RSS
piątek, 23 czerwca 2017
W razie

czego, szykuję się do wyjazdu. Jeszcze nie pakuję do torby (gdzie moja torba?!), ale przetrzepałam szafę, poukładałam, pomierzyłam, co nie pasowało powędrowało na strych. Muszę zrobić listę co mi tam będzie potrzebne, nie wiem na jak długo pojadę, a muszę być przygotowana na każdą pogodę . Ostatnio miałam za mało ciepłych ubrań.

Nie wiem kiedy dokładnie przyjedzie J. ale jakby nie patrzeć koniec miesiąca blisko,wiec za kilka dni.

Nie mogę uwierzyć, że to już prawie lipiec, czy już zawsze będę w niedoczasie?!

Wczoraj kupiłam  trochę ogórków  do kiszenia i  na sałatkę szwedzką, nie ma na co czekać, chyba cena już nie będzie niższa, takie maluchy to po 3 zł  pan mi sprzedał, a duże, na sałatkę po 2 zł.

Niedawno zrobiłam małosolne i prawie cały słój zjadłam sama. Do Niemiec  jednak kupię składniki i tam zrobię, jak zawsze, bo wieźć słoiki niewygodnie.

No a po za tym  to nic szczególnego.Straszyli burzami ,gradem, na szczęście  tylko postraszyło i popadało,ale też nie za wiele.

Teraz znów duszno i  raz słonce, raz chmurka.

11:22, dorota4311
Link Komentarze (13) »
środa, 21 czerwca 2017
Dzisiaj

nie chce mi się nic. Za gorąco żeby wyjść z domu. Wczoraj słońce znów przypiekło mi skórę na głowie, bo mnie tam boli a nie pamiętam bym się uderzyła. Co sezon, to samo.

Młodzi ze szwagrem już wracają, wszystko poszło sprawnie, dokument odebrany, mieszkanie wysprzątali, lodówkę odmrozili, prąd wyłączyli, super. Teraz szwagier może spokojnie się rehabilitować.

A ja chyba dalej wracam do oglądania filmów, bo na nic więcej mnie dziś nie stać.

 

15:28, dorota4311
Link Komentarze (6) »
wtorek, 20 czerwca 2017
Upalnie ,

a muszę do lekarza podreptać. Dobrze, że wiatr wieje, to zawsze mniej się człowiek topi.

Szwagier zacumowany. Wczoraj odebrałam go ze szpitala, korzystając z podwózki sąsiada. Było okropnie, auto małe, nagrzane, bez klimatyzacji, dwudrzwiowe, siedziałam z tyłu i się gotowałam.  Torbę jeszcze wlokłam ciężką przecież i ze szpitala, i do domu, a w domu usiadłam na chwilkę i już trzeba było iść wykupić recepty...no ale było, minęło. Wieczorem padłam na twarz.

Szwagier właściwie bezobsługowy, radzi sobie sam, na mojej głowie tylko zakupy.

Upichcił sobie zupę rano, widać, że mu apetyt powoli wraca. Ale chleb prosił, żeby mu ciemny kupić:)

Jutro jednak chyba odbędzie się eskapada do jego domu.  Niezięć w roli kierowcy, Starsza do towarzystwa i ogarnięcia mieszkania (rozmrażanie lodówki) a w tym czasie szwagier z K. będą załatwiać sprawy papierkowe, głównie i przede wszystkim dowód rejestracyjny, bo jeszcze jest na tymczasowym. Przy okazji zabierze jakieś ciuchy na zmianę, bo prędko do swojego mieszkania nie wróci, chyba, że będzie chojraczył i po sanatorium sam się wybierze w podróż.

Teściowa o dziwo  mało nadopiekuńcza, skupia się na sobie i własnym samopoczuciu, zadowolona, że nie musi się niczym zajmować.  Zaskoczyła na tym skierowaniu do sanatorium i przy nadarzającej się okazji  tylko o tym mówi. Konfabuluje coraz więcej, ciężko  się z nią rozmawia, nie słucha , dopytuje, trzeba powtarzać, ale niewiele i tak  trafia.  Później ma focha, że nic się jej nie mówiło . Zapomina.

Szwagier kombinuje żeby tu ściągnąć  kuzynkę ze stolicy, (odwiedziła go kiedy jeszcze był we Wro w imieniu całej tamtejszej rodziny ) na czas jego nieobecności, żebym mogła wyjechać. Fajnie by było, chociaż wątpię, bo ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaka nieznośna i humorzasta jest teściowa, a szczególnie kiedy ma okazję kimś  pokomenderować. Przekonała się na własnej skórze, kiedy teść był chory.

Jeśli nie będzie mogła przyjechać to trudno.  Dziewczyny jakoś ogarną sytuację, Młodsza przyjedzie z chłopakiem  i będą tutaj  ile trzeba,  Starsza w miarę możliwości też będzie przychodzić. Przynajmniej taki jest plan, a co z tego wyjdzie to się okaże. Szwagier po 3 tyg.w sanatorium też już będzie sprawniejszy, wiec myślę, że nie jestem tu tak bardzo potrzebna.

Jeszcze będziemy o tym rozmawiać kiedy przyjedzie J.

 

 

17:46, dorota4311
Link Komentarze (9) »
piątek, 16 czerwca 2017
Ponoć

szwagra wypiszą w poniedziałek.

Już czuję ,że będzie to ciężki dzień, bo akuratnie w poniedziałek  jestem zapisana w kolejce do badań na 9,30,a czy wejdę zgodnie z zapisem ,nie wiem, ale mam nadzieję. Zatem jak go za szybko wypiszą, czyli po obchodzie, to akurat pewnie należałoby go odebrać. No trudno najwyżej poczeka, chyba że teściowa wywierci dziurę w brzuchu sąsiadowi , żeby po niego pojechał.

Wczoraj odpuściłam odwiedziny, no już bez przesady, żebym codziennie tam latała,dzisiaj będę.

Nerwy po za tym miałam,bo pojechaliśmy naprawionym autem na przejażdżkę i co? Znów nawaliło . Już nie wiem co o tym myśleć, mechanik dał ciała, oczywiście z miejsca do niego zadzwoniłam,mimo , że święto, bo co to kurde ma znaczyć . Szczęściem  złapało nas to w Stroniu śl. (a chcieliśmy jechać dalej, wtedy to dopiero bylibyśmy w   czarnej dupie), więc poczekaliśmy na busa i wróciliśmy do domu, a auto mechanik miał sam zabrać, do nas wpadł wieczorem po kluczyki.

Młodszej przeszła ochota na podróżowanie autem, nawet jakby teraz facet zdążył i naprawił. Szczerze mówiąc, nawet na próbę czy działa nie mamy ochoty, bo co, jeśli znów nam po drodze stanie?

Zatem pojadą  się wakacjować do chłopaka pociągiem, a autko niech stoi, niedługo przyjedzie J. to zadecyduje co dalej.

Zaraz jadę do szwagra, bo coś tam chce mi ponarzekać, przez telefon nie chciał powiedzieć.

 

16:27, dorota4311
Link Komentarze (14) »
środa, 14 czerwca 2017
Po za tym

szwagier w szpitalu,  źle mu się goi rana na nodze, wiec pobrali krew na posiew i będą leczyć. Dalej ma spuchniętą rękę i nogi, ale ogólnie jest w o wiele lepszej kondycji.

Chociaż  niektóre sprawy mu się spiętrzają , czym się denerwuje, bo powinien to czy tamto załatwić, no ale jechać do siebie nie może więc trudno, załatwi później.

No i tak to leci, a my ciągle mamy dylemat  co z moim wyjazdem.

 

 

21:33, dorota4311
Link Komentarze (5) »
Zakup ciuchlandowy

Za 50 zł.mam 2 pary b.wygodnych i dobrych gatunkowo butków.

 

 

14:31, dorota4311
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3