RSS
czwartek, 18 października 2018
Wracam

ze szpitala, wyszlam kiedy zawozili szwagra na blok operacyjny.  

14:15, dorota4311
Link Komentarze (9) »
Nadal

nie ma konkretnego terminu operacji. Szwagier był niewydolny krążeniowo i musieli go stabilizować, żeby  operować, teraz już jest lepiej, więc wkrótce. Doniosłam jeszcze dokumentacje ,która znalazłam w domu.Namieszane było, sąsiad wziął tylko wypisy i dokumentacje kardiologiczną . W każdym razie amputacja jest konieczna, byłaby duza szansa na  ocalenie nogi, teraz już za późno, czyli od razu w sierpniu, po wypisie ze szpitala diabelogicznego, powinien był  leczyć się w Chorzowie,tam leczą z wielkim powodzeniem takie przypadki stóp cukrzycowych, albo i od razu mógł tam sie leczyć.No ale nie wydębił chyba skerowania tam, chodził do nie tych lekarzy co trzeba, no i ogólnie poszło wszystko nie tak, kilka srok za ogon łapał  , zalatwiał inne sprawy  i tak się zapętliło, że  doprowadziło go do takiego tragicznego stanu jak teraz.

Jego stan umysłu jest fatalny, teraz nie beda sie zajmowali tym,bo noga ważniejsza i tak nie mozna byłoby wdrozyć leczenia. Nadal wiec nie wiemy,czy to wpływ obecnego stanu zdrowia, plus leki, czy jakis inny uraz powoduje ,ze jest uposledzony, niby cos tam kojarzy, pamieta wyrywkowo bardzo, ale zaraz odpływa w fantazje.

Sytuacja jest beznadziejna i nadal tkwimy w zawieszeniu ,jak to się dalej moze potoczyć.

Ja nie mogę tutaj być , chociaz kto wie,czy tak nie bede musiala zrobic, ze wezme kota i bede tu pomieszkiwac,jesli zajdzie taka potrzeba.  Sma nie wierzę w to co piszę,  dzieje się to wszystko a ja mam wrażenie ,ze zyję w paskudnym snie i chce wreszcie się obudzić.

J na razie nie ma po co przyjeżdżać,będzie potrzebny później.  Trzeba mysleć rozsądnie i wyrachowanie.

Jestem tu trzeci dzień , a mam wrażenie jakby to wieki były, chociaż ogólnie dzień mija mi błyskiem.

Mieszkanie zastałam w stanie takim,ze tylko bombe wrzucic i wiać. No co tu duzo mówic bród,smród,zaniedbane straszliwie,i zagracone.Kuchnia i lazienka są malutkie ,ciasne, jak on grubas mogl funkcjonowac  i dbac tam o czystosc,skoro przy zlewozmywaku to ja mam trudnosci stać.

Tak wiec pranie, sprzatanie, zebym mogla jako tako tu funkcjonowac. Nie da sie wszystkiego , i nie bede nawet probowac, kto wie co bedzie dalej, bo czy on w ogóle wroci do tego mieszkania i bedzie mogl tu zyć?

Nawet gdyby,to nie tak prędko.Droga dojscia do sprawnosci bedzie dluga, wpierw polezy w szpitalu po operacji,póxniej powinien trafic do  innego  na rehabilitacje, tez nie wiem na jak dlugo, no i od tego  do jakiej sprawnosci umyslowej i fizycznej dojdzie,  zalezy wszystko. Jak my mamy  zyć w tym czasie to tez wielki znak zapytania.Bo sam sobie niczego nie zalatwi, musi tu ktos byc,przynajmniej raz na jakis czas,sama nie wiem.

Ma fajnych tych sąsiadów,pan  i pani, obydwoje emeryci,schorowani, samotni , ale skumplowani, weseli, normalni:) Jak tu przyjechalam to czekali na mnie, bardzo zyczliwi, mili, pomocni.Przywitali się, pani zaciągnela mnie na kawe, poznalam ich pieski, pogadalismy,pojechali ze mną do szpitala,dwa razy. Pan ma misje wożenia mnie ! Jeździmy autem szwagra. Zabrał mnie też  na intermarche i tesko na zakupy:) Se pani swiezą wedlinkę kupi,smaczną ,polecam.

A tu chlebek też dobry sprzedają. No i takie tam. Pani jak sie nie widzimy to dzwoni:) Mieszka pod mieszkaniem szwagra:) 

No fajni są, nie czuje sie tak zagubiona.Obczailam juz teren  przez te jazdy,wiec stąd do dworca niej est daleko, do szpitala tez nie az tak.Na upartego i na piechote bym zaszła,ale jest komunikacja miejska,sa tanie taxi, mam juz namiary,wiec dam rade sama, chcoaz oni poki co nie pozwalają mi na samowolkę.

Wczoraj chcialam troche sie przewietrzyć, no to się rozpadał, moze dzisiaj się uda. kolo osiedla jest park,zamierzam tam pójść. No i ogólnie zorientowac sie w terenie piechotą.

 No i to tyle. Ide sie ogarnąć, dokonczyc sprzatanie kuchni , potem do szwagra , potem moze uda sie spacer .

 

 

 

09:08, dorota4311
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 15 października 2018
Jutro

jadę do Bytomia.

Stan szwagra na dzisiaj jest taki, mówi od rzeczy, nikogo nie poznaje, telefonu nie odbierał  no bo jak. Sąsiedzi go odwiedzili , znaleźli telefon w szafce i zadzwonili do mnie. Jestem z nimi w kontakcie, szczególnie z panią sąsiadką.

Rozmawiałam z lekarzem, amputacja do połowy uda. Usiłują go ustabilizować krążeniowo, żeby  dać znieczulenie zewnątrzoponowe, narkoza nie wchodzi w grę.  Zatem może ta operacja jutro lub w środę.

No i tak to.

15:53, dorota4311
Link Komentarze (24) »
czwartek, 11 października 2018
Pięknie

jest za oknami,

 

Kwiatkom aura służy i nie myślą o zimie,tylko kwitną i nabrały sił po upalnych niedostatkach

a ja w niedoczasie wiecznym , huk roboty przede mną, ale daję  na wstrzymanie, bo gnatki mówią odpuść, jesteśmy przemęczone. No to trochę zwalniam a robota czeka!

Porządki na strychu= noszenie worów do śmietnika, porządki piwniczne=noszenie worów do śmietnika, opalanie stolarki= smród, bród i noszenie worów do śmietnika. Zwyczajowe sprzątanie, bo kurz się ściele nawet jak jestem sama, a kiedy dopieścić ,jak nie teraz. Mycie okien ,kuchnia, łazienka mój pokój.  Cmentarz! Tu przeszorowanie starych nagrobków  babci i dziadka.  Porządki w ogródku wioskowym zostawiam na szarutki koniec, pewnie na listopad.

Tymczasem w poszukiwaniu kwiatu lotosu takie klimaty

Szalony rdest  już nie wygląda ładnie.

Za to 6 letni już kitek prezentuje się świetnie.

13:07, dorota4311
Link Komentarze (13) »
środa, 10 października 2018
Dzieje się,

chciałam jakoś spójnie opisać  co i jak,ale wiszę na telefonie, albo gadam pisze na messengerze i dzien mija.

W skrócie, szwagier wreszcie  w szpitalu, dogadac sie z nim nie idzie,  mnie przez telefon nie beda informowac o jego stanie, bo RODO,  kurwa mać. Wyniki złe, beda sie starali uratować nogę , maja zalozyc opatrunek podcisnieniowy.  Lekarz tylk opotwierdzil to co juz mi szwagier wydukał. Tyle wiem i wiecej sie nie dowiem.

Starsza musi robic kolejne badanie,ale nie teraz zaraz,tylko w okreslonym konkretnei czasie, wiec  nadal  zyjemy w niepewnosci.  Potrzebny luz,spokoj i no stres, zeby wynik wyszedł proawidłowo! OMG.Łatwo powiedzieć,ale starania są.

Wczoraj pojechalysmy na wioske sie zrelaksowac ,uzbieralysmy jabłek,  odwiedzilysmy kol.G, gdzie mnie znow scisnęlo,ze ona ma tak slicznie a u nas chujnia z grzybnia,od razu zachciewa sie zmian i w ogóle dzialania! 

Dzisiaj idziemy   połazić na tzw.miasto,  jutro zobaczymy,moze tez  gdzies pojedziemy. A mzoe i  skoczymy na ognisko na wioskę w weekend.

No i tak to.

Ommmmmmmmm, gdzie ten lotos i tafla jeziora?!

 

 

13:32, dorota4311
Link Komentarze (16) »
sobota, 06 października 2018
Wczoraj

złapało mnie natchnienie na przemalowanie koszyków, pozbierałam co miałam w mieszkaniu i w piwnicy i nadałam im nowy, lepszy wygląd. I jeszcze pomalowałam co? Kto zgadnie?

12:51, dorota4311
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2