RSS
piątek, 11 maja 2018
Jak to

miło mieć dzień wolny w tygodniu, czy to nie mogłoby być tak zawsze?:) Jest czas na zregenerowanie sił, psychiczny odpoczynek, wyspanie się.

Wstaliśmy zatem później niż zwykle, prognozy zapowiadały burze i deszcz,wiec nie byliśmy zdecydowani gdzie tym razem się wybrać. W końcu padło na spacer z kijkami  do Sehestedt nad  Kanał Kiloński. Łączy on  Bałtyk z Morze Północnym, po obu stronach  są ścieżki, wiec można bić kilometry czy to na rowerze czy pieszo. Musimy częściej bywać w tej okolicy, bo można pogapić się na różniste statki, pochodzić po lesie, wiec same atrakcje. Muszę też ja się zabrać za planowanie  takich wycieczek, bo  kiedy już po powrocie spojrzałam na mapę,to wzdłuż Kanału jest jeszcze wiele innych  ciekawych miejsc do zobaczenia a byliśmy tylko w dwóch lub trzech. Zatem są pomysły na kolejne wycieczki!

Wyczytałam właśnie w necie, że ten statek jest japoński, z polską załogą:) Statek przewozi  samochody fińskie, brytyjskie i niemieckie.

Na  deptak i plażę w Eckernforde nie pojechaliśmy, bo przegoniła nas burza  jeszcze nad Kanałem. 

J. rzucał hasła co jakiś czas, oj chyba jednak bedzie padać, oj zaraz  przydałoby sie wracać, zobacz, ustał wiatr, jakoś tak się zrobiło  jak przed burzą..no ale idziemy dalej, bo trochę nam szkoda, tak dobrze się idzie, akurat fajne statki płyną..To chociaż  na nie popatrzymy i wracamy.  Za chwilę niebo już ciut zmieniło kolor, jakby zaczęło gdzieś w oddali grzmieć, zatem w nogi,  ale przez liściasty las,  dla większej atrakcji powrotu:) 

Pogrzmiało, postraszyło, w końcu zaczęło padać, ale zrywami, więc prawie suchą nogą, doszliśmy do auta. Widać było, że  nad morzem już porządnie się zaniosło, wiec nie ryzykowaliśmy dalszej wycieczki.

Kiedy dotarliśmy do domu, to też zaraz zagrzmiało i lunęło porządnie.

 

 

 

10:17, dorota4311
Link Komentarze (17) »