| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Tagi
RSS
wtorek, 10 października 2017
Dzisiaj

będę miała babiniec.  Koleżusie wróciły z wojaży, wiec zamiast spotykać się z każdą z osobna zaprosiłam obie, będzie fajniej, bo  kol.G nie będzie rozsiewać swojego fatalizmu, który mnie dołuje. Kiedy jesteśmy same  zamienia się w wampira energetycznego. Kol.W jest silną babka i od razu ten wampiryzm potrafi zdusić w zarodku:)

Na okoliczność  babińca już upichciłam peperonatę, bo dziewczyny pojawią się w porze obiadowej. Mogę ew. do tego podać grzanki  smarowane czosnkiem, bo do peperonaty czosnku nie dałam, żeby  Starsza mogła zjeść gdyby się też pojawiła.

....

Codziennie bez  względu na pogodę chodzę, nie ma to tamto, dobrze mi to robi  i zawsze dobrze robiło,  zarzuciłam podjadanie, ograniczam węglowodany i cukry, chudnę, do 6 z przodu niewiele brakuje, musi się udać!

Że też tyle ludzi objada się bezkarnie, marketowo i byle jak i są zdrowi,  a tu masz, choroby cywilizacyjne się mnie czepiły!

Muszę utrzymywać poziom cukru w ryzach, póki co jest ok, oby tak dalej bo to dopiero początek tej drogi. Test obciążenia glukozą niestety wyszedł ciulowy i lekarz dowalił tabletki, dostałam glukometr i kontroluję. Pomiary  mam dobre, w normie, wiec powalczę w inny sposób póki co, konsultowałam to wczoraj w poradni diabetologicznej.

W czwartek usg jamy brzusznej, a 24 tego, endokrynolog. Po odstawieniu piguły z powodu nadczynności(dawki ciężko ustalić,bo albo za mało albo za dużo) wchodzę w leciuteńką niedoczynność,ciekawe co na to pani doktor, bo ja bym przestała się bawić tą moją tarczycą, zaprzestała brania tabletek i już. Ponoć tak jest bezpieczniej , niż te huśtawki. przecież przy tej nadczynności zaczęłam tyć jak dzik, miałam wilczy apetyt,zatrzymała się menstruacja, a teraz wszystko działa jak złoto,  czuję się dobrze, może można odpuścić. Jak ja nie cierpię chodzić po lekarzach, ale siła wyższa. Dość o tym.

Zapowiedziałam dziewczynom, że żadnego narzekania i gadania o choróbskach, bo  normalnie robi się geriatria, nie cierpię! Zamierzam naprowadzić temat na przeżycia urlopowe kol.W jak i sama powspominać piękne widoczki nadmorskie , a nawet możemy pogadać o pogodzie :)

Jeszcze co do koleżuś, to wreszcie jest czas na kontakty z kol.R, jeszcze tylko z moją imienniczkę muszę odwiedzić, bo jak się okazało  ma chorą nogę i siedzi w domu.

Z kolei co to postanowiła prowadzić sklep  z fajnostkami  do domu, niestety (bardzo mi przykro, że miałam rację, a ona musiała na własnej kieszeni się o tym przekonać) zwija interes i wyjeżdża znów zarobkować za granicę. No takie realia. Nadal nie odwiedziłam jej w ich nowym mieszkaniu, ale może teraz się uda.  Kol.G mocno naciska żeby razem,bo potem to już nie będzie kiedy,skoro tamta wyjedzie,  ciekawość to jej druga natura, wiec ok, może razem. Ja jakoś nie czuję bluesa i ta znajomość to jak odgrzany kotlet mimo to, że kiedyś byliśmy bardzo blisko , ale mam wrażenie, że i ona czuje to samo.

No tak, zapisałam tu sobie to wszystko, bo pamięć ulotną jest,a dni umykają.  Zaraz połowa października a ja pewnie do końca nie będę wiedziała, czy pojadę z J. czy nie, bo na razie są sprzeczne sygnały.

  J. zaparł się i już zadatkowaliśmy na puchatego członka rodziny. Ja tego kompletnie nie czuję, może dlatego, że mam towarzystwo Rysia, ale jak już się maluch pojawi pokocham, to jasne jak słońce. Oby tylko Ryszardzik dobrze to przyjął, bo teraz owszem nudzi mu się, ale nie czuje się zdominowany .

Dawno nie było o szwagrze i teściowej, ale czas już mnie goni, właściwie na tą chwilę zdrowotnie u nich constans, bywają momenty, że nerw się we mnie telepie, bo durnowate pomysły i działania wyprowadzają mnie z równowagi,  ale ogólnie bez większych zmian.

Zmykam, bo już 12 a chcę jeszcze wyskoczyć do sklepu.

12:01, dorota4311
Link Komentarze (21) »