RSS
środa, 14 lutego 2018
Zatem

najważniejsze za mną, czyli badania zrobione, wizyty lekarskie odbyte. Na 3 miesiące spokój z endokrynolożką ( nadal nie muszę brać tabletek, lalala), poziom cukru utrzymany w ryzach na tyle, że też nadal bez leków się obędzie,  jaskry ani zaćmy nie mam, tylko okulary do czytania mus wyrobić, krople i płyn na ZSO wykupić, a kontrolna wizyta za rok. UF.

Obiecuję sobie więcej się ruszać, ale jak patrzę na tą ponurość za oknem,(dzisiaj akurat pobieloną), to włącza się wielki leń. No ale może się rozkręcę. Poświąteczne, zimowe 2-3 kg. w końcu trzeba zrzucić, bo już tak fajnie było. Bardzo mi brakuje wieczornego kijkowania, bardzo. Bo to najlepszy moment dla mnie, po kolacji zrobić jeszcze  kółeczko. No ale co poradzić, sama nie pójdę, bo nieprzyjemnie.

No nic, śniadanie zjedzone, dzisiaj serwowane przez Młodszą domowe , walentynkowe  gofry, bo cząstki jednego plaska to kilka mniejszych serduszek. Do tego powidła śliwkowe, dżem truskawkowy i jagody z syropu do wyboru.

Tak więc trzeba się zabrać do jakiejś roboty.

Miłego dnia!

09:39, dorota4311
Link Komentarze (14) »