jest cale mnóstwo niestety.

Po za tym nie mam o czym pisać, bo coraz bardziej żyje tym wyjazdem, bo J. jak zwykle nie szczędzi  informacji, że już czekają na mnie, ze ta czy tamta o mnie dopytuje itp.  Mnie to drażni, nie lubię takiej presji, a on  myśli, że mi przyjemność tym sprawia. Nie dociera do niego , że wręcz odwrotnie.  

.......

Młodsza kończy studia, co dalej nie wiem. Co z pracą, czy będzie tu mieszkać i pracować zdalnie,czy coś znajdzie we Wro i będzie mieszkać tam. Jeden wielki znak zapytania  i stres, jak to się wszystko poukłada.

....

Zdrowotnie jako tako u wszystkich nas, co jakiś czas kontrolne badania, drążenie  co, jak , żeby było lepiej.

Ogólnie to jestem zmęczona, wszystkim , sobą też.

11:19, dorota4311
Link Komentarze (17) »
czwartek, 08 marca 2018
Cieplej!

Ale nie na tyle, żeby spektakularnie zrzucić ciepłe ciuchy,  a tak już mi obrzydły te kurtki i swetrzyska. Szczęściem choróbsko poszło w diabły, wiec mogę ruszyć się z domu. Nie na długo, bo albo pada albo wieje, albo wszystko naraz, w końcu to przedwiośnie.  No ale dzisiaj ok, wiec kiedy pyrkał rosół, umyłam okno, bo już było żalpatrzeć.pl.

Później poszłam  ze Starszą na wcześniej umówiony kursik po ciuchlandach, po drodze córka zasponsorowała kawkę z ciastkiem,pogadałyśmy porządnie i jeszcze razem wróciłyśmy tu do domu,  tak więc calutkie popołudnie miło spędzone z dzieckiem, czego mi bardzo brakowało.

Niedawno przyjechała Młodsza, wiec jutro skoczymy gdzieś w plener, a jak się uda zebrać wszystkich do kupki, może w niedzielę . to  zjemy wspólny obiad lub kolację. Muszę się nacieszyć , bo jak wyjadę to znów będę tęsknić, wiadomo.

No i tak to ,piszę ku pamięci, chociaż nic takiego się nie dzieje, ale jednak  za jakiś czas dobrze poczytać  jak minął 8 marca 2018 roku:)

A co tam u Was, goździk, róża, tulipan , czekoladki  wręczone?:)

Ja dostałam gorzką czekoladę 85% od chłopaka  Młodszej i tulipany z owada od szwagra.

 

20:01, dorota4311
Link Komentarze (20) »
piątek, 02 marca 2018
Trzyma

zima a mnie marazm. -15 nocami w dzień ciut lepiej, to nie za fajna pogoda na wychodzenie z domu,szczególnie,że  nie wiadomo jak i kiedy dopadła mnie jakaś grypa czy coś. Dwa dni niemal ciurkiem pod kocem , ogólnie siedzenie w domu i wygrzewanie pomogło, niby już przeszło, ale nie do końca jeszcze czuję się zdrowa.  Czekam na cieplejsze dni , napadają mnie smuty, wszystko mnie wkurwia i ogólnie kicha. Nad głową wisi wesele, na którym musi się J. pojawić, psuje nam to szyki bardzo, nie mówiąc już o wszystkim co pod hasłem ślub i wesele się wiąże. Ubrać J. , wszystko jakoś zorganizować i dopiąć czasowo, ( ile włożyć do koperty, to polsko-niemieckie wesele a on chrzestny) , chujowizna do kwadratu. A po drodze, ur.Młodszej, święta, ur.Starszej a ten ślub 14 kwietnia. AAAAAAAA!  A ja zamiast być tam, siedzę tu  i szlag mnie trafia, bo szwagier rozmemłany, chory, chorszy, ale nie trup, łazi jak dziecko we mgle,  znów jego leczenia w zawieszeniu, teraz się na kwiecień naumawiał, no i co z tym fantem, przecież nie mogę dopasowywać się znów do jego planów! Wyjeżdżam i trudno, nie będę tu siedzieć , kiedy tam jestem potrzebna. Ale co mnie to nerwów kosztuje, to moje.

08:01, dorota4311
Link Komentarze (22) »
niedziela, 18 lutego 2018
W Zdrojach,

18.02.2018 - ładna data!

Czyli spacerkiem po  Polanicy, a tam zimka  jeszcze ma się dobrze!

To sie nazywa wazon, ale w środku tylko małe wgłębienie:)

jakiś takiś wunsz cy cuś

 W tle hotel spa .dr.I.Eris i  kamienny niedźwiadek

Suche hortensje też całkiem ok:)

Tu jeszcze świąteczne dekoracji i fajne sanie! Oczywiście sam budynek bardzo ładny, wiele tu takich  ślicznych willi.

Kamienne kule też są cool.

Później już mi się odechciało  marznąć w dłonie, zatem zdjęć koniec.

19:24, dorota4311
Link Komentarze (15) »
piątek, 16 lutego 2018
My tu

gadu, gadu, czytu,czytu, (gdzie te czasy, że wejść na bloga i komentarzy  było więcej, wzdech), a za oknem taka sytuejszyn

Czyli znów zimka pobieliła, bo mroźno to jest cały czas.

Pan Ryszardzik zawiedziony

Chorera, znów nie wypuszczą na balkon!

A u J. dziecko rośnie, po miesiącu  nie poznaję kotka, pięknie wyrósł, nabrał ciałka , futerka przybyło.

6 kg już ma to nasze szare szczęście. Łobuzuje jak przystało na młodziaka.Energia go roznosi i coraz to nowe pomysły na zabawę wpadają mu do łebka.

Ulubionym zajęciem jest topienie myszki w misce z wodą.  Potem wywleka takiego mokrego flaka i nosi po mieszkaniu. Ogólnie zabawa wodą,to jest to.  Zawsze wkłada łapkę przed napiciem się, pomiesza, pomiesza, nachlapie i dopiero pije,  sucha karmę też lubi wyciągać  z miseczki i dopiero zjadać.   Znosi na swoje legowisko na drapaku szeleszczące opakowania, ścierki kuchenne, no co mu tam akuratnie do gustu przypadnie, byle się działo:) 

Już czekam kiedy przyjadą, ale jeszcze nie wiem kiedy to nastąpi. Kolejny wariacki rok . Wstępnie rozmawialiśmy o 20 lutym, ale widzę, że niespecjalnie to realne, na zaraz zrobi się marzec, i skończy się tak, że  przyjadą przed Wielkanocą. No a później po świętach 14 kwietnia, wypada ślub z weselem, na którym J.  musi być, pojadą też Starsza z niezięciem,w ramach reprezentacji, bo oczywiście zaproszeni jesteśmy wszyscy, ale bez przesady, Młodsza nie ma czasu i ochoty, ja tym bardziej, ogólnie bardzo to nam nie na rękę, bo komplikuje wiele spraw,  nie mówiąc już o tym , że nie lubimy takich imprez, no ale co robić,  no i po tym weselu to pojechałabym z nim,  taki przynajmniej mamy zamiar, a co z tego będzie to się okaże.

.....

O, kol.G wtem się odezwała, czy może wpaść, bo jest w mieście, dawno się nie widziałyśmy, to już nie będę grymasić, że mi godzina nie odpowiada, ale mam nadzieję,ze nie posiedzi za długo, bo  akurat południe i pora  pichcenia obiadu, to nie jest dobry moment, a ona zazwyczaj wlaśnie  w tych godzinach  jest w mieście. No ale dobra, no.

 

11:22, dorota4311
Link Komentarze (15) »
środa, 14 lutego 2018
Zatem

najważniejsze za mną, czyli badania zrobione, wizyty lekarskie odbyte. Na 3 miesiące spokój z endokrynolożką ( nadal nie muszę brać tabletek, lalala), poziom cukru utrzymany w ryzach na tyle, że też nadal bez leków się obędzie,  jaskry ani zaćmy nie mam, tylko okulary do czytania mus wyrobić, krople i płyn na ZSO wykupić, a kontrolna wizyta za rok. UF.

Obiecuję sobie więcej się ruszać, ale jak patrzę na tą ponurość za oknem,(dzisiaj akurat pobieloną), to włącza się wielki leń. No ale może się rozkręcę. Poświąteczne, zimowe 2-3 kg. w końcu trzeba zrzucić, bo już tak fajnie było. Bardzo mi brakuje wieczornego kijkowania, bardzo. Bo to najlepszy moment dla mnie, po kolacji zrobić jeszcze  kółeczko. No ale co poradzić, sama nie pójdę, bo nieprzyjemnie.

No nic, śniadanie zjedzone, dzisiaj serwowane przez Młodszą domowe , walentynkowe  gofry, bo cząstki jednego plaska to kilka mniejszych serduszek. Do tego powidła śliwkowe, dżem truskawkowy i jagody z syropu do wyboru.

Tak więc trzeba się zabrać do jakiejś roboty.

Miłego dnia!

09:39, dorota4311
Link Komentarze (14) »